Po latach Robuś z "Misia" zabrał głos. Jacek Wroński zdradził kulisy kultowej sceny. Tak dziś wygląda

Projekt bez nazwy (28)
Rafał Rutkowski o rewolucji w zawodzie. Co myśli o social mediach?
Źródło zdj. gł.: Wojciech Traczyk/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Choć od premiery "Misia" minęło już 45 lat, kultowa scena z Robusiem wciąż wywołuje śmiech kolejnych pokoleń widzów. Teraz Jacek Wroński, który jako dziecko wcielił się w niezapomnianego bohatera, wrócił wspomnieniami do nagrań i zdradził kulisy jednej z najbardziej ikonicznych scen polskiego kina. Okazuje się, że na planie wcale nie było łatwo utrzymać powagę.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Co Jacek Wroński powiedział o scenie z "Misia"?
  • Kim był Robuś w filmie "Miś"?
  • Jak powstawała kultowa scena z Robusiem w "Misiu"?
  • Ile razy nagrywano scenę z Robusiem w "Misiu"?
  • Dlaczego scena z Robusiem stała się kultowa?
  • Gdzie Jacek Wroński opowiedział o kulisach "Misia"?
  • Dlaczego "Miś" Stanisława Barei jest kultowym filmem?
  • Co wydarzyło się na planie podczas nagrywania sceny z Robusiem?
  • Kiedy film "Miś" trafił do kin?

Robuś z "Misia" zdradził kulisy kultowej sceny

Film "Miś" w reżyserii Stanisława Barei zadebiutował w kinach w maju 1980 roku i niemal od razu stał się satyrycznym portretem absurdów życia w czasach PRL-u. Jedną z najbardziej pamiętnych scen okazał się epizod z Robusiem - chłopcem zmuszanym przez ambitną matkę do pokazania swojego "talentu" przed przypadkowo spotkanym reżyserem.

To właśnie wtedy padły słowa, które przeszły do historii polskiej popkultury: "Panie reżyserze kochany! Ja to pana widziałam we wszystkich filmach, i polskich, i zagranicznych, i amerykańskich". Sama scena, w której mały Robuś niechętnie zjada baleron, do dziś uchodzi za mistrzowski przykład barejowskiego humoru i trafnej satyry na pogoń za karierą za wszelką cenę.

Po latach do tej słynnej sekwencji wrócił Jacek Wroński, czyli ekranowy Robuś. Aktor był gościem audycji w Polskim Radiu RDC, gdzie opowiedział o kulisach nagrywania sceny, która na stałe zapisała się w historii polskiego kina.

"Z tego, co ja pamiętam - około sześciu razy" - wspominał, pytany o liczbę dubli.

Jak zdradził, powodem wielokrotnego powtarzania sceny była niespodziewana sytuacja na planie. Filmowa mama Robusia podczas nagrania niemal się przewróciła, potykając się przy przeskakiwaniu przez łańcuch.

Moja filmowa mama, przeskakując przez łańcuch, prawie się przewróciła. Potknęła się jeszcze do tego, a później usłyszałem właśnie ten tekst: "On do tej... uciekł!". To mnie tak rozbawiło, że nie mogli mnie uspokoić. Dlatego powtarzali, powtarzali i powtarzali. Tam nawet widać, że jestem rozbawiony.
- opisał kulisy kultowej sceny po latach.

Dlaczego scena z Robusiem stała się kultowa?

Choć trwa zaledwie kilka minut, scena z Robusiem do dziś pozostaje jednym z najczęściej cytowanych fragmentów "Misia". Nie chodzi wyłącznie o humor sytuacyjny czy charakterystyczny dialog, ale także o uniwersalne przesłanie ukryte pod warstwą komedii.

Stanisław Bareja w typowy dla siebie sposób wyśmiał mechanizmy społeczne i ślepą pogoń za sławą. Matka Robusia, gotowa zrobić wszystko, by jej syn dostał rolę, stała się symbolem przesadnych ambicji i groteskowych zachowań obecnych nie tylko w czasach PRL, lecz także współcześnie. Dodatkowego uroku scenie dodaje autentyczność małego aktora. Jak przyznał sam Jacek Wroński, gdy dziś ogląda fragment z "Misia", wciąż przede wszystkim widzi własne dziecięce rozbawienie.

"Rozbawienie - moje, jako dziecka" - odpowiedział krótko, pytany o emocje towarzyszące mu podczas oglądania sceny.

"Miś"
"Miś"
Źródło zdjęcia: Kadr z filmu "Miś"

Czytaj też: Rafał Rutkowski i Mateusz Dymidziuk w "pytaniach od czapy". "Nie chcę wracać do tego!" [TYLKO U NAS]

Autorka/Autor: Monika Olszewska