Maria Pakulnis kupiła pierwsze mieszkanie dzięki... Janowi Nowickiemu! Aktor przewoził jej pieniądze w skarpetkach
Maria Pakulnis i Mayu Gralińska-Sakai spotkały się w kolejnym wydaniu cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń". W rozmowie z Małgorzatą Czop aktorki porównywały swoje doświadczenia zawodowe i opowiadały o tym, jak na przestrzeni lat zmieniła się praca na planie. Na koniec zmierzyły się też z "pytaniami od czapy", które losowały z przygotowanej czapki. Jedno z nich dotyczyło pierwszych naprawdę dużych pieniędzy zarobionych w zawodzie. To właśnie wtedy Maria Pakulnis wróciła wspomnieniami do pracy w Budapeszcie i zdradziła, jak Jan Nowicki pomógł jej zdobyć pieniądze na pierwsze własne mieszkanie.
Pierwsze duże pieniądze? Obie wydały je na mieszkanie
Pytanie trafiło najpierw do Mayu Gralińskiej-Sakai. Aktorka długo nie musiała zastanawiać się nad odpowiedzią. Okazuje się, że właśnie niedawno zrobiła jeden z najważniejszych finansowych kroków w dorosłym życiu.
- No słuchajcie, ja dostałam teraz kredyt hipoteczny, więc... w końcu moje własne mieszkanie – powiedziała.
Maria Pakulnis od razu przyznała, że tego pytania swojej młodszej koleżance nie odda. Choć odpowiedź w jej przypadku również brzmiała „mieszkanie”, droga do jego zdobycia była zupełnie inna.
Ja się urodziłam w ciężkich czasach, w trudnych czasach. Zarabialiśmy zupełnie inaczej. Zarabialiśmy grosze. Ja wyszłam z domu z jedną maleńką walizeczką. Niczego nie dostałam. O wszystko musiałam zawalczyć sama. Grałam, kręciłam filmy. Zarabialiśmy za te filmy grosze. Mnie stać było na wynajęcie osiemnastu metrów kawalerki na przykład. Było inaczejmówiła Maria Pakulnis
Przełomem okazał się wyjazd do Budapesztu, gdzie Pakulnis dostała rolę w filmie. Warunki, które tam zastała, znacząco odbiegały od tych, które znała z Polski.
Tam był inny wtedy świat, kompletnie inny, na innym poziomie w ogóle tam było wszystko. (...) Tam były stawki jakieś dla mnie niewyobrażalne. To na pewno nie były jakieś ogromne. Ja już teraz dokładnie nie pamiętam jakie. Nie powiem wam, ile ja tam forintów zarobiłam, ale w porównaniu z Polską to było, no niebo a ziemiadodała aktorkaProblem polegał na tym, że zarobionych pieniędzy nie można było wówczas wywieźć z Węgier do Polski. Pakulnis musiałaby wydać je na miejscu. Aktorka chciała jednak wykorzystać zagraniczną gażę na coś znacznie ważniejszego: pierwsze własne mieszkanie. I właśnie w tym momencie w historii pojawia się Jan Nowicki.
Jan Nowicki przewoził jej pieniądze do Polski
Pakulnis pracowała z Nowickim przy tym samym filmie. Jak wspominała, aktor był na Węgrzech wielką gwiazdą, cieszył się ogromną sympatią i podczas podróży nie był kontrolowany. Zgodził się więc jej pomóc.
Tutaj przywołuję pamięć Jana Nowickiego. Z Janem Nowickim kręciłam tam film. I Jan Nowicki pomógł mi. On, gwiazda na Węgrzech wtedy, nie był sprawdzany, po prostu wszyscy go tam kochali. On był ich aktorem. I Janek często latał samolotem do Polski
Aktorka wynagrodzenie dostawała co tydzień w gotówce. Pieniądze stopniowo trafiały do Polski właśnie dzięki Nowickiemu.
– Ja dostawałam co tydzień gażę. Taki plik pieniędzy. I Janek mi przewoził te pieniądze do Polski, bo to były pieniądze, które pozwoliły, żebym mogła do spółdzielni wpłacić tam pieniądze, żeby mieć mieszkanie. Moje pierwsze moje mieszkanie – wspominała Pakulnis.
Do końca życia będę opowiadała, jak to Janek, bo jechał z taką podręczną małą walizką, i ja mówię: „Janek, ale jak, gdzie, jak, gdzie ja mam, jak ja mam to schować?”. Byłam tak zestresowana, rozumiesz? Gumka i te ruloniki, nie? Rozparcelowane. A Janek mówi: „Tam na łóżku stoi walizka. Wsadź gdzieś tam”. (...) Tutaj wiesz, w skarpetkę jakąś tam, tutaj w jakieś gacie, tutaj w jakiś sweterek... No i wychodziłam, a Janek, nie patrząc na mnie: „No co, w skarpety?”opowiedziała Pakulnis
Ta pomoc miała dla Pakulnis bardzo konkretny wymiar. Zarobione na Węgrzech pieniądze pozwoliły jej stanąć na własnych nogach.
– Także w skarpetkach Jana Nowickiego (...) on przewoził moje skarby, dzięki którym miałam swoje mieszkanie. Od czegoś mogłam zacząć życie – podsumowała.
Mayu Gralińska-Sakai wie, co powiedziałaby młodszej sobie
"Pytania od czapy” dotyczyły nie tylko pieniędzy. Gralińska-Sakai wylosowała również pytanie o radę, jaką dałaby sobie z dnia pierwszych egzaminów lub pierwszego wejścia na plan.
Aktorka przyznała, że na początku kariery była bardzo skupiona na tym, by precyzyjnie realizować wskazówki reżysera. Z czasem zrozumiała jednak, że aktorstwo wymaga również własnych poszukiwań.
– Jak ja pierwszy raz się pojawiałam na planie, to ja byłam totalnie nieświadoma tego, co robię i moim przeświadczeniem było to, żeby po prostu zrealizować wszystko to, co powiedział do mnie reżyser. I ja bym chyba sobie powiedziała: „Pobaw się, po prostu. Pobaw się. Daj sobie przestrzeń na zabawę, no i na próbowanie. No i swojej wyobraźni” – powiedziała.