Leszek Lichota szczerze o początkach kariery
Publiczność zna go z hitowych produkcji: "Wataha", "Prawo Agaty" czy filmu "Znachor". Zanim jednak Leszek Lichota trafił do pierwszej ligi, przez sześć lat był twarzą serialu "Na Wspólnej", gdzie jako Grzesiek Zięba zdobył ogromną sympatię widzów. I choć to właśnie ta rola otworzyła mu drzwi do show-biznesu, aktor przyznaje dziś, że długo nie potrafił cieszyć się z popularności. Jak tłumaczył w najnowszej rozmowie z Żurnalistą, w tamtym czasie telenowele nie cieszyły się uznaniem środowiska, a łatka "aktora z tasiemca" potrafiła przykleić się na stałe. Ostatecznie po sześciu latach Leszek Lichota rozstał się ze słynnym serialem.
Nie byłem dumny z tej popularności.
Aktor cofnął się także do samych początków swojej kariery. Na casting do "Na Wspólnej" poszedł z bardzo prozaicznego powodu: brakowało mu pieniędzy. Mieszkał wtedy w Poznaniu i grał w teatrze. Przesłuchanie wspomina jako dość osobliwe doświadczenie. Partnera do scen nie było, kwestie czytała osoba zza kamery. Podszedł do sprawy z dystansem, wręcz przekornie. Ku jego zaskoczeniu ostatecznie dostał rolę.
Leszek Lichota cudem uniknął tragedii. Opowiedział też o zarobkach
Początki pracy w serialu oznaczały życie na walizkach. Najpierw pociąg o świcie do Warszawy na plan, potem powrót do Poznania na wieczorny spektakl.
Najpierw porannym pociągiem na zdjęcia, a potem wracałem na wieczór na spektakl. A jak już sprawiłem sobie samochód, to nim. Było tak wcześnie, że zasypiałem. Zdarzyło mi się ze dwa razy zasnąć w trakcie jazdy tak, że zmieniłem pas i się ocknąłem na innym pasie- wspominał Leszek Lichota.
Leszek Lichota w końcu przeprowadził się do Warszawy. Podczas rozmowy poruszył także wątek finansowy. Na pytanie o zarobki w serialu odpowiedział bez owijania w bawełnę. Jeden dzień zdjęciowy potrafił przynieść mu niemal tyle, ile miesiąc pracy w teatrze.
Dużo to jest rzecz subiektywna. Dla mnie to było bardzo dużo. Za jeden dzień pracy w tym serialu ja zarabiałem tyle, co za miesiąc w teatrze. Nie... Przepraszam, teraz przesadziłem. Połowę. Chyba z 900 zł się dostawało za dzień, a w teatrze dostawałem 1400 zł. [...] No to jak miałem pięć dni, to panie drogi... Do końca miesiąca starczało- mówił Leszek Lichota.
Autorka/Autor: AP
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA