Justyna Steczkowska miała nigdy nie mieć dzieci. Zaszła w ciążę jeszcze przed ślubem. "Poród był bardzo trudny"
- Justyna Steczkowska była bezpłodna?
- Ile dzieci ma Justyna Steczkowska?
- W jakich okolicznościach Justyna Steczkowska dowiedziała się o ciąży?
- Justyna Steczkowska zaszła w ciążę przed ślubem?
- Kiedy Justyna Steczkowska wyszła za mąż?
- Teść Justyny Steczkowskiej naciskał na ślub?
- Jak wyglądał pierwszy poród Justyny Steczkowskiej?
- Justyna Steczkowska rodziła w prywatnym szpitalu?
Justyna Steczkowska zaszła w ciążę mimo diagnozy bezpłodności
Justyna Steczkowska to dziś dumna mama trójki dzieci - Leona (ur. 2000), Stanisława (ur. 2005) oraz Heleny (ur. 2013). Artystka w podcaście "Call Me Mommy" w rozmowie z Agatą Reszko-Boguszewską przyznała jednak, że jako bardzo młoda kobieta usłyszała od lekarzy diagnozę, która całkowicie zmieniła jej myślenie o przyszłości. Powiedziano jej, że prawdopodobnie nie będzie mogła mieć dzieci z powodu problemów zdrowotnych. Choć, jak podkreśliła, nie planowała jeszcze wtedy macierzyństwa, sama informacja była dla niej ogromnym ciosem emocjonalnym. Zaczęła leczenie, przyjmowała specjalistyczne leki i starała się zrobić wszystko, by zwiększyć swoje szanse.
Dowiedziałam się od lekarza, że prawdopodobnie nie będę miała dzieci, bo jest problem w moim organizmie. Bardzo mnie zasmuciła ta wiadomość, bo byłam co prawda młodą dziewczyną, nie myślałam jeszcze o zakładaniu rodziny, ale sama ta wiadomość mnie po prostu przytłoczyła i pomyślałam ale jak to? I zaczęłam się leczyć w tej kwestii- zdradziła w podcaście "Call Me Mommy".
Przełom nastąpił w dość nieoczekiwany sposób. Podczas jednej z tras koncertowych zapomniała zabrać ze sobą leków. W aptece, do której się udała, farmaceutka zwróciła uwagę na ich charakter i skład. To skłoniło Justynę Steczkowską do refleksji - zaczęła czytać ulotki i zaniepokoiła się wpływem terapii na organizm.
Jak sama przyznała, był to moment, w którym "odpuściła" i przestała obsesyjnie skupiać się na problemie. W tym czasie, niejako równolegle, korzystała z alternatywnych metod - m.in. wizyt u bioenergoterapeuty, z którego pomocy korzystali również rodzice wokalistki.
"Zawsze uważałam, że wyrównywanie energii w ciele, jeśli ktoś ma do tego talent, jest bardzo dobrym pomysłem" - podkreśliła.
Kilka miesięcy później wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewała – zaszła w ciążę.
"Jestem w ciąży. I szok!" - wspominała. Podkreśliła, że zupełnie inaczej przeżywa się ciążę, na którą się czeka, a inaczej taką, która pojawia się nagle.
Teść Justyny Steczkowskiej naciskał na ślub przed porodem
W tamtym czasie Justyna Steczkowska była w trakcie intensywnej trasy koncertowej, ale radość szybko przyćmiła wszelkie obawy. Pierwszą osobą, której powiedziała o ciąży, był jej partner - Maciej. Jak podkreśliła, jego reakcja była dla niej kluczowa. Widząc szczęście w jego oczach, poczuła spokój i pewność, że razem poradzą sobie z nową sytuacją.
Byłam taka szczęśliwa. Pierwsze co zrobiłam, to pobiegłam do Maćka, który był wtedy moim narzeczonym i jest do dzisiaj moim mężem. Powiedziałam mu to, bo chciałam też zobaczyć jego reakcję. (...) Zobaczyłam szczęście w jego oczach i taką naprawdę piękną energię. Oboje byliśmy szczęśliwi z tego powodu- opisała
Justyna Steczkowska nie ukrywa, że jej ciąża pojawiła się jeszcze przed ślubem, co w tamtym czasie dla niektórych osób z jej otoczenia miało znaczenie. Jej rodzice przyjęli tę wiadomość z radością i spokojem - dla nich dziecko było najważniejsze, niezależnie od formalności.
Inaczej reagował teść artystki, który, jak wspomina, bardzo naciskał na szybkie sformalizowanie związku. Ostatecznie para zdecydowała się na ślub, gdy była już w czwartym lub piątym miesiącu ciąży.
Dla mojego teścia miało znaczenie olbrzymie i cały czas kuł nas, żebyśmy się pożenili. On cały czas o tym myślał i dla niego to było ważne, żeby to było przed urodzeniem dziecka. W końcu to się wydarzyło. Rzeczywiście, ja byłam w czwartym miesiącu czy piątym, jak brałam ślub, ale też my chcieliśmy tego. To nie jest tak, że ktoś nas przymusił, absolutnie nie, dał motywacje, przyspieszył te działania.- wyjaśniła Justyna Steczkowska.
Ceremonia odbyła się we Włoszech, w Rzymie, w kameralnym gronie najbliższych. Była to świadoma decyzja - chcieli uniknąć medialnego zamieszania i presji paparazzi. Paradoksalnie nawet tam nie udało się całkowicie uciec od rozpoznawalności - podczas ceremonii do kościoła weszła turystka, która rozpoznała artystkę. Jak wspomina Justyna Steczkowska, sytuacja była surrealistyczna, ale jednocześnie bardzo wzruszająca.
Jak wyglądał poród syna Justyny Steczkowskiej?
Artystka zdecydowała się na poród Leona w prywatnym szpitalu, by uniknąć medialnego zamieszania. Jak zdradziła, paparazzi czekali pod placówką, co dodatkowo potęgowało stres.
Miałam to szczęście zapłaciliśmy za poród prywatnie(...). Nie chciałam wylądować w szpitalu, pomiędzy innymi ludźmi. Nie dlatego, że ich nie lubię, tylko było mi trudno z tego względu, że i tak dziennikarze stali pod tym szpitalem- zdradziła
Poród był trudny fizycznie, ale także emocjonalnie. Justyna Steczkowska podkreśla jednak, że ból miał sens - moment, w którym po raz pierwszy trzymała dziecko w ramionach, wszystko wynagrodził.
Ten pierwszy poród był bardzo trudny. Naprawdę. To jest ból nie do opisania, ale ten ból jest po coś- wyznała.
Po narodzinach pojawiły się kolejne wyzwania. Jej syn miał problemy z karmieniem, co wywołało u niej silny stres i poczucie bezradności. Dopiero powrót do domu przyniósł przełom - w naturalnym, spokojnym środowisku wszystko zaczęło przebiegać bez problemów.
Doświadczenia Justyny Steczkowskiej pokazują, że nawet najbardziej pesymistyczne diagnozy nie zawsze muszą się spełnić, a droga do macierzyństwa bywa pełna niespodziewanych zwrotów.
Czytaj też: Narzeczona Leona Myszkowskiego zdradziła, jak się poznali. O wszystkim zdecydował przypadek