"Nie jestem kanapowym księciem". Jan Lubomirski-Lanckoroński o Wielkanocy i rodzinie [TYLKO U NAS]

Jan Lubomirski-Lanckoroński
Jan Lubomirski-Lanckoroński zaprosił nas do swojego pałacu! "Nie jestem kanapowym księciem"
Zaprosił nas nie do pałacu, a do domu. Choć trudno nie odnieść wrażenia, że historia i tradycja są tu obecne na każdym kroku. Jan Lubomirski-Lanckoroński w rozmowie z Anną Pawelczyk-Bardygą opowiedział o wielkanocnych zwyczajach i zdradził, jak wygląda jego codzienność, która zdecydowanie różni się od tej znanej nam z bajek o książętach. Czasem jednak bywa romantycznie. "Zdarzyło mi się podjechać pod dom mojej żony karetą" - powiedział dla tvn.pl. Zobacz materiał wideo!

Jan Lubomirski-Lanckoroński zaprosił nas do swojego domu. Jak mieszka?

Jan Lubomirski-Lanckoroński z okazji Wielkanocy zaprosił nas do rodzinnego Palazzo Murano na warszawskim Muranowie. To tutaj na co dzień mieszka z rodziną. Już od progu wchodzimy do świata, w którym historia spotyka się z codziennością. Ściany zdobią portrety przodków, obok nich stoi świąteczna "Golgota", a nad głowami błyszczą kryształowe żyrandole.

Choć wnętrza mogą kojarzyć się z pałacowym przepychem, gospodarz szybko ostudził te skojarzenia.

Do domu, nie do pałacu. To jest taki bardziej dom, można powiedzieć, miejski.
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

Jak tłumaczył, to świadomy wybór, bo życie w ogromnych zamkach, choć efektowne, na co dzień bywa zwyczajnie niepraktyczne.

W zamkach dawniej się mieszkało w czasie, jak było cieplej. Bardzo prosta zasada, ze względu na to, że trudno było wszystkie pomieszczenia ogrzać i tak to jest do dzisiaj. Zamczysko w Lubniewicach, gdzie pomieszkujemy, ma ponad 100 pomieszczeń […] i rzeczywiście, żeby to wszystko odpowiednio przystosować do mieszkania, to nie jest proste. To jest już zdecydowanie bardziej kompaktowy obiekt.

Wnętrza Palazzo Murano to nie tylko estetyka, ale też opowieść o przeszłości. Każdy element ma tu swoje znaczenie, a rodzinne pamiątki przeplatają się z historią Polski. Szczególne miejsce zajmuje jeden z najbardziej znanych przedstawicieli rodu.

Osiem razy pradziadek, Jerzy Sebastian Lubomirski. [...] To człowiek, który walczył ze Szwedami podczas potopu, a potem również z Rosjanami. W bitwie pod Cudnowem rozgromił wielką armię rosyjską.
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

Jan Lubomirski-Lanckoroński: Nie jestem kanapowym księciem

Obok dawnych portretów i historycznych odniesień pojawiają się też bardziej współczesne akcenty. Wśród zdjęć nie brakuje tych związanych z brytyjską rodziną królewską. Relacje te nie ograniczają się wyłącznie do oficjalnych spotkań. Jak się okazuje, wciąż obecna jest także tradycyjna forma komunikacji. Królowa Kamila regularnie pisze listy do Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego.

Bardzo często pisze ręcznie, za co ją podziwiam. Odwdzięczam się kulfonami potwornymi, za które zawsze ją przepraszam (śmiech). Oczywiście nie wnikając w tajemnice korespondencji, ale zwykle naszymi głównymi tematami są jednak sprawy związane z relacjami polsko-brytyjskimi. [...] Staram się ambasadorować naszemu krajowi właśnie, jeżeli chodzi o pokazanie kultury polskiej.
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

W przestronnych wnętrzach pałacu Lubomirskich rozmowa szybko zeszła na rodzinne wartości i tradycje, które Jan Lubomirski-Lanckoroński stara się przekazać dzieciom. Syn księcia, Jeremi Lubomirski, niedawno stał się rycerzem. Czym zajmuje się współczesny rycerz i książę? Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej niż w bajkach, choć czasem bywa romantycznie.

To jest tak zwany zakon konstantyński świętego Jerzego, który jest podobnie ukierunkowany na pomoc charytatywną i działalność w dzisiejszych czasach. [...] Ta działalność rzeczywiście się trochę zmieniła od tego czasu, o którym mówimy. Chociaż nie ukrywam, że zdarzyło mi się podjechać pod dom mojej żony, wprawdzie nie na koniu, ale karetą akurat.  I to w takiej pierwszej fazie naszej znajomości. Trochę była zaskoczona, to prawda (śmiech).

Książę nie ukrywał, że do dziś musi mierzyć z wieloma stereotypami. W rozmowie szybko rozprawił się z wyobrażeniami o życiu arystokracji. Zamiast dystansu, dziś są normalność i obowiązki. Jan Lubomirski-Lanckoroński podkreślił, że współczesne podejście do dziedzictwa to przede wszystkim działanie, a nie bierne korzystanie z przeszłości.

Zdarza mi się wynosić śmieci, jak widzę gdzieś, że coś leży, to się schylam. Broń Boże, nie jestem tak zwanym kanapowym księciem. [...] To są zupełnie inne czasy, nowoczesne.
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

Wielkanoc u Lubomirskich. Co trafia na świąteczny stół w rodzinie książęcej?

Jan Lubomirski-Lanckoroński pokazał nam również pałacową jadalnię, w której można było już zobaczyć wielkanocną zastawę. Obok ciast i srebrnych solniczek w kształcie kurczaków leżało współczesne wydanie najstarszej w Polsce książki kucharskiej. Na jej kartach możemy znaleźć między innymi spis składników na lekarstwo na kaca, a także przepisy typowo postne: bigos z raków, dania z kapłona oraz przeróżne pianki.

Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

Jan Lubomirski-Lanckoroński zapytany o gotowanie nie ukrywał, że kulinaria nie są jego mocną stroną. Z chęcią jednak zjada to, co przygotowuje jego żona Helena.

Zdarza mi się bardzo często, staję przy [garnkach w kuchni - przyp. red.] i zjadam to, co gotuje żona (śmiech). Albo poluję, jak jest coś dobrego. Ale jeżeli chodzi o gotowanie, bardzo mi przykro. Jestem chyba dosyć typowym działającym w kuchni mężczyzną, czyli potrafię zrobić jajecznicę.
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

Jan Lubomirski-Lanckoroński zdradził, co zazwyczaj pojawia się na jego wielkanocnym stole. Okazuje się, że są to ryby. Książę wrócił też wspomnieniami do przeszłości, gdy podczas świątecznych biesiad jadło się pieczone ziemniaki. Nigdy nie zabrakło także słodkości.

Po pierwsze oczywiście w okresie postnym jest ryba. Pamiętam bardzo dobrze tak zwane kartofle w łupinach. Do tego trochę masła. To także cudowne albo na przykład ze śledziami w śmietanie, albo z jakimś dobrym tutaj innym rodzajem ryby. A jeżeli chodzi właśnie o takie nasze typowe rodzinne potrawy, to baby piaskowe, czy też kajmaki. Mój ojciec w ogóle jak był młodszy, to sam własnoręcznie robił kajmaki. Pamiętam, że to rzeczywiście trwało chyba z dobre dwa dni. [...] Tata był człowiekiem od kajmaków. Zresztą lubił je też zjadać.

Nasz rozmówca podkreślił, że wszystko bazowało na przedwojennej kuchni pałacowej, która była połączona z tradycjami austriackimi dalszej rodziny. Post był zawsze bardzo sumiennie postrzegany. Jan Lubomirski-Lanckoroński wyznał, że jednym z jego ulubionych przysmaków wielkanocnych jest pasztet z różnych zwierząt. Od kiedy jednak ożenił się po raz drugi, nigdy w jego domu nie podaje się dań z królika.

Moja żona jest bardzo zakochana w króliczkach. Nawet miała kiedyś takiego malutkiego, więc nie wolno nam.
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

Jedną z wielkanocnych tradycji w rodzinie Lubomirskich jest tak zwana szukanka. To zabawa, w której dzieci rozwiązują zagadki i szukają ukrytych niespodzianek. Czasem w najmniej oczywistych miejscach.

U nas to polega na tym, i to zresztą od przedwojny już, że pisze się takie wierszowane specjalne. Zagadki Pisze je zając oczywiście, nie ja całą noc (śmiech). Te malutkie karteczki są przykładane do kolejnych stacji, gdzie trzeba położyć jajko na przykład z czekolady, albo jakąś małą zabaweczkę, ale to są zawsze drobiazgi. To wszystko jest rozkładane tak, jak było  przed wojną. W parku pałacowym w Kruszynie u mojego taty. U nas teraz w parku pałacowym w Lubniewicach. Zdarza nam się, że zając chowa również coś na wieży, a żeby wyjść na wieżę, to są 183 stopnie, więc bywa trudno. Dzieci szaleją, biegają po całym domu, po całym zamku, po ogrodzie.
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?
Jak wygląda dom Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego?

Jan Lubomirski-Lanckoroński na koniec przypominał, że Wielkanoc to nie tylko tradycyjne potrawy, ale przede wszystkim chwile spędzone razem z rodziną.

Właściwie każdy moment spędzania z rodziną jest przepiękny i to jest chyba najważniejsze. [...] My teraz żyjemy bardzo szybko. Wydaje mi się, że takie właśnie momenty, kiedy możemy się zatrzymać i kiedy warto podkreślić pewne tradycje, które już były w rodzinie kilkaset lat temu, jakoś tak nas uspokajają w tym naszym pędzeniu, nie do końca wiadomo gdzie. [...] Teraz właściwie się już praktycznie nie siada do wspólnego obiadu. Dawniej, jak tata mi opowiadał przed wojną, to był jeden z najważniejszych momentów dnia i to był ten moment właśnie rozmowy. Nie siedzenia w telefonie, nie działań jakichś, jeżeli chodzi o pracę. [...] Życzę sobie i wszystkim państwu tego, żebyśmy mieli trochę więcej czasu na bycie ze sobą i bycie ze swoimi najbliższymi w większym spokoju.
Jan Lubomirski-Lanckoroński
Jan Lubomirski-Lanckoroński
Źródło: materiały własne