Gabriela Muskała i Barbara Wypych gorzko o scenach rozbieranych. "Byliśmy absolutnie nago" [TYLKO U NAS]
Gabriela Muskała o realizacji scen intymnych
Gabriela Muskała i Barbara Wypych były gościniami rozmowy z cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń". Aktorki opowiedziały Małgorzacie Czop o swoich doświadczeniach pracy w branży. Zdradził również, jak wyglądała realizacja scen intymnych.
Obecność koordynatorów intymności oraz psychologów na planach zdjęciowych to dla wielu aktorów ogromna zmiana, która wywołuje skrajne emocje. Gabriela Muskała w szczerej wypowiedzi wróciła do czasów, gdy o jakimkolwiek zabezpieczeniu miejsc intymnych czy komforcie psychicznym nikt nawet nie słyszał.
Jako aktorka byłam przyzwyczajona przez całe lata do scen intymnych, które się robiło po prostu bez tego zabezpieczeni. To zawsze zależało od reżyserów, w jaki sposób zadbają o nas. Byli tacy, których to nie obchodziło, bo mieli fokus na to, żeby dobrze zrobić scenę, a co my tam czujemy i jak nas to krępuje, to nie było ważne...powiedziała Muskała
Aktorka wyznała, że wyzwanie polegało wówczas na pełnej ekspozycji bez wsparcia nowoczesnych rozwiązań.
Nie byliśmy fizycznie zabezpieczeni, byliśmy absolutnie nago grając scenę seksu, zbliżenia. Po prostu musieliśmy sami dbać o to, żeby ten komfort sobie zapewnićdodała aktorka
Gwiazda zauważa jednak także drugą stronę medalu — obostrzenia i techniczne nakładki bywają dla części osób przyzwyczajonych do dawnych metod nieco przytłaczające.
-Dziś koordynator intymności daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Z drugiej strony, kiedy pojawiają się te wszystkie klajstry, nakładki czy specjalne woreczki, bywa to też w pewien sposób przytłaczające. Dla kogoś, kto przez lata traktował sceny erotyczne po prostu jako element zawodu i zdążył się do nich przyzwyczaić, ta nadmierna dbałość potrafi wywołać myśl: »No dobrze, lećmy już z tym«.
Barbara Wypych szczerze o paraliżującym lęku. "Nienawidzę scen intymnych"
Inne spojrzenie na sprawę przedstawia Barbara Wypych. Aktorka wyznaje, że sceny erotyczne stanowią dla niej ogromne wyzwanie emocjonalne i dopiero wprowadzenie koordynatora intymności przyniosło jej dawno wyczekiwana ulgę.
Za dużo złego się wydarzyło, żeby teraz nie mieć takiego wsparcia i pomocy. (...) Ja na przykład nienawidzę scen intymnych i zawsze staram się szukać jakiegoś innego środka wyrazu, żeby w inny sposób okazać na ekranie bliskość. Zwykle to się udaje. Koordynator intymności pomaga nam w tym, żeby zrozumieć scenę, powiedzieć o swoich granicach i po prostu przed dniem zdjęciowym, kiedy ta scena jest zaplanowana, spać spokojnie. Od momentu, kiedy pojawiła się ta funkcja, rzeczywiście śpię spokojniejpowiedziała Wypych
Praca nad przełamywaniem własnych oporów wymaga od aktora ogromnego nakładu energii. Barbara Wypych zwróciła uwagę, jak istotny jest w takich momentach pozytywny odbiór ze strony reżysera i ekip realizatorskich.
- Bywa tak, że rzeczywiście potrzebuję przestrzeni, żeby po prostu odważyć się i być w scenie, być w temacie (...) ale wiem z tyłu głowy, że zawsze jest ktoś, kto powie mi po scenie: świetnie to wyszło, piękna scena, taka erotyczna, ale też w dobrym guście, świetnie wypoziomowana, świetna robota. Otrzymuję feedback, że przełamałam swoje lęki, przełamałam swoje niewygody i że wykonałam dobrą pracę - dodała.
Aktorka powiedziała również, jak ważne jest dla niej poczucie bycia usłyszaną i docenioną na planie.