Edyta Górniak była o krok od dyskwalifikacji na Eurowizji! Wokalistka nie chciała wystąpić: "Zamknęłam się w łazience. Powiedziałam, że nie wyjdę"

Edyta Górniak
Nicol Pniewska w "Królowej przetrwania 3" zdradziła kulisy dramy z Edytą Górniak. "Naprawdę kochałam Allana"
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Występ Edyta Górniak na Konkurs Piosenki Eurowizji 1994 przeszedł do historii, ale jak się okazuje - sukces miał swoją wysoką cenę. Po ponad trzech dekadach artystka wraca wspomnieniami do tamtych chwil i ujawnia kulisy pełne stresu, choroby i dramatycznych decyzji, które mogły zakończyć się jej dyskwalifikacją.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Co Edyta Górniak powiedziała o Eurowizji?
  • Dlaczego Górniak mogła zostać zdyskwalifikowana?
  • Jak wyglądały kulisy Eurowizji 1994?
  • Czy Edyta Górniak była chora podczas Eurowizji?
  • Co stało się przed występem Edyty Górniak?
  • Dlaczego Górniak nie chciała śpiewać "To nie ja"?
  • Jakie miejsce zajęła Edyta Górniak na Eurowizji?
  • Kto uratował Górniak przed dyskwalifikacją?
  • Jak Edyta Górniak wspomina Eurowizję po latach?

Niewiele zabrakło, by Edyta Górniak nigdy nie wystąpiła na Eurowizji

Dziś trudno w to uwierzyć, ale Edyta Górniak w 1994 roku wychodziła na eurowizyjną scenę niemal bez głosu. Wokalistka zmagała się z poważnym przeziębieniem i stanem zapalnym dróg oddechowych, co zmusiło ją do przyjmowania silnych leków i zastrzyków.

Tuż przed występem sytuacja była tak poważna, że artystka zamknęła się w łazience i odmówiła wyjścia na scenę. Była przekonana, że nie da rady zaśpiewać utworu To nie ja. Ostatecznie do występu przekonał ją menedżer, który niemal siłą zmobilizował ją do działania.

Musiałam przyjąć różne mocne tabletki, żeby w ogóle odzyskać głos. (...) I muszę państwu powiedzieć, bo nie wiem, czy to kiedykolwiek mówiłam, ale przed samym wyjściem zamknęłam się w łazience. Powiedziałam, że nie wyjdę i Wiktor pukał do mnie. Mówił tylko: "już trzeba iść, naprawdę trzeba iść". Używał różnych słów i tonów, czasem krzyknął. Myślałam, że po prostu nie wyjdę. Mówiłam do niego, że w ogóle nie mam głosu i nie dam rady. To jest za trudny utwór. W ogóle co ja zrobiłam? Kiedy nadszedł ten moment, myślałam, że umieram
- wyznała w "Dzień Dobry TVN".

Jak sama przyznała po latach, towarzyszył jej ogromny lęk i poczucie odpowiedzialności za reprezentowanie Polski. Mimo wszystko występ zakończył się spektakularnym sukcesem, a po zejściu ze sceny artystka całkowicie straciła głos.

Wiedziałam, że to ostateczne zadanie należy tylko do mnie. Że to będzie moja walka ze sobą. Czułam ogromną odpowiedzialność. Ogromny ciężar odpowiedzialności. Pamiętam to. Pamiętam, że to czułam właśnie
- wspomniała.

Edyta Górniak była o krok od dyskwalifikacji. "To nie ja" nie robiło na niej wrażenia

Kulisy Konkurs Piosenki Eurowizji 1994 kryły jeszcze jeden dramatyczny moment. Podczas prób Edyta Górniak zdecydowała się zaśpiewać fragment utworu po angielsku, choć regulamin wymagał wykonania w języku narodowym. Decyzja ta nie była przypadkowa - jak tłumaczyła, język angielski był dla niej mniej obciążający dla strun głosowych w czasie choroby. Jednak reakcja była natychmiastowa. Przedstawiciele kilku krajów zaprotestowali, domagając się jej dyskwalifikacji.

Na próbie zaśpiewałam po angielsku dlatego, że w Dublinie się przeziębiłam. Miałam zapalenie krtani, tchawicy i gardła. Cały mój aparat był totalnie wyniszczony. Język angielski ma trochę inną emisję i oszczędza trochę to gardło. Bałam się, że jak zaśpiewam na próbie kamerowej w całości, to stracę głos i nie będę mogła wykonać tego utworu wieczoru. Szukałam oszczędności w tym gardle. Porozmawiałam z Wiktorem, a on mi powiedział: "Musisz zaśpiewać raczej cały [utwór], ale może zaśpiewaj fragment po angielsku? To jest lżejsze dla twoich strun głosowych"
- opisała.

Sytuacja była napięta do ostatniej chwili. Ostatecznie interwencja dyplomatyczna (ówczesnego ambasadora Polski w Irlandii Ernesta Brylla) uratowała udział Polski w konkursie, a Górniak mogła wystąpić w finale - już zgodnie z zasadami.

Co ciekawe, sama artystka początkowo nie była przekonana do utworu To nie ja, który dziś uznawany jest za jeden z najważniejszych w historii polskiej muzyki. Demo nie zrobiło na niej dobrego wrażenia, a piosenka wydawała się jej zbyt prosta. Dopiero czas pokazał, jak wielki potencjał w sobie kryła.

(Wiktor Kubiak) Puszczał mi utwór "To nie ja" i pamiętam, że nie zrobił on na mnie wrażenia. Był w języku angielskim, demo bardzo, bardzo słabo brzmiało. Produkcje, które dostawałam jako propozycje utworów demo ze świata, były dużo lepiej przygotowane. (...) Więc ten utwór brzmiał dosyć słabo, tak trochę kiczowato. Myślałam: "Boże, nie, to mi się nie podoba"
- zdradziła Edyta Górniak w rozmowie z serwisem Eurowizja z 2019 r.

Wokalistka przyznała również, że występ był dla niej olbrzymim stresem, który wspomina aż do dziś. Nie była również nastawiona na wygraną, czuła ogromną odpowiedzialność, jednak nie wierzyła, że może zająć tak wysokie miejsce.

Nastawiałam się bardziej na porażkę niż wygranie czegokolwiek. To był tak ogromny stres i odpowiedzialność… Po próbie generalnej znalazłam na swojej głowie pierwszy siwy włos
- opisała w wywiadzie dla Eurovision Legends.
Edyta Górniak
Edyta Górniak
Źródło zdjęcia: MWMEDIA

Czytaj też: Edyta Górniak musiała pożyczać pieniądze na jedzenie. "Zostałam sama z dzieckiem, bez niczego"

Autorka/Autor: MO