Anna Lewandowska szczerze o hierarchii w rodzinie. "Jestem trzecia w kolejce, będę czwarta"

Anna Lewandowska
"100 kobiet kiedyś i dziś": Anna Lewandowska
Anna Lewandowska w nowym wywiadzie opowiedziała, jak zmieniło się jej życie po przeprowadzce do Barcelony. Gwiazda wyznała, że zaczęła skupiać się bardziej na sobie i obecnie spełnia marzenia. Mimo wszystko i tak musi się dopasować do hierarhii w rodzinie. Wyznała, jak wygląda to u niej w domu.

Anna Lewandowska szczerze o hierarchii w jej domu

Anna Lewandowska od kilku lat skutecznie udowadnia, że nie jest jedynie żoną Roberta Lewandowskiego i matką jego dzieci. Słynna trenerka prężnie rozwija własne biznesy i śmiało sięga po realizację marzeń. W najnowszym wywiadzie gwiazda wyznała, że obecnie w domu jest na trzecim miejscu: tuż po mężu i najstarszej córce. To właśnie bowiem pod nich są układane kalendarze całej rodziny. Mimo wszystko Anna Lewandowska nie chciała czekać z rozwojem kariery na moment, w którym jej ukochany przejdzie na sportową emeryturę.

"Nasze kalendarze są ułożone pod mecze Roberta i szkołę Klary. Jestem trzecia w kolejce, będę czwarta, kiedy do szkoły pójdzie Laura. Na wakacje wyjeżdżamy, gdy mogą mąż i starsza córka. Jeśli mam wtedy obowiązki zawodowe, zostawiam ich na parę dni, robię, co muszę, i wracam odpoczywać. Zobaczymy, jak będzie kiedyś. Robert zadeklarował, że gdy skończy karierę, zajmie się w wakacje dziećmi, a ja będę realizowała swoje projekty. Powiedziałam ze śmiechem, że nie chcę czekać, aż przestanie grać, żeby spełniać marzenia. I tak wszystko układam, żebym już teraz mogła to robić" - powiedziała Anna Lewandowska w "Twoim Stylu".

Anna Lewandowska zaczęła skupiać się na sobie

W dalszej części rozmowy Anna Lewandowska podkreśliła, że w przeszłości poświęciła wiele dla męża, a teraz skupia się głownie na sobie. Mimo to nie przestaje wspierać ukochanego i stara się znaleźć odpowiedni balans.

Od kiedy mieszkam w Barcelonie, żyję bardziej swoim życiem. Dawniej robiłam wiele rzeczy z myślą o Robercie, kończyłam studia dietetyczne dla Roberta, czytałam książki, żeby się dowiedzieć, jak jeszcze mogę mu pomóc. Nie przestałam go wspierać, ale poszłam po swoje. Na przykład pierwszy mecz w sezonie Robert grał tego samego dnia, gdy była pierwsza rocznica mojego studia Edan. Spytał: "Przyjedziesz na stadion?". Jasne, że tak. Byłam tam, ale tylko przez pierwszą połowę, później pojechałam do studia. Nie zrezygnowałam z tego, co dla mnie ważne
- tłumaczyła Anna Lewandowska.