Polski James Dean nie zdążył wskoczyć do pociągu. Zbigniew Cybulski za czarnymi okularami skrywał tajemnicę
- Kim był Zbigniew Cybulski?
- Kiedy i gdzie urodził się Zbigniew Cybulski?
- Jakie wykształcenie miał Zbigniew Cybulski?
- W jakich teatrach początkowo grał Zbigniew Cybulski?
- W jakich filmach zagrał Zbigniew Cybulski?
- Dlaczego Zbigniew Cybulski nosił czarne okulary?
- Jakie kompleksy miał Zbigniew Cybulski?
- Czy Zbigniew Cybulski miał żonę?
- Czy Zbigniew Cybulski miał dzieci?
- Z kim noc przed śmiercią spędził czas Zbigniew Cybulski?
- Kiedy zmarł Zbigniew Cybulski?
- W jakich okolicznościach zmarł Zbigniew Cybulski?
- Ile lat w chwili śmierci miał Zbigniew Cybulski?
- Gdzie spoczął Zbigniew Cybulski?
Z wojennej tułaczki na scenę. Tak zaczęła się historia Zbigniewa Cybulskiego
Zbigniew Cybulski urodził się 3 listopada 1927 roku we wsi Kniażem niedaleko Stanisławowa, na terenach dzisiejszej Ukrainy. Jego dzieciństwo naznaczyła II wojna światowa i wieloletnia rozłąka z rodzicami. Ojciec, Józef Cybulski, pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, po wybuchu wojny przedostał się przez Rumunię do Francji, natomiast matka Stefania wraz z siostrami została zatrzymana przez Sowietów i zesłana do Kazachstanu. Zbigniew i jego brat Antoni trafili najpierw pod opiekę babci w Kołomyi, a później zamieszkali w Grójcu, gdzie doczekali końca wojny.
Po zakończeniu wojny, Zbigniew Cybulski rozpoczął studia ekonomiczne i dziennikarskie w Krakowie, jednak szybko zrozumiał, że jego prawdziwym powołaniem jest aktorstwo. Zrezygnował z dotychczasowej drogi i rozpoczął naukę w Państwowej Wyższej Szkole Aktorskiej w Krakowie, którą ukończył w 1953 roku. Jeszcze w tym samym roku wyjechał do Gdańska i związał się z Teatrem Wybrzeże - występując m.in. w roli Ferdynanda w "Intrydze i miłości" Friedricha Schillera. Wkrótce współtworzył także legendarny studencki teatr Bim-Bom, który stał się jednym z najważniejszych zjawisk artystycznych lat 50.
To właśnie z Bim-Bomu Cybulski wyniósł pewien szczególny sposób bycia na ekranie, będący osobliwym połączeniem ostrości, nieprzystępności i szorstkości z równoczesną poufałością tonu, intymnością gestu, ciepłem wewnętrznym- napisano w magazynie "Film" w 1987 roku.
Cybulski szybko stał się naturalnym przywódcą zespołu. Miał niezwykłą charyzmę, potrafił przekonać innych do swoich pomysłów i pociągnąć za sobą grupę. W ciągu kilku lat zespół stworzył pięć programów: "Zero", "Ahaaa", "Radość poważna", "Toast" i "Coś by trzeba". Spektakle były prezentowane nie tylko w Polsce, ale także za granicą - między innymi w Belgii, Francji, Austrii, Holandii i NRD.
Bim-Bom był wszystkim. I matką, i bratem, i naszym nauczycielem. Był naszym chlebem. Czy był teatrem, czy zabawą, snem, czy książką - nie wiem. [...] Gdybym umierał, co brzmi pompatycznie, ale wierz mi, że wszystkie moje filmy i sztuki [...] to wszystko nic - myślałbym tylko o naszym teatrze. Przez Bim-Bom zbliżyłem się do człowieka. Do swego zawodu- zwierzył się we wspomnieniowym tomie Jerzego Afanasjewa w 1968 roku.
Maciek Chełmicki uczynił go legendą. Tak narodził się polski James Dean
Pierwsza rola filmowa Zbigniewa Cybulskiego przypadła na 1954 rok, kiedy to wystąpił w "Pokoleniu" Andrzeja Wajdy. Prawdziwy przełom przyniosła mu jednak rola Maćka Chełmickiego (członka podziemia antykomunistycznego) w "Popiele i diamencie" Wajdy. Bohater w ciemnych okularach, skórzanej kurtce i z niepokornym charakterem stał się symbolem powojennego pokolenia. Krytycy porównywali Cybulskiego do Jamesa Deana, a jego styl zaczęły naśladować tysiące młodych ludzi.
Kreując postać Maćka Chełmickiego Zbyszek Cybulski osiąga szczyty aktorskiego kunsztu. Dzięki temu filmowi stał się jednocześnie wzorem bohatera i symbolem gwiazdora, który niemal całemu pokoleniu polskiej młodzieży narzucił dżinsy i ciemne okulary. [...] Cybulskiego porównywano z kreacjami Jamesa Deana. [...] Stał się idolem, postacią ekranu numer jeden, kimś bliskim rzeszom widzów. [...] Jego nazwisko osiągnęło popularność niemal na całym świecie, pisali o nim René Claire i Alberto Moravia- pisał Kazimierz Witkowski w "Ekranie" 1992 roku.
Cybulski przez kolejne lata próbował zmierzyć się z legendą, którą sam stworzył. Grał w wielu znakomitych filmach, między innymi w "Pociągu", "Do widzenia, do jutra", "Jak być kochaną", "Rękopisie znalezionym w Saragossie" czy "Salcie", jednak żadna z tych kreacji nie miała już takiej siły symbolicznej jak bohater "Popiołu i diamentu". Łącznie zagrał w 35 filmach fabularnych i stworzył nowy model aktorstwa - bardziej naturalnego, spontanicznego i emocjonalnego.
Aktorzy dzielą się na tych, którzy swoją osobowość przemieniają i na tych, którzy ją utrwalają. Mnie interesuje bardziej aktorstwo z zachowaniem pewnych cech indywidualnych. Zdaję sobie sprawę, że to i trudne i niebezpieczne- cytuje jego słowa "Film" z 1987 roku.
Ciemne okulary były jego znakiem rozpoznawczym. Skrywały jedną tajemnicę
Trudno wyobrazić sobie Zbigniewa Cybulskiego bez charakterystycznych ciemnych okularów. Przez lata narosło wokół nich wiele legend. Jedni twierdzili, że nosił je z fascynacji Jamesem Deanem, inni, że pomagały mu budować tajemniczy wizerunek.
Prawda była bardziej złożona. Aktor miał kompleks dotyczący swojego wyglądu - cierpiał na wadę wzroku zwaną kurzą ślepotą. Okulary pozwalały mu ukryć zmrużone oczy.
Przeżyliśmy autentyczny głód, i to taki, że opuchlina aż nas chwytała i szkorbut. [...] Zawsze się dziwili, dlaczego my ze Zbyszkiem w tych ciemnych okularach, czy to jakaś poza. To nie poza, tylko myśmy mieli kurzą ślepotę. Brak witamin i głód, groziło nam, że w ogóle nie będziemy widzieć- cytuje słowa Antoniego Cybulskiego portal weekend.gazeta.pl.
Choć na ekranie potrafił emanować pewnością siebie i charyzmą, prywatnie aktor zmagał się z wieloma kompleksami. Przeszkadzał mu niski wzrost - mierzył 174 centymetry.
Ogromnie go to peszyło. Przez długi czas nosił w butach wkładki- opowiadał Jacek Domański w książce "Cześć starenia!" autorstwa Marioli Pryzwan
Co więcej, nie mógł zaakceptować swoich szerokich bioder oraz nieproporcjonalnie dużej głowy.
Nie był typem statecznego męża. Zbigniew Cybulski uciekał od życia rodzinnego
Za ekranowym buntownikiem krył się człowiek, który w życiu prywatnym nie zawsze potrafił odnaleźć stabilizację. Zbigniew Cybulski był uwielbiany przez kobiety, ale rola męża i ojca okazała się dla niego znacznie trudniejsza niż kreowanie filmowych bohaterów.
Dokładnie 30 sierpnia 1960 roku ożenił się z Elżbietą Chwalibóg - koleżanką z kabaretu Bim-Bom. Ich wesele trwało aż trzy dni i było jednym z ważniejszych wydarzeń towarzyskich w środowisku artystycznym. Już w trakcie ślubu ukochana spodziewała się ich wspólnego dziecka - co było jednym z powodów sformalizowania sakramentalnego związku.
Sukienkę uszyłam sobie sama z surówki. Buty miałam ruskie, czółenka, które przywiozłam z festiwalu w Moskwie. Wcześniej nigdy w nich nie chodziłam, bo nie miałam okazji, więc na ślub były jak znalazł. Zbyszek miał jakiś garnitur na reprezentacyjne okazje, więc jemu nie musiałam szyć. Na nowy nie miał pieniędzy. [...] Dzień przed ślubem zabrał mnie na wycieczkę motorem. Zatrzymaliśmy się w jakiejś knajpce po drodze. To wtedy dostałam od niego "Małego księcia". Absolutnie mnie nie podrywał. Nagle zaryczały motory, przyjechali Zbyszka koledzy. "Co tu robisz, przecież masz kawalerskie". Zabrali go do Grand Hotelu, pili chyba do rana. Był nieźle zaprawiony, ledwo zdążył na uroczystość do urzędu- czytamy w książce Doroty Karaś "Cybulski. Podwójne salto".
30 stycznia 1961 roku na świat przyszedł syn Maciej. Jednak rosnąca popularność i praca na planach sprawiały, że Cybulski coraz mniej czasu spędzał w domu. Bliscy wspominali, że nie potrafił odnaleźć się w codziennej roli ojca i męża - był człowiekiem pochłoniętym sztuką, spotkaniami i kolejnymi projektami.
Kiedy nocą Zbyszek wracał do domu zmęczony, Maciek się budził i chciał bawić się z ojcem. Zbyszka to drażniło. Kochał syna, ale nie potrafił się nim zająć- cytuje słowa Elżbiety Chwalibóg portal film.wp.pl.
Z czasem w jego życiu pojawiły się inne kobiety. Najgłośniejszym związkiem był romans z aktorką Elżbietą Warwas, z którą połączyła go bliska relacja w latach 60. Wpadł w oko także Marlenie Dietrich oraz Édith Piaf, która zaprosiła go do swojej prywatnej posiadłości.
Czasem mówił mi o swoich miłościach. Miał mnóstwo chwilowych narzeczonych, jak marynarz. Dziewczyny go uwielbiały- cytuje słowa żony aktora portal film.interia.pl.
Ostatnia noc z kochanką i tragiczny poranek. Śmierć Zbigniewa Cybulskiego zatrzymała całą Polskę
Zbigniew Cybulski żył w nieustannym pośpiechu. Pomiędzy planami przemieszczał się głównie pociągami i, jak wspominali jego znajomi, miał zwyczaj wskakiwać do odjeżdżających składów w ostatniej chwili. Ten charakterystyczny sposób bycia - ciągły ruch i życie na granicy spóźnienia - stał się niemal częścią jego legendy.
Co niezwykłe, pociąg wielokrotnie pojawiał się także w jego filmach. W "Pociągu" Jerzego Kawalerowicza konduktor zwraca uwagę bohaterowi granemu przez Cybulskiego, gdy ten po raz kolejny próbuje zdążyć na czas. W "Salcie" Tadeusza Konwickiego historia zaczyna się sceną, w której aktor wyskakuje z pociągu, a kończy jego powrotem do wagonu.
Wsiadaj pan, no wsiadaj pan! Koniecznie chce pan trafić do szpitala- przemawiał do niego konduktor w filmie "Pociąg".
Dlatego tragedia, która wydarzyła się 8 stycznia 1967 roku na Dworcu Głównym we Wrocławiu, miała wymiar niemal symboliczny. Cybulski wracał z pracy przy filmie "Morderca zostawia ślad". Nad ranem, po namiętnej nocy spędzonej z kochanką Ewą Warwas, spieszył się na pociąg ekspresowy "Odra" jadący do Warszawy. Jak wiele razy wcześniej, próbował wskoczyć do ruszającego już składu. Tym razem jednak nie zdążył. Wpadł między wagon a peron, odnosząc ciężkie obrażenia.
Aktor był jeszcze przytomny, a lekarze przez około godzinę walczyli o jego życie. Zmarł w Szpitalu Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera we Wrocławiu około godziny 5.25. W chwili śmierci miał 39 lat.
Pogrzeb Zbigniewa Cybulskiego odbył się 12 stycznia 1967 roku w Katowicach. Aktor został pochowany na cmentarzu katolickim przy ulicy Sienkiewicza, w rodzinnym grobie. Pociąg, który przez całe życie był jego codziennością i filmowym motywem, stał się ostatnim symbolem jego historii.
"Twórcy. Legendy. Ludzie" to autorski cykl Aleksandry Piwowarczyk na tvn.pl, który przybliża sylwetki największych ikon XX wieku - artystów, muzyków, aktorów i reżyserów, którzy na zawsze zmienili oblicze kultury. Jak wyglądała ich droga do wielkiej kariery? Z jakimi problemami mierzyli się w codziennym życiu?
CZYTAJ TEŻ: Wierzył, że kino może zmieniać świat. Andrzej Wajda opowiedział historię XX-wiecznej Polski