Kim jest pani Meliton w "Lalce"?
Agata Kulesza w najnowszej ekranizacji "Lalki" wciela się w panią Meliton. Dla aktorki projekt ten był fascynującą podróżą w głąb kobiecej psychiki tamtej epoki. Choć w filmie nie zawsze mamy wgląd w jej pełną biografię, aktorka budowała rolę na fundamencie literackim.
– Z książki wiemy, że to jest kobieta, która miała złamane serce [...] wpadła w depresję [...] Tymczasem ona wybrała życie, wstała i powiedziała: nie, będę kobietą niezależną i będę kobietą samodzielną – opowiadała Kulesza.
Jej Meliton to postać, która "bardzo szybko łączy kropki" i potrafi zamienić ból w życiowy pragmatyzm. Kiedy dostrzega uczucie Wokulskiego do Izabeli, natychmiast wyczuwa w tym szansę. – Wiedziała, że tutaj będą pieniądze. A to, że się z Wokulskim polubili i mieli wspólne poczucie humoru [...] grali w otwarte karty i Wokulski nie musiał przy pani Meliton udawać kogokolwiek.
To właśnie ten brak pozy sprawił, że ich relacja stała się jednym z ciekawszych punktów filmu.
Co Agata Kulesza myśli o kostiumach w "Lalce"?
Przenosiny do XIX wieku oznaczały dla obsady nie tylko zmianę języka, ale przede wszystkim drastyczną zmianę postawy ciała. Agata Kulesza z uśmiechem zauważa, jak bardzo współczesność rozleniwiła naszą fizyczność.
– W dzisiejszych czasach jesteśmy bardzo niechlujni. Szczególnie po pandemii, kiedy nasze spodnie są na gumkach i nawet nie wiemy, czy tyjemy, czy nie tyjemy – mówiła aktorka.
Kostiumy w nowej „Lalce” stały się dla aktorów ramą, która narzucała dystynkcję. – Ten kostium [...] wymuszał pewną postawę ciała. [...] Wszyscy wydaliśmy się sobie niezwykle eleganccy, wyprostowani, z podniesioną głową. Choć Kulesza zaznacza, że świat ten był pełen pułapek i sztywnych zasad, powrót do estetyki wysokiej klasy był dla niej miłą odmianą.
Co Agacie Kuleszy podoba się w jej roli w "Lalce"?
Mimo że rola Agaty Kuleszy jest, jak sama mówi, "nieduża, ale barwna", aktorka miała okazję obserwować rodzącą się na planie magię między głównymi bohaterami. Choć żałuje, że z Markiem Kondratem nie miała wspólnych scen (zgodnie z książkową niechęcią Rzeckiego do jej postaci), to efekt ich współpracy z Marcinem Dorocińskim głęboko ją poruszył.
– Marek Kondrat z Marcinem Dorocińskim stworzyli przepiękny duet, który mnie niezwykle wzruszał. Jakiejś takiej przyjaźni męskiej, jakiegoś takiego świata czułości jednego człowieka do drugiego – powiedziała aktorka.
Kulesza cieszy się też z odmiany w swoim repertuarze:
Nie cierpię, nie płaczę, nie umieram, nie choruję, tylko jestem ważnym elementem tego całego świata