- Czy twórcy "Lalki" czekają na premierę?
- Kogo w "Lalce" gra Agata Kulesza?
- Co zachwycało aktorów w "Lalce"?
Czy twórcy "Lalki" czekają na premierę?
Atmosfera oczekiwania na nową ekranizację "Lalki" gęstnieje z każdym dniem. To już nie tylko ciekawość widzów, ale ogromna ambicja twórców, by zmierzyć się z legendą, która dla polskiej kultury jest absolutnie fundamentalna. Mateusz Damięcki, nie kryjąc entuzjazmu, podbija stawkę: – Myślę, że to był najbardziej oczekiwany film tego roku, jeszcze parę miesięcy temu. Teraz wygląda na to, że jest to najbardziej oczekiwany film dekady.
To oczekiwanie udziela się wszystkim. Jak podkreślają aktorzy, praca nad tak ikonicznym tekstem wymagała wejścia na wyżyny rzemiosła. – Realizatorzy tym bardziej chcą zobaczyć, w czym uczestniczyli, na co poświęcili krew i pot, żeby zadowolić swoich widzów – powiedział Marek Kondrat.
Trudności, zamiast przerażać, stały się paliwem dla ekipy: – To, że było trudno (...) mnie osobiście dodaje jedynie animuszu i takiej pewności, że co jakiś czas dobrze jest, jak jest bardzo trudno – dodał Damięcki.
Kogo w "Lalce" gra Agata Kulesza?
W świecie zdominowanym przez wielkie namiętności Wokulskiego i chłód Łęckiej, postać Pani Meliton jawi się jako fascynujący katalizator zdarzeń. To ona pociąga za sznurki i, jak przyznaje Agata Kulesza, czerpie z tego niemałą satysfakcję.
- To jest osoba w tym świecie lalki, która bardzo szybko łączy kropki, bystre oko, wszystko widzi i później z tego żyje - powiedziała Kulesza.
Choć Meliton nie jest postacią pierwszoplanową, jej obecność nadaje filmowi dynamiki i... humoru.
Jest rolą lekko komediową, z czego ja się bardzo cieszę. (...) Byłam zadowolona i jakaś uśmiechnięta, bo nie cierpię, nie płaczę, nie umieram, nie choruję. A jestem ważnym elementem tego całego światapowiedziała Agata Kulesza
Co zachwycało aktorów w "Lalce"?
Przenosiny do XIX wieku to nie tylko magia scenografii – zamkniętego Krakowskiego Przedmieścia, dorożek czy balonów – ale przede wszystkim fizyczna transformacja, która bywała bolesna. Kostiumy autorstwa Tomasza Ossolińskiego i Katarzyny Lewińskiej onieśmielały blaskiem, ale wymagały od aktorek żelaznej dyscypliny.
– Miałam siniaki różne na ciele od gorsetu – wspominała Maria Dębska odtwórczyni roli Kazimiery Wąsowskiej. – Ta suknia cię onieśmiela na początku, a potem masz wielką frajdę z tego, żeby ją nosić. Walka o idealną sylwetkę była bezlitosna.
Kamila Urzędowska, czyli filmowa Izabela Łęcka, podkreślała, że jej bohaterka miała wszystkie kostiumy szyte na miarę. - Było ich bardzo dużo i z Tomkiem (Ossolińskim, projektantem - przyp.red.) mam wrażenie, że mogę powiedzieć o przyjaźni. Te spotkania z nim pomagały mi w kreowaniu Izabeli, w zrozumieniu w jakich czasach żyła.