Zaczęło się od zdjęcia. Historia Justyny Steczkowskiej i Macieja Myszkowskiego to gotowy scenariusz na film
- Justyna Steczkowska i Maciej Myszkowski - jak się poznali?
- Jak wyglądał ślub Justyny Steczkowskiej i Macieja Myszkowskiego?
- Justyna Steczkowska - mąż, dzieci, życie prywatne
Justyna Steczkowska i Maciej Myszkowski - jak się poznali?
Nie szukali siebie. Ona była na fali rosnącej popularności, on – świeżo po sukcesie jako model, z twarzą rozpoznawalną z reklam. Zanim jeszcze padły pierwsze słowa, padło jedno spojrzenie — tyle że nie twarzą w twarz, a z odległości redakcyjnego papieru. Justyna Steczkowska zobaczyła bowiem zdjęcie przyszłego męża i wiedziała, że to osoba z którą chce się spotkać.
Związek rozpoczął się szybko, a życie nie czekało z niespodziankami. Niedługo po zaręczynach pojawiła się ciąża, a za nią decyzja o ślubie. Bez medialnego zgiełku, bez presji ze strony wytwórni czy menedżerów. Zrobili to po swojemu. Po cichu, w Rzymie. Nie dla fotoreporterów, nie dla okładek – tylko dla siebie. Ich pierwszy syn przyszedł na świat w tym samym roku.
Po narodzinach Leona, zakochani musieli zmierzyć się z tym, o czym rzadko mówi się głośno: z trudnościami w ponownym zajściu w ciążę. Dla pary, która z jednej strony żyła w centrum medialnego szumu, a z drugiej próbowała zachować normalność, to był czas cichy, intymny, bolesny. Justyna Steczkowska otwarcie przyznała po latach, że druga ciąża przyszła dopiero po kilku latach prób — i że nie było to doświadczenie ani szybkie, ani pozbawione lęku. Stanisław Myszkowsku urodził się w 2005 roku.
Córka pary, Helena, na świat przyszła w 2013 roku. Jak zaznaczyła wokalistka w jednym z wywiadów, dziewczynka była spełnieniem cichego, rodzinnego marzenia. Maciej Myszkowski był wtedy już po poważnych problemach zdrowotnych, co jeszcze bardziej wyostrzyło ich wspólne poczucie wdzięczności za to, co mają.
Justyna Steczkowska i Maciej Myszkowski - separacja i odnowienie przysięgi małżeńskiej
W pewnym momencie – po latach wspólnego życia, rodzicielstwa i zawodowego pędu – coś w nich zaczęło cichnąć. Nie było spektakularnej awantury ani medialnego rozstania. Było zmęczenie, różnice, chęć zmian. Zdecydowali się na separację.
"Życie to nieustanny ruch, taniec chwil, tornado zmian! Nic nie jest dane człowiekowi na zawsze... Z każdym dniem dojrzewamy, rośniemy w sobie, podejmujemy decyzje. To często sprawia, że z czasem nasze relacje zmieniają się i nawet w najbardziej udanych związkach uczucia podlegają przemianie. Po 17 latach cudownego małżeństwa — w przyjaźni z Maćkiem — postanowiliśmy dać sobie czas na to, aby w trakcie separacji przemyśleć i zdecydować, czy rozłączyć naszą wspólną drogę na dwie osobne (miejmy nadzieję, że równie szczęśliwe ścieżki). Każde z nas pragnie realizować się inaczej" - napisała wówczas Justyna Steczkowska na Facebooku.
Wrócili do siebie po nieco ponad roku, bez fleszy i bez fanfar. I kiedy już wiedzieli, że naprawdę chcą być dalej razem, zrobili coś, czego nikt się nie spodziewał: odnowili przysięgę małżeńską.
Od tamtych trudnych chwil minęło już sporo czasu. Dziś są razem, spokojniejsi, dojrzalsi, nadal zakochani. Cieszą się codziennością — domem, dziećmi, wspólnym czasem. Nie udowadniają niczego na siłę, po prostu są obok siebie. I pokazują, że nawet jeśli życie czasem się rozchodzi, to da się je poskładać z powrotem. Jeśli obie strony naprawdę tego chcą.