Odnaleźli się po niemal trzech dekadach. Wanda Kwietniewska wspomina zmarłego ukochanego. "Życie może już nie jest takie przyjemne"
- Jak rozpoczęła się znajomość Wandy Kwietniewskiej i Andrzeja Mizińskiego?
- Gdzie zamieszkali razem Wanda Kwietniewska i Andrzej Miziński?
- Kiedy zmarł Andrzej Miziński?
- Co po śmierci Andrzeja Mizińskiego mówiła Wanda Kwietniewska?
Wanda Kwietniewska pożegnała wielką miłość. Z Andrzejem Mizińskim spotkali się ponownie po 29 latach
Na początku 2026 roku świat internautów obiegła tragiczna wiadomość o śmierci Andrzeja Mizińskiego - wieloletniego partnera Wandy Kwietniewskiej. Para spędziła razem ostatnie 24 lata i znała się jeszcze z czasów młodości.
Początek ich znajomości sięga wakacji w Iłży w 1973 roku. Ona miała wówczas 16 lat, on był starszy o trzy lata. Przyszła wokalistka dostrzegła go na boisku podczas gry w siatkówkę, która była również jej pasją. Wakacyjne spotkanie przerodziło się w uczucie, a po wyjeździe młodzi podtrzymywali znajomość, pisząc do siebie listy. Miziński już wtedy poważnie myślał o wspólnej przyszłości. Podczas wizyty w domu Wandy oznajmił jej mamie, że zamierza ożenić się z jej córką. Gdy usłyszał, że dziewczyna ma dopiero 16 lat, odpowiedział: "Nie szkodzi. Poczekam".
Los sprawił jednak, że ich drogi się rozeszły. Oboje założyli rodziny, a kontakt urwał się na niemal trzy dekady. Dopiero telefon Andrzeja do mamy artystki otworzył nowy rozdział tej historii. Miziński poprosił o numer dawnej ukochanej, a późniejsza rozmowa doprowadziła do spotkania.
Po prostu zeszliśmy się po 29 latach. Udało nam się spędzić jeszcze 24 lata razem. Dzięki temu mieliśmy dużą rodzinę, bo mam doskonały kontakt z córkami Mizia, mam przyłatane wnuki. Mieliśmy taką większą patchworkową rodzinę i ta rodzina trwa- wspominała Kwietniewska w "Dzień Dobry TVN".
Mazurski dom był ich wspólną ostoją. Dziś Wanda Kwietniewska uczy się codzienności bez ukochanego
Ważną częścią wspólnego życia Wandy Kwietniewskiej i Andrzeja Mizińskiego był dom na Mazurach. Para kupiła 4,5-hektarową działkę w pobliżu Kanału Elbląskiego, gdzie mogła odpoczywać z dala od miejskiego zgiełku. Dla wokalistki wybór miejsca miał osobiste znaczenie: urodziła się na Kaszubach nad jeziorem, a wakacje przez lata spędzała w okolicach Mikołajek.
Ja jestem utkana z jezior- wyznała w "Dzień Dobry TVN".
Początkowo dzieliła czas między Warszawę a mazurską posiadłość, jednak podczas pandemii razem z partnerem zdecydowała się zamieszkać tam na stałe. Dom stał się ich ostoją i miejscem wspólnej codzienności.
Po śmierci Andrzeja artystka pozostała w przestrzeni, którą przez lata tworzyli we dwoje. Opowiadając o stracie, przywołała myśl usłyszaną w dawnym wywiadzie Olgi Lipińskiej.
Da się żyć, tylko życie może już nie jest takie przyjemne jak było, bo te radości, które zawsze były dzielone we dwójkę, już jednak są okrojone- zaznaczyła.
CZYTAJ TEŻ: Zofia Zborowska-Wrona o aktorach bez szkoły. "Ja jestem zawsze za warsztatem"