Córki Danuty Stenki robią karierę z dala od blasku fleszy. Czym na co dzień zajmują się Paulina i Wiktoria?
- Jak nazywają się córki Danuty Stenki?
- Ile lat mają córki Danuty Stenki?
- Jak wyglądają córki Danuty Stenki?
- Czym zawodowo zajmują się córki Danuty Stenki?
- Kim jest ojciec córek Danuty Stenki?
Danuta Stenka ma dwie córki. Od początku chciała chronić je przed show-biznesem
Danuta Stenka i jej mąż - były aktor Janusz Grzelak, wychowali dwie córki - Paulinę (ur. 1993) i Wiktorię (ur. 1999). Choć aktorka przez lata była obecna na najważniejszych wydarzeniach branżowych, bardzo pilnowała, aby życie jej dzieci nie stało się częścią medialnego świata.
W przeszłości Paulina i Wiktoria pojawiały się z mamą na pojedynczych wydarzeniach, jednak nie stało się to początkiem ich obecności w show-biznesie. Stenka sama przyznawała, że zaplanowała z córkami udział zaledwie w kilku pokazach.
Moje córki nie chodzą ze mną za kulisy teatralne czy na plany filmowe. Nie sprzedaję ich do żadnych spektakli, filmów, reklam, serialu, nie prowadzam na castingi, choć były takie propozycje. Nie wprowadzam ich w show-biznes- mówiła w rozmowie z "Galą".
Córki Danuty Stenki nie poszły śladami sławnej mamy. Robią kariery w innych branżach
Starsza córka Danuty Stenki, Paulina Grzelak, ma obecnie 33 lata. Ukończyła psychologię na SWPS ze specjalizacją psychologia kliniczna, a następnie rozwijała się w kierunku psychoterapii poznawczo-behawioralnej. Obecnie pracuje jako psycholożka i certyfikowana psychoterapeutka CBT, a także coach i trenerka kompetencji miękkich. Przyjmuje pacjentów w Warszawie oraz prowadzi konsultacje online.
Młodsza Wiktoria Grzelak ma 27 lat i również ukończyła psychologię - w jej przypadku była to psychologia biznesu. Jej zainteresowania poszły jednak w jeszcze innym kierunku. Wiktoria rozwija się w obszarze wzornictwa, projektowania i mody – interesuje się również fotografią i rękodziełem.
Sama Danuta Stenka przed laty z uznaniem opowiadała o wyczuciu stylu młodszej córki. Zwracała uwagę, że Wiktoria potrafiła znaleźć ciekawe ubrania w sieciówkach czy second-handach i nadać im własny charakter.
Mnie się strasznie podoba to, co robi moja córka, która miała jako młode dziewczę gimnazjalne w szkole, stymulowana przez kolegów z tzw. dobrze sytuowanych rodzin, miała takie ciągoty do markowych ciuchów i nagle dorosła. Okazuje się, że ona w tej chwili z takich sieciówek, zwykłych sklepów nawet wymyśliła sobie w jakimś second-handzie bluzkę, którą sama przerobiła, pozmieniała jej guziki. Potrafi to fantastycznie zakomponować, to mi się cholernie podoba- wyznała w rozmowie z serwisem Plotek.
Gwiazda podkreśliła, że cieszy się z zawodowych wyborów córek. Sama doskonale zna bowiem blaski, ale także cienie aktorskiego fachu.
Jestem wdzięczna niebiosom za to, że one mają inne zawody. Oczywiście, gdyby się okazało, że któraś z nich ma takie marzenie, to ja nie rzucałabym im kłód pod nogi, ale na pewno bardzo bym się denerwowała. Mam tego wielką świadomość, że w tym zawodzie, nawet gdyby były wyposażone przez los w jakieś super talenty, ogromne znaczenie ma tak zwane szczęście i ja jestem tego najlepszym przykładem- podsumowała w rozmowie z "Co za tydzień".
CZYTAJ TEŻ: Jan Englert stanął w obronie córki. Odpiera zarzuty o nepotyzm