Minęło 29 lat od tragicznej śmierci księżnej Diany
Samochód, którym podróżowali księżna Diana, jej ochroniarz, Dodi Al-Fayed i kierowca Paul, roztrzaskał się 31 sierpnia 1997 roku w tunelu Alma w Paryżu. Mercedes z ogromną siłą uderzył w jeden z betonowych filarów, a następnie odbił się od ściany. Wszystko wydarzyło się w ciągu kilku sekund.
Jednym z kluczowych elementów późniejszych ustaleń dotyczących tragedii była prędkość samochodu. Wskazówka prędkościomierza zatrzymała się na wartości między 95 a 105 km na godz. W tunelu obowiązywało natomiast ograniczenie do 50 km na godz.
Siła zderzenia była ogromna. Dodi Al-Fayed oraz kierowca Paul zginęli na miejscu. Ciężko ranna księżna Diana oraz jej ochroniarz wciąż jednak żyli. Ratownicy rozpoczęli walkę o życie poszkodowanych, nie zdając sobie początkowo sprawy, że we wraku znajduje się księżna Walii.
Xavier Gourmelon był przekonany, że księżna Diana przeżyje
Na miejsce bardzo szybko dotarły służby ratunkowe. Strażacy musieli wydostać poszkodowanych z poważnie zniszczonego pojazdu. Xavier Gourmelon znalazł się przy księżnej Dianie i zauważył, że kobieta jest przytomna, ale ma problemy z oddychaniem.
Ratownik skoncentrował się przede wszystkim na udrożnieniu jej dróg oddechowych. W tamtym momencie nie wiedział jeszcze, jak ciężki jest jej stan. Widoczna była między innymi rana na ramieniu, dlatego Xavier Gourmelon początkowo sądził, że kobieta ma szansę wyjść z wypadku. Przez cały czas starał się utrzymać z nią kontakt. Trzymał księżną Dianę za rękę i uspokajał ją, przekonany, że pomoc przyszła na czas.
Trzymałem ją za rękę i mówiłem, żeby była spokojna, że jestem tu po to, by jej pomóc. Szczerze mówiąc, wierzyłem, że przeżyje. Była przytomna. Dopiero gdy umieściliśmy ją w karetce, dowiedziałem się, kim jest. Dowódca mi to powiedział i wtedy sam zrozumiałem, dlaczego wydawała mi się znajoma- opowiadał Xavier Gourmelon kilka lat później.
Dopiero po zakończeniu akcji ratunkowej strażak dowiedział się, że kobietą, której pomagał, była księżna Walii. Wcześniej ani on, ani pozostali członkowie służb nie rozpoznali jej.
Tak brzmiały ostatnie słowa księżnej Diany
Choć wokół śmierci księżnej Diany przez lata narosło wiele hipotez i teorii spiskowych, oficjalne ustalenia dotyczące wypadku wskazywały między innymi na bardzo dużą prędkość pojazdu oraz stan kierowcy. Jedną z osób, które mogłyby opowiedzieć więcej o przebiegu tragedii, był ochroniarz Trevor Rees-Jones. Jego obrażenia były jednak tak poważne, że stracił pamięć dotyczącą samego zdarzenia.
Dla świata najbardziej przejmujący pozostaje jednak moment, w którym księżna Diana po raz ostatni odezwała się do ratowników. Xavier Gourmelon zapamiętał jej ostatnie słowa.
Mój Boże, co się stało- miała powiedzieć księżna Diana.
Księżną Dianę udało się wydobyć z wraku i przewieźć do szpitala Pitié-Salpêtrière. Lekarze przez długi czas walczyli o jej życie, jednak obrażenia odniesione podczas wypadku okazały się śmiertelne. Około godzinę po przewiezieniu do szpitala księżna Diana zmarła w wieku zaledwie 36 lat.