Prawdziwe personalia Reni Jusis. Za jej pseudonimem kryje się przejmująca historia. "Imię jest skrótem"
- Jak naprawdę nazywa się Reni Jusis?
- Jakie jest prawdziwe imię Reni Jusis?
- Skąd pochodzi nazwisko Jusis?
- Czy Reni Jusis to pseudonim artystyczny?
- Dlaczego na Reni Jusis mówi się Reni?
- Skąd pochodzi rodzina Reni Jusis?
- Gdzie urodziła się i wychowała Reni Jusis?
- Kim był dziadek Reni Jusis, Antoni Jusis?
Jak naprawdę nazywa się Reni Jusis?
Historia rodziny artystki prowadzi daleko na wschód. Po II wojnie światowej, gdy Wilno zostało zajęte przez Sowietów, jej dziadek Antoni Jusis wraz z bliskimi opuścił rodzime strony i osiedlił się na Ziemia Odzyskanych. Ojciec piosenkarki, Czesław, urodził się na Litwie w miejscowości Melachowicze, z kolei sama gwiazda przyszła na świat w Koninie, a dzieciństwo spędziła w Mielnie. Nazwisko Jusis jest więc całkowicie autentycznym dziedzictwem kresowych przodków.
Skąd natomiast wzięło się charakterystyczne imię Reni? Jak wyznała piosenkarka na łamach magazynu "Viva!", nie jest to zabieg marketingowy, lecz pamiątka z lat dziecięcych. Rodzice przekręcali jej oficjalne imię Renata i nazywali ją pieszczotliwie "reniferem", co z czasem naturalnie skrócono do znanej wszystkim formy Reni.
Nazwisko jest autentyczne, mój tato pochodzi z Litwy. Imię jest skrótem od "renifera". Tak nazywali mnie rodzice, przekręcając moje prawdziwe imię - Renata- zdradziła artystka.
Reni Jusis miała trudne dzieciństwo
Piosenkarka nie ukrywa, że lata dzieciństwa przypadały na czasy powszechnych niedoborów i walki o podstawowe dobra materialne. Gdy chciała uczyć się gry na instrumentach, jej rodzice miesiącami stali w kolejkach i wpisywali się na listy, by zdobyć wymarzone pianino. Dzisiejszą swobodę oraz możliwości młodego pokolenia obserwuje z podziwem, mając żywą pamięć o tym, jak trudne były realia jej własnego dorastania.
Trudne doświadczenia ukształtowały także jej współczesne podejście do życia i mody. Choć przez lata Reni Jusis kojarzona była z odważnymi, wyznaczającymi trendy stylizacjami, dziś wybiera świadomy minimalizm. W wywiadzie dla "K MAG" przyznała, że dawny romans z modą uległ przewartościowaniu - zamiast kupować ubrania dla samego posiadania, stawia na wysoką jakość, trwałość i umiar, ubolewając nad współczesnym konsumpcjonizmem oraz nietrwałą odzieżą.
Mój romans z modą wciąż trwa, ale nie jest już tak ważna jak kiedyś, gdy byłam w stanie zapłacić za rzecz, którą sobie upatrzyłam, każdą kwotę. Dziś jestem raczej minimalistką. Kupując coś nowego, dwa razy się zastanawiam, czy naprawdę tego potrzebuję. Kupuję bardzo rzadko i zależy mi na wysokiej jakości. Ubolewam nad tym, że tak dużo ubrań jest dzisiaj marnie wykonanych, rozpadają się po paru praniach. Dlatego ciągle kupujesz nowe. Albo kupujesz i nawet nie zakładasz, kupujesz dla samego kupowania- powiedziała.