- Jak Sylvester Stallone przygotowywał się do filmu "Rocky"?
- Z jakimi zaburzeniami się zmagał?
- Jak długo miał problemy?
Sylvester Stallone miał bulimię
Sylvester Stallone udzielił obszernego wywiadu dla "The New York Times" z okazji premiery autobiografii "The Steps" (nawiązanie do słynnych schodów, po których biegał Rocky Balboa). Aktor opowiedział m.in. o śmierci swojego syna Sage'a Stallone, trudnym dzieciństwie pełnym przemocy oraz początkach kariery i pierwszych sukcesach.
Przełomowym filmem w jego karierze był oczywiście "Rocky", opowiadający o bokserze Rockym Balboa, który otrzymał szansę na walkę o tytuł mistrza. Sylvester Stallone, który już wcześniej był wysportowany i dobrze zbudowany, rozpoczął intensywne treningi, aby jak najlepiej pokazać przemianę swojego bohatera. Przy kolejnych częściach filmów starał się jeszcze bardziej, co doprowadziło go do obsesji na punkcie własnego ciała.
"To się stało obsesją. Naprawdę złą. Doszło do tego, że popadłem w bulimię. Słyszycie to tutaj jako pierwsi. Podczas kręcenia 'Rocky'ego III' zeszedłem do 2,6 proc. tkanki tłuszczowej i nie mogłem niczego utrzymać w żołądku. Albo nie chciałem tego utrzymać, bo byłem tak obsesyjnie skupiony na utrzymaniu formy. Obsesyjnie uwielbiałem swoje ciało" - powiedział w wywiadzie dla "New York Timesa".
Stallone powiedział, że każdy aktor, na którego wywierano wówczas presję, aby utrzymywał się w jak najlepszej formie fizycznej, musiał zażywać różne substancje. On sam przyjmował sterydy.
"Nie chodzi o to, że stajesz się ćpunem, ale jeśli zamierzasz ćwiczyć i starasz się utrzymać formę przez sześć miesięcy bez przerwy, a przy tym jesz tylko jogurt i pudding, to nic z tego nie wyjdzie - dodał.
"To miało straszny wpływ"
Dopiero film "Cop Land" z 1997 roku pozwolił mu odpuścić i zmienić podejście do własnego ciała. Zagrał tam wówczas Freddy'ego Heflina, czyli szeryfa miasteczka Garrison. Pracę na planie tego thrillera określił jako "wyzwalającą".
Dziś gwiazdor żałuje tego, jak przez lata traktował swoje ciało. Nie tylko katował się morderczymi treningami i dietą, ale także wykonywał samodzielne większość scen kaskaderskich.
"To miało straszliwy wpływ na moje ciało. Jeśli mógłbym cofnąć czas, powiedziałbym sobie: pozwól komuś innemu nieść ten sztandar i nie wykonuj wszystkich kaskaderskich scen samodzielnie" - przyznał.