Olaf Lubaszenko o alkoholu na dawnych planach. "Istniało nieme przyzwolenie"
- jak Olaf Lubaszenko wspomina podejście do alkoholu na dawnych planach;
- dlaczego nie zamierza wymieniać nazwisk;
- w jakich sytuacjach picie było szczególnie akceptowane;
- jak, zdaniem aktora, zmieniła się branża w ciągu ostatnich lat.
Olaf Lubaszenko o alkoholu na planach. „Musiałbym zacząć od siebie”
Aktor i reżyser ma za sobą ponad cztery dekady pracy przed kamerą. Zapytany o to, czy dawniej podejście do alkoholu podczas realizacji filmów było rzeczywiście bardziej liberalne, długo nie zastanawiał się nad odpowiedzią. Zaznaczył jedynie, że nie zamierza wskazywać konkretnych osób.
Pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy: czy obowiązuje mnie omerta w pewnych sprawach? Nie. Obowiązuje mnie przyzwoitość, także nie będę wymieniał nazwisk. Musiałbym też zacząć od siebie to wymienianie. Inny etos, zupełnie inny etos pracy, który wówczas obowiązywapowiedział Olaf Lubaszenko
Olaf Lubaszenko odniósł się również do argumentu, że mimo takiego sposobu pracy właśnie w tamtych czasach powstawało wiele znakomitych filmów. Odpowiedział na niego przewrotnie.
– Oczywiście argument, który się powtarza w takiej dyskusji, jest taki: „No ale jakie filmy się wtedy robiło?”. Że były wspaniałe, cudowne. No ale można przekornie zadać pytanie, o ile mogłyby być lepsze, gdyby były robione bez. Czyli mogłyby być gigantycznie dobre, a tak są tylko po prostu wspaniałe – żartował.
Olaf Lubaszenko o nocnych zdjęciach. "Picie w czasie nocnych zdjęć było przyjęte ogólnie"
Lubaszenko nie ukrywał, że alkohol rzeczywiście pojawiał się podczas pracy. Jak wspominał, szczególnie podczas zdjęć nocnych nie było to niczym nadzwyczajnym. W ciągu dnia wiele zależało natomiast od okoliczności, ekipy czy tego, czy zdjęcia odbywały się na wyjeździe.
Alkohol rzeczywiście istniał. Już istniał na świecie, kiedy zaczynałem i takie picie na przykład w czasie nocnych zdjęć było przyjęte ogólnie. W dzień to różnie, zależy w jakim mieście, czy film wyjazdowy, czy w tym mieście, w którym wszyscy mieszkali, jakie towarzystwo, jaki temat filmu. Myślę, że jeśli film był ciężki psychologicznie, to wtedy trochę bardziej. Ale oczywiście on nie pomagał w niczym. No to już wiemy, posiadamy tę wiedzępowiedział aktor
Z perspektywy lat aktor pozytywnie ocenia zmianę, jaka zaszła w branży. Jak twierdzi, od około dekady spotkanie na planie osoby będącej pod wpływem alkoholu stało się rzadkością.
Olaf Lubaszenko: „Proporcja się dokładnie odwróciła”
Według Lubaszenki największa różnica nie polega wyłącznie na tym, że dziś pije się mniej. Zmieniło się przede wszystkim społeczne przyzwolenie na takie zachowanie w miejscu pracy.
Ja z przyjemnością obserwuję tę przemianę od wielu już lat, a przynajmniej od dziesięciu. Praktycznie nie widuje się osób po alkoholu. Oczywiście są inne substancje. Nie chcę tu uchodzić za eksperta, więc nie będę się może wypowiadał zbyt obszernie, ale to też chyba widać, jeśli ktoś jest pod wpływem jakiejś substancjimówił aktor
Dawniej osoba pijąca na planie często nie wyróżniała się z otoczenia. Dziś, jak zauważył aktor, sytuacja jest niemal odwrotna.
– Kiedyś proporcja była odwrotna osób trzeźwych do osób nietrzeźwych w pracy. Było ogólnie to przyjęte, istniało jakieś takie nieme przyzwolenie. Teraz proporcja się dokładnie odwróciła, a nawet jest tak, że jeśli ktoś przychodzi niedysponowany do pracy, to jest jedyny w całej 40-osobowej ekipie – powiedział.
Zdaniem Lubaszenki właśnie reakcja otoczenia może sprawić, że podobne sytuacje będą zdarzały się coraz rzadziej.
– Myślę, że ten ktoś dużo szybciej niż kiedyś poczuje się nieswojo i zrozumie, że skoro tylko on, to może to nie jest nic dobrego – podsumował.
Cała rozmowa z cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń" od piątku na tvn.pl