Martyna Wojciechowska zmagała się z chorobą, o której nie wiedziała. "Robiłam wiele rzeczy, żeby sprawić sobie ból"
- Na co chorowała Martyna Wojciechowska?
- Czy Martyna Wojciechowska miała depresję?
- Co wydarzyło się w wypadku Martyny Wojciechowskiej?
- Kim był Rafał Łukaszewicz?
- Jakie obrażenia odniosła Martyna Wojciechowska?
- Dlaczego Martyna Wojciechowska zdobyła Everest?
- Co Martyna Wojciechowska powiedziała o traumie?
- Czy Martyna Wojciechowska mówiła o zdrowiu psychicznym?
- Kiedy wydarzył się wypadek Martyny Wojciechowskiej?
Martyna Wojciechowska doznała poważnego wypadku
Przez lata Martyna Wojciechowska uchodziła za kobietę niezwykle silną i odporną na przeciwności losu. Zdobywanie szczytów, ekstremalne wyprawy i życie pełne adrenaliny sprawiały wrażenie, że nic nie jest w stanie jej złamać. Jak się jednak okazuje, za tym wizerunkiem kryły się ogromny ból i trauma.
W rozmowie z "Twoim Stylem" dziennikarka wróciła pamięcią do dramatycznych wydarzeń z 2004 roku. Podczas realizacji programu doszło do tragicznego wypadku samochodowego, w którym zginął jej bliski przyjaciel i operator Rafał Łukaszewicz. Sama Martyna Wojciechowska doznała poważnych obrażeń, w tym złamania kręgosłupa.
Jak wyznała, przez długi czas nie potrafiła poradzić sobie z poczuciem winy, mimo że była jedynie pasażerką auta i również ucierpiała w wypadku. Miała wrażenie, że przeżycie tragedii było wobec przyjaciela "nielojalne" i "niesprawiedliwe".
Upadłam na kolana i nie wiedziałam, jak wstać. Zmagałam się z poczuciem winy, choć byłam pasażerką auta, nie ja spowodowałam wypadek, odniosłam wiele obrażeń. Ale przeżyłam i uważałam, że to z mojej strony nielojalne, nieuczciwe wobec Rafała- wyznała.
Martyna Wojciechowska rozpoznała u siebie depresję
Dziś Martyna Wojciechowska potrafi nazwać stan, z którym mierzyła się po tragedii. Przyznaje, że prawdopodobnie cierpiała na depresję, choć w tamtym czasie nie miała tej świadomości. Podróżniczka opowiedziała, że próbowała radzić sobie z emocjami poprzez ekstremalne doświadczenia i fizyczny wysiłek. Jak sama mówi, celowo wystawiała swoje ciało i psychikę na graniczne wyczerpanie, jakby chciała ukarać samą siebie.
Wiem już, że wiele osób ocalałych z katastrof doświadcza podobnych uczuć, że pewnie cierpiałam na depresję. Ale wtedy nie miałam o tym pojęcia, więc postanowiłam symbolicznie przesunąć horyzont - poddać ciało, psychikę ekstremalnemu doświadczeniu. W tamtym czasie robiłam wiele rzeczy, żeby sprawić sobie ból. Nagle zakończyłam wieloletni związek, jakbym nie dawała sobie prawa do szczęścia- opisała Martyna Wojciechowska.
Jednym z takich momentów była wyprawa na Mount Everest, który zdobyła w 2006 roku. Dla wielu był to symbol sukcesu, jednak dla niej wspinaczka miała znacznie głębszy wymiar. Była próbą przepracowania żałoby, straty i emocjonalnego bólu.
Cała droga na Everest od pomysłu do zdobycia szczytu to próba zadośćuczynienia tym, których straciłam. Wyprawą w Himalaje próbowałam pokonać siebie. Jakbym nie mogła uwierzyć, że żyję, dopóki nie zrobię czegoś ekstremalnego, nie poczuję fizycznego i psychicznego bólu na granicy wytrzymałości. (...) Zaciskałam zęby i wymagałam od siebie więcej i więcej. Żeby tylko nie słuchać organizmu, który domagał się troski, odpoczynku- powiedziała.
Martyna Wojciechowska przyznała również, że przez lata ignorowała potrzeby własnego organizmu. Zmuszała się do ciągłego działania, nie pozwalając sobie na odpoczynek czy słabość. Dziś otwarcie mówi o tym, jak ważna jest troska o zdrowie psychiczne i świadomość własnych emocji.