Monika Mrozowska o podejściu do terapii dzieci
Monika Mrozowska zauważyła, że w jej najbliższym środowisku rozmowy o terapii i konsultacjach psychologicznych stały się czymś powszechnym. Jednocześnie miała świadomość, że jej obserwacje nie musiały odzwierciedlać sytuacji w całej Polsce. Aktorka wskazała na różnice między dużymi miastami a innymi miejscami, w których szukanie pomocy specjalisty nadal mogło budzić obawy.
"Myślę, że to zależy od środowiska, w jakim jesteśmy. Cały czas mam świadomość tego, że żyję w Warszawie, w dużej aglomeracji, w bańce — mnie się może wydawać, że o tym się mówi dużo, bo mam znajomych, którzy albo są w trakcie terapii, albo są po terapii. Dzieci są konsultowane wzdłuż i wszerz. Czasami może nawet — aż nie chcę powiedzieć, że za często — ale mamy dużą wrażliwość na to, żeby zwracać uwagę na nasze zdrowie psychiczne" — powiedziała Monika Mrozowska w rozmowie z Plejadą.
Aktorka podkreśliła, że mimo coraz większej obecności tematu zdrowia psychicznego w przestrzeni publicznej wciąż nie wszyscy podchodzili do niego bez uprzedzeń. Zwróciła uwagę na przekonanie, według którego wizyta u psychologa miała oznaczać poważne problemy wymagające leczenia farmakologicznego.
"Myślę, że to jest naprawdę bańka warszawska i bańka dużych miast. [...] W dalszym ciągu jest to taki temat, który powoduje, że niektóre osoby błędnie kojarzą to z poważnymi problemami, chorobami psychicznymi, które trzeba będzie leczyć farmakologicznie" — opowiadała.
Monika Mrozowska zabierała dzieci na konsultacje. Wyjaśniła, dlaczego
Monika Mrozowska odniosła się także do własnych doświadczeń jako matki. Przyznała, że konsultowała się ze specjalistami w sprawach dotyczących swoich dzieci. Nie chodziło wyłącznie o znalezienie rozwiązania konkretnego problemu, ale również o upewnienie się, że wszystko jest w porządku, i pokazanie pociechom, że mogą liczyć na jej wsparcie.
"Kilkukrotnie byłam z moimi dziećmi na konsultacjach też po to, żeby się uspokoić, żeby coś nie martwiło i żeby też dać mojemu dziecku taki sygnał, że jeżeli się cokolwiek z tobą dzieje, to ja jestem po to, żeby temu zaradzić, żeby znaleźć odpowiedniego specjalistę, który będzie dla ciebie autorytetem i który w taki sposób z tobą porozmawia, że może na przykład twój problem uda się rozwiązać na kilku spotkaniach" — mówiła Monika Mrozowska.
Aktorka zachęcała również, by przed rezygnacją z pomocy sprawdzić możliwości oferowane przez publiczny system ochrony zdrowia. Z własnego doświadczenia wiedziała, że konsultacje dla dzieci można było uzyskać w ramach świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
"Myślę, że warto akurat też podkreślić, bo sama mam epizod związany właśnie z państwową ochroną zdrowia. Naprawdę te wizyty lekarskie z dziećmi są dostępne. Bardzo dużo ośrodków w tej chwili ma wpisane umowy z NFZ i naprawdę świetni specjaliści są w stanie nam pomóc, a przede wszystkim pomóc naszym dzieciom" — zapewniła.
Monika Mrozowska przypomniała także o możliwości skorzystania ze wsparcia psychologa pracującego w szkole podstawowej. Jej zdaniem rodzice nie zawsze wykorzystywali dostępne rozwiązania, mimo że jednocześnie oczekiwali większego dostępu do specjalistów.
"Mogę się założyć, że bardzo mało osób korzysta na przykład z pomocy psychologa, który jest normalnie dostępny w szkole podstawowej. Ludzie mają pretensje, że czegoś nie ma, że nie ma dostępu, ale paradoksalnie też z wielu rzeczy nie korzystają" — skwitowała.