Dlaczego Księżna Diana nienawidziła świąt w Sandringham? Kulisy pierwszych lat małżeństwa i tradycji, które ją przytłaczały
Gdy Diana po raz pierwszy spędzała Boże Narodzenie jako żona Karola, była dopiero u progu królewskiego życia i już zmagała się z ciążowymi dolegliwościami. Według Andrew Mortona to właśnie wtedy narodziła się jej niechęć do zimowych pobytów u Windsorów. W jego relacji księżna, choć wyczerpana, starała się trzymać królewskiego poziomu, przygotowując eleganckie prezenty. W publikacjach przywoływano słowa, że zajmowała się "kupowaniem przemyślanych i drogich prezentów".
Tymczasem rodzinne zwyczaje okazały się zupełnie inne. W Sandringham liczył się żart, nie luksus. Diana obdarowała księżniczkę Annę kaszmirowym swetrem i została zaskoczona odpowiedzią: otrzymała… uchwyt na papier toaletowy. W rozmowie z Mortonem opowiadała o tamtych chwilach bez upiększeń: "To było bardzo trudne. Wiem, że dużo z siebie dawałam, ale nie pamiętam, żebym była odbiorcą. Czy to nie okropne? Ja robię wszystkie prezenty, a Karol podpisuje kartki. To było przerażające i rozczarowujące. Było sporo napięcia, głupiego zachowania, głupich żartów, które osoby z zewnątrz uznałyby za dziwne" - wyznała, dodając jednoznacznie, że "z pewnością była outsiderką".
Jej frustracja nie wynikała tylko z niepasujących do siebie oczekiwań - chodziło także o klimat tych świąt, w których każdy element wydawał się być zaplanowany do sekundy.
"Było tam bardzo zimno". Ostatnie święta w królewskim klinczu
Atmosferę Sandringham najmocniej pamiętali ci, którzy byli u boku księżnej na co dzień. Jej fryzjer, Richard Dalton, powierzając wspomnienia biografce Kitty Kelley, uchwycił sedno problemu:
"Powiedziała mi, że było tam bardzo zimno, a obiad musiał być zjedzony przed godziną trzecią. 'Jest trzecia i czas obejrzeć mnie w telewizji' - mówiła, naśladując Sami-Wiecie-Kogo. Rodzina królewska musiała oglądać orędzie bożonarodzeniowe królowej".
Dla Diany te rytuały stawały się coraz bardziej uciążliwe, zwłaszcza gdy jej relacja z Karolem wyraźnie się psuła. Morton przytaczał jej słowa, że w tym czasie "zastanawiała się, co robić dalej". Rok 1991 był dla niej ostatnim, kiedy próbowała jeszcze dopasować się do królewskich wymogów i odwiedziła Sandringham na święta.
Zaledwie dwanaście miesięcy później, 9 grudnia, świat dowiedział się, że małżeństwo księżnej i Karola formalnie się rozpada. Kolejny raz święta musiała spędzić już bez synów - symboliczny koniec pewnej epoki.