Syn Anny Seniuk unikał skojarzeń z nazwiskiem sławnej mamy. "On pracuje na siebie, a ja się tylko przypatruję"
- Czym zawodowo zajmuje się Grzegorz Małecki?
- Dlaczego Grzegorz Małecki nie chciał być kojarzony z nazwiskiem Anny Seniuk?
- Co o pracy syna sądzi Anna Seniuk?
Grzegorz Małecki nie chciał być kojarzony z nazwiskiem Anny Seniuk. Po latach podążył jej zawodową drogą
Choć dziś aktor Grzegorz Małecki otwarcie mówi o swoim pokrewieństwie z Anną Seniuk, przez lata robił wszystko, by nie być postrzeganym wyłącznie przez pryzmat jej nazwiska. Gwiazdor podkreślał, że zależało mu na samodzielnym budowaniu kariery i unikaniu łatki "dziecka znanej mamy".
Kiedy miał pięć lat, podeszła do nas na ulicy jakaś pani. Pochyliła się nad nim i powiedziała: "O, jaki śliczny mały Seniuk"- wyznała aktorka w rozmowie z "Vivą!".
Syn Anny Seniuk i Macieja Małeckiego konsekwentnie bronił swojego prawdziwego nazwiska - już od okresu wczesnego dzieciństwa.
"Ja nie chcę być Seniuk! Ja jestem Małecki!'"- odpowiedział.
W najnowszej rozmowie z serwisem Plejada, Anna Seniuk ujawniła, że początkowo jej syn nie planował kariery aktorskiej. Dopiero po kilku latach ukończył warszawską PWST, decydując się na pracę w środowisku artystycznym.
Mój syn bardzo długo szukał zawodu, to znaczy studiował na trzech różnych uczelniach - jedną rzucał, drugą, ta niedobra, ta niedobra. Po latach dopiero jakoś wpadł na pomysł, zresztą powiedział mi kiedyś: "Wpadłem na to, pomyślałem sobie, że to jest bardzo łatwy zawód, bo ty w ogóle nic nie robisz w domu, niczego się nie uczysz, w ogóle nie zajmujesz się tym zawodem. To jest fajne". Wpadł, oczywiście, w swoje sidła, że to nie jest tak- stwierdziła.
Grzegorz Małecki nie współpracuje z mamą. Anna Seniuk przypatruje się jego projektom
W dalszej części rozmowy, Anna Seniuk ujawniła, że syn przez długi czas unikał wspólnych projektów. Nawet kiedy pracowali w tym samym teatrze, ich zawodowe drogi rzadko się przecinały. Z perspektywy czasu, aktorka szanuje postawę syna i jego determinację w dążeniu do samodzielności.
Cieszę się, że znalazł swoje miejsce i to miejsce musiał sam sobie znaleźć i sam je zrealizował. Myśmy nigdy nie pracowali razem, poza jednym wyjątkiem na te dwadzieścia parę lat, raz tylko. Nawet jak graliśmy w teatrze, bo jesteśmy w jednym teatrze, to mijaliśmy się, graliśmy w innych scenach. On pracuje na siebie, a ja się tylko przypatruję- podumowała.
CZYTAJ TEŻ: Panele winylowe do kuchni. Jak wybrać podłogę, która przetrwa wszystko?
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA