Duffy zrobiła oszałamiającą karierę, a potem nagle zniknęła. "Zostałam zgwałcona i byłam przetrzymywana"
Duffy była jedną z najlepiej zapowiadających się brytyjskich wokalistek
Aimée Anne Duffy przyszła na świat 23 czerwca 1984 roku w walijskim Bangor. Dorastała wraz z siostrami w rodzinie, która po rozwodzie rodziców musiała odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Choć dzieciństwo nie należało do najłatwiejszych, to właśnie muzyka stała się dla niej sposobem na wyrażanie emocji i budowanie własnej tożsamości.
Pierwsze kroki na scenie stawiała w lokalnych klubach muzycznych. Z czasem zaczęła pisać własne piosenki i próbowała swoich sił w telewizyjnych programach talent show. Jej talent zwrócił uwagę ludzi związanych z branżą muzyczną, a kluczowym momentem okazała się współpraca z Bernardem Butlerem, byłym gitarzystą zespołu Suede.
Prawdziwa eksplozja popularności nastąpiła w 2008 roku. Właśnie wtedy ukazał się album "Rockferry", który błyskawicznie zdobył uznanie słuchaczy i krytyków. Płyta trafiła na szczyty list sprzedaży, a singiel "Mercy" stał się jednym z największych przebojów tamtego okresu. Charakterystyczny głos Duffy i inspiracje muzyką lat 60. sprawiły, że porównywano ją do największych gwiazd brytyjskiej sceny.
Sukces debiutu przyniósł jej międzynarodową rozpoznawalność oraz prestiżowe nagrody, w tym Grammy. Wydawało się, że przed młodą wokalistką otwiera się długa i spektakularna kariera. W 2010 roku ukazał się drugi album, "Endlessly", jednak nie powtórzył wyniku poprzednika. Niedługo później Duffy zaczęła coraz rzadziej pojawiać się publicznie.
Niewiele osób wiedziało, że jeszcze przed zdobyciem sławy doświadczyła dramatycznych wydarzeń. Gdy miała 14 lat, znalazła się pod policyjną ochroną po odkryciu planu zabójstwa jej ojczyma. Jak wspominała po latach:
Byłam przerażona. Czułam się tak źle- wspominała później Duffy w rozmowie cytowanej przez NME.
Tamte doświadczenia wpłynęły także na relacje rodzinne. W pewnym momencie nastolatka wyprowadziła się do ojca i przez dłuższy czas nie utrzymywała kontaktu z matką oraz siostrami.
Duffy zniknęła nagle z show-biznesu. Potem ujawniła wstrząsającą prawdę
Przez niemal dekadę fani zastanawiali się, co stało się z artystką. Odpowiedź pojawiła się dopiero w 2020 roku. W czasie pandemii Duffy opublikowała poruszające oświadczenie, w którym opisała wydarzenia, które całkowicie odmieniły jej życie.
Zostałam zgwałcona, odurzona i byłam przetrzymywana w niewoli przez kilka dni. Oczywiście, że przetrwałam. Powrót do zdrowia zajął mi trochę czasu- ujawniła.
Kilka tygodni później zdecydowała się opowiedzieć więcej o traumie, z którą zmagała się przez lata. Jak relacjonowała, została odurzona w dniu swoich urodzin, a następnie wywieziona poza granice kraju. W kolejnych tygodniach była więziona i wielokrotnie wykorzystywana.
Mógł mnie zabić. Rozważałam ucieczkę do sąsiedniego miasta lub miasteczka, kiedy spał, ale nie miałam gotówki i bałam się, że zadzwoni na policję. Gwałt jest jak morderstwo na żywo — żyjesz, ale jesteś martwy. Mogę tylko powiedzieć, że zajęło mi to niezwykle dużo czasu, czasami wydawało się, że nie ma końca, aby odzyskać roztrzaskane kawałki mnie- mogliśmy przeczytać w oświadczeniu artystki.
Ostatecznie wokalistce udało się wrócić do domu i uwolnić od oprawcy. Jak przyznała, przez cały czas żyła w poczuciu zagrożenia.
"Nie wiem, skąd miałam siłę przetrwać te dni, czułam jednak obecność czegoś, co pomogło mi pozostać przy życiu. Poleciałam z nim z powrotem, zachowywałam się tak normalnie, jak tylko można w takiej sytuacji, zachowywałam spokój, a kiedy wróciłam do domu, siedziałam oszołomiona, jak zombie. Wiedziałam, że moje życie jest w bezpośrednim niebezpieczeństwie, on składał zawoalowane wyznania o tym, że chce mnie zabić. Z resztką sił, jakie miałam, instynkt podpowiedział mi, żeby uciekać - uciekać i znaleźć miejsce do życia, którego nie będzie mógł odnaleźć" - opisywała.
Po ujawnieniu swojej historii Duffy wyjaśniła, że przez lata walczyła o odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i normalności. Przyznała również, że była szantażowana możliwością ujawnienia szczegółów tej sprawy. Jednocześnie podkreślała, że nie chce publicznie wskazywać sprawcy.
Mam nadzieję, że nie będzie już pytań 'co się stało z Duffy', skoro już wiecie... i jestem wolna- napisała Duffy.