Ignacy Liss i Piotr Głowacki obnażają kulisy planów. Seks w lodowatym potoku i... kradzieże rekwizytów! [TYLKO U NAS]
Piotr Głowacki i Ignacy Liss byli gośćmi rozmowy z cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń". Aktorzy podzielili się anegdotami z planów filmów i seriali.
Koszmar Ignacego Lissa. Scena seksu w mrozie i zamarzające ślimaki
Zapytany o najbardziej ekstremalne warunki atmosferyczne, w jakich musiał udawać przed kamerą pełen komfort, Ignacy Liss przywołał wspomnienie ze swojego debiutu w filmie „Erotika 2022”. Młody aktor grał tam intymną scenę z Moniką Pikułą. Jak się okazało, praca na planie w Czechach zamieniła się w walkę o przetrwanie:
Była zima, a my musieliśmy leżeć zupełnie nago w rwącym, lodowatym potoku przy minus 9 stopniach. Mało tego, pani reżyser miała wizję, żeby położyć na nas żywe ślimaki, które miały po nas chodzić. Te biedne ślimaki po prostu natychmiast umierały i zamarzały na naszym ciele z zimna! Byłem tam dokładnie tak, jak Pan Bóg mnie stworzył. Skończyło się to dla mnie potworną gorączką. To były absolutnie najbardziej hardkorowe warunki w moim życiupowiedział Ignacy Liss
Piotr Głowacki okrada plany filmowe? „Mam całą piwnicę!”
Zupełnie inny sekret zdradził Piotr Głowacki, gdy wylosował pytanie o rekwizyty zabrane z planów filmowych. Podczas gdy Ignacy Liss grzecznie przyznał, że zawsze pyta produkcję o zgodę (i zazwyczaj słyszy odmowę), Głowacki stosuje zupełnie inną taktykę – po prostu nie pyta.
Mam w domu całą piwnicę rekwizytów! Znajdziesz tam wszystko: od krzyżyków po całe kostiumy. Ostatnio, czekając między ujęciami na planie, myszkowałem po rekwizytorskich półkach z książkami, które zazwyczaj kupuje się na kilogramy. I nagle trafiłem na pierwsze wydanie 'Zapisów na pudełku od zapałek' Umberta Eco. To książka, którą zacząłem czytać jako 15-latek i nigdy jej nie skończyłem. Znalazłem ją i po prostu zabrałempowiedział Głowacki
Aktor wspomniał ze śmiechem również swoje dawne czasy, gdy jako 30-latek tak bardzo chciał zagrać nastolatka w „Sali samobójców” u Jana Komasy, że przyszedł na spotkanie ucharakteryzowany na... skrajnego fana subkultury emo, z poforowanymi na czarno włosami i pomalowanymi oczami na wzór wokalisty Tokio Hotel.
90-calowy potwór w kawalerce. Na co Liss wydał pierwszą wielką gażę?
Z kolei Ignacy Liss rozbawił wszystkich anegdotą o tym, jak roztrwonił swoje pierwsze duże, zarobione w zawodzie pieniądze. Chodzi o gażę za główną rolę w filmie "Idź pod prąd", gdzie grał u boku Głowackiego. Wycieńczony i sfrustrowany morderczym tempem pracy na planie niskobudżetowej produkcji, aktor zapragnął natychmiastowego relaksu.
O godzinie 21:45, tuż przed zamknięciem, wszedłem z żoną Marysią do galerii handlowej Arkadia. Nie mieliśmy wtedy w domu nawet telewizora, wszystko oglądałem na laptopie. Poprosiłem sprzedawcę o największy ekran, jaki był na sklepie – padło na 90 cali! Krata w sklepie już się zamykała, była 22:00, a my z żoną szorowaliśmy to wielkie pudło po podłodze galerii. Musiałem wynająć auto na minuty, zwołać kumpli z Akademii Teatralnej, żeby wtaszczyć to do kamienicy. Mieszkaliśmy w takiej kawalerce, że ten telewizor był większy niż pokój! Oglądanie go groziło bólem oczu, tak było jasno. Mam go do dzisiaj, wciąż jest za dużypowiedział Ignacy Liss