- Z czym zmaga się Marta Wierzbicka-Sokolik?
- Jak Marta Wierzbicka-Sokolik radzi sobie z nerwicą lękową?
- Co sprawiło, że Marta Wierzbicka-Sokolik postanowiła pójść do specjalisty?
Marta Wierzbicka-Sokolik wyznała, że ma nerwicę lękową
Marta Wierzbicka-Sokolik, aktorka znana m.in. z serialu "Na Wspólnej" i "Szpital św. Anny", nie ukrywa, że przez lata zmagała się z ogromnym napięciem psychicznym. Przełomowy moment przyszedł niespodziewanie - w trakcie pracy.
Jak wyznała w rozmowie z Michałem Misiorkiem, pewnego dnia na planie zdjęciowym jej organizm dosłownie odmówił posłuszeństwa. Zdrętwiała jej żuchwa, przez co nie była w stanie mówić. Stan ten utrzymywał się przez trzy dni i początkowo był dla niej kompletnie niezrozumiały.
Diagnoza okazała się jednoznaczna - nerwica lękowa. Co ciekawe, aktorka nie była nią zaskoczona. Już wcześniej przeczuwała, że jej organizm funkcjonuje w stanie chronicznego stresu.
Był taki moment, kiedy mój organizm dość mocno dał mi znać, że muszę się sobą zająć. Na planie zdjęciowym zdrętwiała mi żuchwa i nie byłam w stanie mówić. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Trwało to trzy dni. Potem okazało się, że to wszystko przez moje stany lękowe - że mam nerwicę lękową.- wyznała w rozmowie z Michałem Misiorkiem.
Marta Wierzbicka-Sokolik podkreśliła, że natychmiast zdecydowała się działać. Wprowadziła leczenie farmakologiczne, rozpoczęła psychoterapię i zaczęła świadomie dbać o swoje zdrowie psychiczne. Jak zaznacza, kluczowe było także znalezienie czasu na odpoczynek i wyciszenie.
Nie byłam nią zdziwiona. Podejrzewałam, że właśnie taka diagnoza zostanie postawiona. Wiedziałam, że jak najszybciej muszę sobie pomóc i zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Nie tylko poprzez rozpoczęcie psychoterapii i leczenia farmakologicznego, ale również - znalezienie czasu dla siebie, wyluzowanie i wyciszenie mojego organizmu.- zdradziła aktorka.
Jak Marta Wierzbicka-Sokolik sobie radzi po diagnozie?
W rozmowie aktorka dużo miejsca poświęciła również swojej drodze do asertywności. Przyznała, że kiedyś miała ogromny problem z odmawianiem i często zgadzała się na rzeczy wbrew sobie - co później odbijało się na jej psychice. Dziś jest inaczej. Marta Wierzbicka-Sokolik nauczyła się stawiać granice i mówić "nie", choć - jak sama przyznaje - wciąż zdarza się, że wracają stare schematy.
Dziś już potrafię powiedzieć "nie", postawić granicę i zawalczyć o siebie. Co prawda, nie zawsze, bo czasem jeszcze tracę głowę i wraca "stara" Marta, ale zdarza mi się to coraz rzadziej. Uwierzyłam w siebie, swoje możliwości i to, że znaczę coś dla siebie samej. Chyba nie muszę już nic sobie udowadniać.- opisała.
Duży wpływ na jej stan psychiczny miało także bardzo wczesne wejście do świata show-biznesu. Już jako nastolatka znalazła się w centrum zainteresowania mediów, co, jak podkreśla, było ogromnym obciążeniem.
Miałam w tamtym czasie po 10 godzin scen płaczu dziennie, bo tego wymagał mój wątek w serialu. Gdy tak długo płaczesz każdego dnia, twój organizm nie wie, że coś udajesz. Do twojego mózgu trafia informacja, że miałeś bardzo zły dzień. Wracałam z planu do domu i nie umiałam sobie poradzić z emocjami, nie potrafiłam rozładować napięcia. Czułam się totalnie samotna. I to przez wiele lat.- wyznała Michałowi Misiorkowi.
Nie pomagał również brak zrozumienia ze strony otoczenia. Aktorka wspomina, że przez lata czuła się samotna, a intensywna praca na planie, w tym wielogodzinne sceny płaczu, dodatkowo pogłębiała jej problemy emocjonalne. Z czasem zdecydowała się na krok w tył - skupiła się na teatrze, co okazało się dla niej formą autoterapii.
Dziś Marta Wierzbicka-Sokolik podkreśla, że choć nerwica wciąż czasem daje o sobie znać, potrafi już nad nią panować. Nauczyła się rozpoznawać mechanizmy lęku i szybko reagować na pojawiające się trudne myśli.
Czytaj też: Jej ślub trwał 15 minut. Marta Wierzbicka-Sokolik wraca pamięcią do momentu ceremonii. "Szliśmy na żywioł"
Autorka/Autor: MO
Źródło zdjęcia głównego: mwmedia