"Czułem się jak bankomat". Szczere wyznanie Jana Borysewicza o relacji z córka

Jan Borysewicz
Magdalena Cielecka o zmianach w graniu scen intymnych. "My się już w zasadzie prawie nie dotykamy"
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dwukrotnie żonaty, ojciec dwóch córek i gitarzysta legendarnego zespołu Lady Pank. Choć na scenie odnosił spektakularne sukcesy, w życiu prywatnym musiał zmierzyć się z trudnymi decyzjami. Jan Borysewicz opowiedział o dramatycznych losach swojej starszej córki, Joanny, i powodach, dla których podjął decyzję o usunięciu się z jej życia.

Jan Borysewicz i trudna relacja z córką

Jan Borysewicz ma dwie córki. Pierwsza - Joanna urodziła się w 1979 roku i jest owocem związku z Danutą Borysewicz. Alicja przyszła na świat prawie dwie dekady później, a jej matką jest druga żona muzyka - Patrycja Sinkowska. W biografii "Mniej obcy" Borysewicz przyznaje, że jest dobrym ojcem tylko dla jednej z nich.

"Mam dwie córki. Kiedy starsza z nich stała się dorosła, to się z nią umówiłem: 'Asia, masz swoje życie. Jestem twoim ojcem, kocham cię, ale musisz mieć swoje życie. Ja też chcę mieć swoje. Rozumiesz?'. Natomiast gdy się urodziła Alicja, to było tak, jakby Bóg w zamian za moją mamę dał mi to dziecko. Z nią jest inaczej. Mimo że ona studiuje i mieszka we Włoszech, codziennie po parę razy jesteśmy w kontakcie" - wspominał.

Jan Borysewicz
Jan Borysewicz
Źródło zdjęcia: MWMEDIA

Gitarzysta Lady Pank uważa, że pod koniec lat 70. był za młody na ojcostwo i nie podołał temu zadaniu. Początkowo brał czynny udział w wychowaniu Joanny, ale kiedy jego zespół zaczął osiągać sukcesy, a później doszło do rozwodu z Danutą, zaczął widywać się z córką coraz rzadziej.

"Dziś kontaktujemy się ze sobą bardzo rzadko. To ja tak chciałem, to była moja decyzja. Skoro nie uczestniczyłem w wychowaniu Aśki, nie miałem wpływu na jej wybory, na to, jakim jest człowiekiem, to trudno dziś udawać więź, której nigdy nie było. Takie rzeczy też się zdarzają. Ale nie chcę siebie obwiniać tak do samego końca, bo istniały również inne przyczyny tego, że usunąłem się z życia Joanny" - dodał.

Wyrok za sutenerstwo

Joanna Borysewicz, córka Jana Borysewicza, bardzo młodo została mamą. Miała zaledwie 16 lat, gdy urodziła córkę Sarę. Rok później na świat przyszła Nicola. Przez kilka lat prowadziła spokojne życie, ale w 2001 roku zdecydowała się zaistnienie w mediach - zapozowała nago dla Playboya. Później miała dwie sesje dla magazynu CKM.

W 2003 r. wsiadła za kierownicę samochodu pod wpływem alkoholu. Podróżowała wówczas z przyjacielem Arkadiuszem Nowakowskim, który brał udział w 2. edycji "Big Brothera". W pewnym momencie Joanna Borysewicz straciła panowanie nad kierownicą i uderzyła w drzewo. Sama doznała lekkich obrażeń, ale jej towarzysz złamał kręgosłup. Usłyszała wówczas wyrok w zawieszeniu.

Jan Borysewicz
Jan Borysewicz

Niedługo po wypadku założyła ze swoją mamą agencję modelek - pojawiały się na sesjach, pokazach, a także wystawnych bankietach. Kiedy biznes przestał przynosić oczekiwane zyski, panie poszerzyły działalność i zmuszały zatrudnione u nich dziewczyny do świadczenia usług seksualnych bogatym klientom. Zaczęły także organizować wyjazdy za granicę.

W 2009 roku śledczy przeszukali dom Joanny i zatrzymali na kilkunastogodzinne przesłuchanie. Przez kolejne cztery lata nic się nie działo. Kiedy wydawało się, że nie usłyszy żadnych zarzutów, sprawa ruszyła. W 2013 roku Joanna Borysewicz, jej matka Danuta B. oraz Karolina Z. i Emilia P. stanęły na ławie oskarżonych w sprawie o sutenerstwo. Córka gitarzysty usłyszała wyrok dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, przepadek 30 tys. złotych oraz pięcioletni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej w postaci agencji modelek. Dobrowolnie poddała się karze.

"Czułem się jak bankomat"

Jan Borysewicz do sprawy podchodzi z dystansem. W książce "Ten obcy" podkreśla, że nie kształtował systemu wartości swojej córki i nie jest odpowiedziany za to, co robiła.

"Jeszcze raz powtarzam - ja jej nie wychowywałem, nie kształtowałem jej systemu wartości. Poza tym, z tego, co wiem, to nie była tylko jej sprawa, ale też sprawa jej matki. Trudno mi to jakkolwiek komentować, bo nie znam szczegółów, nie chciałem mieć z tym nic wspólnego" - wspominał.

Jan Borysewicz mówi wprost o tym, że córka wykorzystywała go finansowo. Prosiła o pomoc finansową nawet wtedy, gdy była już pełnoletnia i sama na siebie zarabiała. Muzyk zdawał sobie sprawę, że musi to ukrócić, ponieważ w ten sposób nie odbuduje ich relacji.

"Jej kolejne prośby o pieniądze pojawiały się, kiedy była już samodzielna, miała partnera, więc nie poczuwałem się do obowiązku, żeby ją finansować. Oczywiście pomagałem, jak mogłem, ale w pewnym momencie nie czułem się już jak ojciec, tylko jak bankomat. Przepraszam, jeśli brzmi to brutalnie, ale tak to niestety zacząłem postrzegać" - podkreśla.

Dziś Jan Borysewicz z córką kontaktuje się tylko na święta i urodziny. Nie widuje się z wnuczkami.

Wejdź na Player.pl i obejrzyj ulubione filmy, programy i seriale 

Autorka/Autor: AB.
Czytaj także