- Kim był Bohdan Smoleń
- Jak wyglądało jego życie
- Jakie tragedie dotknęły kabareciarza
Bohdan Smoleń - student, który został gwiazdą kabaretu
Bohdan Smoleń przyszedł na świat 9 czerwca 1947 roku w Bielsku-Białej. Jego matka, Elżbieta – nazywana przez bliskich Lalą – była choreografką. Gdy zachorowała na chorobę Heinego-Medina i na stałe trafiła na wózek inwalidzki, właśnie ona, sparaliżowana, pełna siły i determinacji, przekonywała syna, by stanął na scenie. To ona pisała dla niego teksty do kabaretu "Pod Budą" i uczyła, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych. Ojciec był konferansjerem, ale również człowiekiem uwikłanym w nałogi – hazard i alkohol dominowały w jego życiu.
Jako młody człowiek Smoleń przeniósł się do Krakowa, gdzie w 1975 roku ukończył studia na Wydziale Zootechniki Akademii Rolniczej. Tam, jeszcze podczas nauki, w 1968 roku założył kabaret "Pod Budą", w którym występował przez dziewięć lat. Zamiłowanie do zwierząt zostało mu na całe życie – później prowadził terapię hippiczną dla dzieci, wraz z żoną sklep zoologiczny w Poznaniu, a także pasjonował się akwarystyką.
Złota era Smolenia
Z Poznaniem związał się na dobre po 1978 roku, gdy na namowę Zenona Laskowika przeniósł się do stolicy Wielkopolski i dołączył do kabaretu "Tey". To właśnie tam, u boku Laskowika, stworzył skecze, które przeszły do historii polskiego kabaretu. Wywiad z Panią Pelagią – parodia gierkowskiej propagandy, w której Laskowik grał dziennikarza telewizyjnego, a Smoleń w chusteczce na głowie rezolutną gospodynię – to dziś absolutna klasyka. Podobnie jak "Z tyłu sklepu", obśmiewający peerelowską biedę, braki towaru i kombinowanie. "Przyszedł Pan, który zapisał się na natkę pietruszki" – mówił Smoleń do Laskowika, a widownia ryczała ze śmiechu.
Aktor próbował też sił poza kabaretem. W duecie z Krzysztofem Krawczykiem nagrał przebój "Dziewczyny, które mam na myśli" – polską wersję hitu "To All the Girls I've Loved Before". Grał w filmach, m.in. w "Panu Kleksie w kosmosie", a później w kultowym serialu "Świat według Kiepskich" jako listonosz Edek.
Miłość od pierwszego wejrzenia
To była miłość od pierwszego wejrzenia. Drobny, pełen energii student zootechniki wypatrzył ją na uczelni i od razu poczuł, że to coś więcej. Teresa – filigranowa, delikatna, jeszcze mniejsza od niego – skradła serce Bohdana. W 1970 roku wzięli ślub. Przez lata tworzyli zgraną parę, której owocem była trójka synów: Maciej (ur. 1973), Piotr (ur. 1974) i najmłodszy Bartosz (ur. 1979). Gdy Bohdan przeniósł się do Poznania, Teresa bez wahania dołączyła do ukochanego. Najpierw mieszkali na Wildzie, w jednej z najstarszych dzielnic miasta. Prawdziwe marzenia zaczęli spełniać dopiero w Przeźmierowie pod Poznaniem. Tam, wśród zieleni, sadu i łąk, stworzyli swoją prywatną oazę. Zbudowali oranżerię, zasadzili drzewa. "To było spełnienie marzeń" – mówił potem Smoleń w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów".
W 1983 roku, gdy był u szczytu popularności, otworzyli wspólnie sklep zoologiczny niedaleko Starego Rynku w Poznaniu. Życie mieli podzielone jasno: on występował, jeździł w trasy, zarabiał. Ona prowadziła dom, wychowywała dzieci, była cichą bohaterką codzienności.
1989 - rok który zmienił wszystko
Na pierwszy rzut oka wszystko układało się dobrze. Bohdan był u szczytu kariery, rodzina – choć zmagająca się z trudami codzienności – trwała razem. Ale to, co wydarzyło się w Wielki Piątek 1989 roku, było szokiem i traumą. Ich 15-letni syn Piotr powiesił się. Chłopiec pojechał wcześniej po taśmy z nagraniami kabaretu "Tey", które zbierał ojciec, i rozdał je kolegom. Bohdan kazał mu je odebrać i przynieść z powrotem. Piotr wyszedł z domu i już nie wrócił. Następnego dnia znaleziono go powieszonego na pasku, na wewnętrznej stronie ogrodzenia, kilkaset metrów od domu. To Bohdan sam odcinał syna. "Przykryłem ciało i czekałem na policję, wiedząc, że zadadzą mi mnóstwo pytań, na które nie znałem odpowiedzi" – wspominał łamiącym się głosem w programie "Niepokonani" Krzysztofa Ziemca.
Czytaj też: Pięć lat temu odszedł Piotr Machalica. Cezary Żak uczcił pamięć przyjaciela
Tragedia której nikt się nie spodziewał
To, co wydarzyło się rok po śmierci Piotra, w marcu 1991 roku, przekroczyło granice wyobraźni. Teresa Smoleń – żona, partnerka, matka – odebrała sobie życie. Byli wtedy po wieczornym spotkaniu z przyjacielem. Wino, rozmowy, wspomnienia – żadnych sygnałów ostrzegawczych. Rozmawiali o wszystkim, tylko nie o śmierci Piotra. "Wieczorem przyjechał kolega Andrzej. Piliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim, tylko nie o śmierci. W pewnej chwili Teresa poszła na górę, była zmęczona. Kiedy goście już wychodzili, poszedłem po nią, żeby się zeszła pożegnać. Powiesiła się na biustonoszu" – opisywał w programie "Niepokonani". Bohdan także i ją odcinał, próbował ratować, trzymał żonę na rękach, gdy umierała. Przyjechało pogotowie, ale Teresy nie udało się uratować.
Został sam z dwójką synów, z których młodszy miał zaledwie 11 lat. Był załamany, przestał występować, miał wrażenie, że to nie jego życie. Ale wiedział, że musi żyć dla dzieci.
Sprzedał dom w Przeźmierowie, który okazał się dla rodziny przekleństwem. Przeniósł się na wieś Baranówko koło Jeziora Baranówko i założył stadninę koni, które zawsze bardzo kochał. Bohdan postanowił pomagać innym, przede wszystkim dzieciom z porażeniem mózgowym i zespołem Downa. Założył fundację "Wszystkie stworzenia Pana Smolenia". Mówił, że tym pomaganiem chciał uczcić pamięć mamy, żony, syna. Pokazać, że nie żyje dla siebie, że rozumie, "jak to jest żyć w cierpieniu". Jego fundacja pomagała przede wszystkim rodzinom, których nie było stać na kosztowną rehabilitację dla dzieci.
W latach 90. Bohdan odnalazł się ponownie. Związał się ze sceną disco polo, nagrywał płyty, prowadził kabaret "Nowy rząd – stara bida". Gdy wydawało się, że wszystko się układa, Bohdan zaczął ciężko chorować. Był nałogowym palaczem – palił kilka paczek papierosów dziennie. W 2008 roku przeszedł przewlekłe zapalenie płuc oraz pierwszy wylew. W styczniu 2010 roku tuż po zakończeniu zdjęć do kolejnego sezonu "Świata według Kiepskich", doznał zawału serca w pokoju hotelowym. Wszczepiono mu rozrusznik serca. Kilka miesięcy później miał drugi wylew.
W lutym 2015 roku trafił do szpitala z powodu kłopotów z oddychaniem, a miesiąc później doznał trzeciego wylewu. Został sparaliżowany, poruszał się na wózku inwalidzkim, praktycznie stracił mowę.
Bohdan Smoleń zmarł 15 grudnia 2016 roku. Został pochowany obok żony Teresy w grobowcu rodzinnym na cmentarzu w Przeźmierowie koło Poznania. Tam też spoczywa ich syn Piotr.
Autorka/Autor: MK
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA