Britney Spears została aresztowana, za ucieczkę przed policją pod wpływem alkoholu. Teraz menedżer gwiazdy przerwał milczenie

Britney Spears
Karolina Pajączkowska opowiada na krytykę po 1. odc. "Królowej Przetrwania". "W normalnym świecie taka nie jestem" [TYLKO U NAS]
Źródło zdj. gł.: FilmMagic
Britney Spears została zatrzymana przez Kalifornijski Patrol Drogowy w hrabstwie Ventura w środę około 21:30 czasu lokalnego. Tym razem media poinformowały o jej jeździe pod wpływem alkoholu. Funkcjonariusze założyli jej kajdanki, a kilka godzin później trafiła do aresztu.

Britney Spears została zatrzymana przez policję. Za co?

Z ustaleń zagranicznych mediów wynika, że o godzinie 6:00 rano następnego dnia została wypuszczona. Na tym jednak sprawa się nie kończy — artystka będzie musiała stawić się w sądzie 4 maja, gdzie usłyszy zarzut prowadzenia samochodu po alkoholu. W międzyczasie pojawiają się nowe szczegóły całego zdarzenia.

Dziennikarze "Daily Mail" podali, że policyjny pościg za piosenkarką miał trwać nawet godzinę. Z relacji dyspozytora numeru alarmowego 911 wynika, że wszystko zaczęło się około 20:13, gdy Britney jechała autostradą 101 i zmieniała pasy w niebezpieczny sposób.

Informacja o tym, że kierowca opuścił pojazd, dotarła do dyspozytorni dopiero o 21:23. Według zapisu rozmów z numerem 911, do którego dotarła redakcja, na bieżąco przekazywano szczegóły dotyczące samochodu:

"Sedan, nieregularne hamowanie, skręcanie i jazda bez tylnego światła" - czytamy.

Po zatrzymaniu policjanci rozmawiali z piosenkarką i dokładnie relacjonowali przebieg interwencji. Jeden z funkcjonariuszy poprosił także o wezwanie tzw. DRE — specjalisty szkolonego przez California Highway Patrol, którego zadaniem jest ocena, czy dana osoba może znajdować się pod wpływem narkotyków lub innych substancji odurzających.

Britney Spears
Kalifornia. Britney Spears została aresztowana
Źródło zdjęcia: Image Group LA / Contributor/GettyImages

Menedżer Britney Spears zabrał głos po zatrzymaniu gwiazdy

Sprawa z udziałem Britney Spears wywołała duże poruszenie w mediach. Do sytuacji odniósł się również jej menedżer, Cade Hudson. W przesłanym mediom oświadczeniu przyznał, że zachowanie artystki było niewłaściwe i nie da się go usprawiedliwić. Podkreślił też, że w jej życiu potrzebne są poważne zmiany.

"To był nieszczęśliwy incydent, którego w ogóle nie można usprawiedliwić. Britney podejmie właściwe kroki i będzie przestrzegać prawa. Mamy nadzieję, że to będzie pierwszy krok w kierunku długo oczekiwanej zmiany, która musi nastąpić w jej życiu. Miejmy nadzieję, że otrzyma pomoc i wsparcie, których potrzebuje w tym trudnym czasie" - czytamy.

Zapewnił, że piosenkarka podejmie odpowiednie kroki i będzie przestrzegać prawa. Wyraził również nadzieję, że to początek zmian, na które od dawna czekano, oraz że artystka otrzyma potrzebną pomoc i wsparcie w tym trudnym okresie. Czy tak będzie? Tego dowiemy się w najbliższym czasie.

Britney Spears
Britney Spears sprzedała prawa do swoich piosenek
Źródło zdjęcia: Tim Mosenfelder Contributor/Getty Images
Autorka/Autor: AC