Miała postawić ultimatum: "Alkohol albo ja". Andrzej Żuławski po każdym rozstaniu palił mosty
Wszystkie związki Andrzeja Żuławskiego. Stanął między nimi "Diabeł"
Mówi się, że artyści z krwi i kości rządzą się własnymi prawami. Andrzej Żuławski słynął z trudnego charakteru. Mówiło się, że kobiety zmieniał jak rękawiczki, kończąc relacje kategorycznie — paląc wszelkie mosty. Aleksandra Szarłat w swojej książce nazwała go mizoginem, twierdząc, że wybierał znacznie młodsze kobiety i kształtował je według własnej wizji – niczym artysta rzeźbę. W mediach krąży legenda, że część informacji ze swojego życiorysu celowo zmyślił, by wprowadzić w błąd dziennikarzy i czytelników.
Nie ulega jednak wątpliwości, że był twórcą wybitnym i postacią niezwykle intrygującą, choć z opinią skandalisty. W końcu to właśnie Andrzej Żuławski napisał głośną i kontrowersyjną książkę "Nocnik", w której przedstawił historię "Esterki".
Reżyser znany był z licznych romansów, które często zaczynały się na planach filmowych. Tak było również w przypadku drugiej żony — Małgorzaty Braunek. Choć oboje byli wówczas w związkach, uczucie okazało się silniejsze.
"Przyjechał z Paryża porsche, otaczała go aura tajemnicy, był olśniewająco przystojny. Nie dało się w nim nie zakochać" – wspominała po latach aktorka.
Wkrótce po pierwszym spotkaniu zaproponował jej rolę w swoim filmie, a ich relacja szybko przerodziła się w namiętny romans. Małgorzata Braunek zdecydowała się na rozwód, a następnie para wzięła skromny ślub. W 1971 roku na świat przyszedł ich syn, Xawery Żuławski, który poszedł w ślady rodziców. Dziś należy do grona popularnych polskich reżyserów i scenarzystów. W jego dorobku znajdują się m.in. filmy "Apokawixa" czy "Mowa ptaków".
Z biegiem czasu dopadła ich rzeczywistość. Trudny charakter Andrzeja Żuławskiego, jego nieustępliwość i brak tolerancji coraz mocniej dawały się aktorce we znaki. Gdy ta była w zaawansowanej ciąży, reżyser dał jej angaż w filmie "Diabeł". Choć próbowała się wycofać, chcąc skupić na przygotowaniach do nowej roli, ten nie uznawał sprzeciwu. Ustąpił dopiero po interwencji osób z kierownictwa studia. Mimo że Małgorzatę Braunek zastąpiła Barbara Brylska, po zaledwie jednym dniu na planie Andrzej Żuławski zawiesił zdjęcia, a wszystko po to, by ostatecznie to jego żona zagrała w filmie.
"Byłam chora z wyczerpania. Czułam, że działamy w tym filmie na rzecz czegoś złego, dotykamy sfery, z którą nie powinniśmy obcować. To był wielki mrok. A ja urodziłam właśnie moje pierwsze dziecko" - wspominała Małgorzata Braunek w wywiadzie-rzece "Jabłoń w ogrodzie, morze jest blisko".
Konflikty narastały, aż w końcu Małgorzata Braunek zdecydowała się odejść.
Andrzej Żuławski kształtował partnerki niczym rzeźbiarz. Gdy się poznali, miała zaledwie 17 lat
"Diabeł" został ostatecznie zatrzymany przez cenzurę PRL-u, a Andrzej Żuławski wyjechał z Polski. Na obczyźnie zrealizował takie produkcje jak "Najważniejsze to kochać" z Romy Schneider czy "Opętanie" z Isabelle Adjani. Druga z wymienionych jako pierwsza oskarżyła go o znęcanie się na planie.
"Zejściem do piekła była dla mnie współpraca z Andrzejem Żuławskim przy 'Opętaniu'. On uważał, że lepiej zagram, jeśli będzie mnie na planie poniżał i obrażał. Przypłaciłam to załamaniem nerwowym" - mówiła po latach w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Isabelle Adjani.
Film zresztą po dziś dzień uchodzi za jedną z najbardziej szokujących produkcji lat 80. XX wieku.
Wiele mówiło się nie tylko o filmowych produkcjach Andrzeja Żuławskiego, ale również o jego wieloletnim związku z francuską aktorką. W 1985 roku reżyser zaczął spotykać z 17-letnią Sophie Marceau. Aktorka była już wówczas rozpoznawalna we Francji, a ich relacja rozkwitła na planie filmu "Narwana miłość" i przerodziła się w głębsze uczucie. Para współpracowała również przy takich produkcjach jak "Moje noce są piękniejsze niż wasze dni", "Błękitna nuta" czy "Wierność".
Doczekali się syna Vincetna. Mimo różnicy wieku ich relacja przetrwała 17 lat. Choć decyzję o rozstaniu miała przypieczętować chęć pójścia własną drogą, media spekulowały o ultimatum, które miało ostatecznie do niego doprowadzić. Mówiono o kategorycznym stwierdzeniu: "alkohol albo ja", którego reżyser nie spełnił.
"Każda rzecz ma swój początek i koniec. Zdaję sobie sprawę, że nie młodnieję [...]. W każdym razie może się tak stać, że ona odejdzie. Ale ja też mogę sobie pójść" - mówił Andrzej Żuławski w rozmowie z "Vivą!".
Sophie Marceau jest jedną z niewielu osób, które ciepło wspominają reżysera.
"Gdyby nie Andrzej, pewnie długo jeszcze grałabym naiwne, sympatyczne nastolatki. Otworzył mnie, odblokował jako człowieka i kobietę. Dużo rozmawiał, podsuwał lektury, uczył. Dzięki niemu odkryłam radość z tworzenia" - mówiła po latach.