Matka Diany była zmuszona do oddania dzieci. Dramat "królowej ludzkich serc", o którym rzadko się mówi
Matka Diany musiała oddać dzieci. Rozwód, walka o opiekę i trauma z dzieciństwa
Diana Spencer, opisywana przez Andrew Mortona jako "taka cicha myszka" o anielskim spojrzeniu, już w najmłodszych latach doświadczyła wydarzeń, które – jak sama przyznała – odcisnęły na niej trwałe piętno. Jedną z największych traum było rozdzielenie z matką.
Frances Shand Kydd, urodzona w 1936 roku jako Frances Ruth Roche, pochodziła z arystokratycznej rodziny blisko związanej z brytyjskim dworem. W 1954 roku poślubiła Johna Spencera, wicehrabiego Althorp, podczas uroczystej ceremonii w Opactwie Westminsterskim, w której uczestniczyła królowa Elżbieta II. Miała zaledwie 18 lat.
Małżeństwo doczekało się czworga dzieci. Po śmierci pierworodnego syna w 1960 roku rodzina oczekiwała męskiego dziedzica. W 1961 roku urodziła się jednak Diana – fakt, który miał pogłębić napięcia w związku. Choć trzy lata później na świat przyszedł upragniony syn Charles, małżeństwo Spencerów nie przetrwało.
Po rozwodzie Frances wyprowadziła się do Londynu wraz z Dianą, pozostawiając resztę dzieci przy ojcu. Sytuacja zmieniła się dramatycznie, gdy wicehrabia wygrał proces o opiekę nad potomstwem. Wtedy Frances została zmuszona oddać dzieci.
"Jako świadkowie zajadłego rozwodu rodziców, ona i jej rodzeństwo byli przedmiotami zaciekłej walki o opiekę. W rezultacie matka Diany musiała oddać dzieci. Księżna Walii przyznała później, że nocami nawiedzał ją chrzęst żwiru odjeżdżającej samochodem matkę".
Od tamtej pory kontakt Frances z Dianą i jej bratem był sporadyczny, a emocjonalna luka z dzieciństwa miała ogromny wpływ na przyszłe wybory księżnej.
Ostatnia rozmowa zakończona awanturą. Matka Diany nie mogła zobaczyć córki po śmierci
Relacje matki i córki nigdy nie zostały w pełni naprawione. Po ślubie z Peterem Shandem Kyddem w 1969 roku Frances prowadziła spokojne życie na szkockiej wyspie Seil. Gdy Diana zaręczyła się z księciem Karolem, mimo trudnych relacji zwróciła się do matki o pomoc przy organizacji ślubu. Jak ujawniła później, skończyło się to ogromnym rozczarowaniem.
"Moja mama strasznie zawiodła mnie podczas ślubu. Później nie rozmawiałam z nią przez trzy lub cztery lata. Doprowadziła mnie do szaleństwa…".
Andrew Morton wspominał: "Płakała, mówiąc, że nie wytrzymuje presji".
W filmie dokumentalnym "Diana: The Woman Inside" zwrócono uwagę, że Frances postrzegała córkę jak rywalkę. Przyjaciółka Diany, Simone Simmons, ujawniła słowa matki księżnej:
"To ja powinnam być gwiazdą, nie ty".
Ostatnia rozmowa matki z córką miała miejsce cztery miesiące przed tragicznym wypadkiem w Paryżu. Kamerdyner Diany, Paul Burrell, opisał ją w rozmowie z „Mirror” jako niezwykle bolesną.
"Podczas ich ostatniej rozmowy padło wiele przykrych słów".
Burrell relacjonował, że Diana poprosiła go, by wysłuchał rozmowy: "Machnęła na mnie ręką, więc podszedłem. Usiadłem obok niej na podłodze i przyłożyłem ucho do słuchawki. Usłyszałem stek obelg i przekleństw odnośnie Diany i mężczyzn, z którymi się spotykała. To był personalny atak na jej partnerów i ich religijnie przekonania. Nazwała księżną dz*wką. Powiedziała, że się puszcza się i przynosi wstyd rodzinie".
Po tej rozmowie Diana zerwała kontakt z matką. Jak się okazało - na zawsze.
Po śmierci księżnej Frances Shand Kydd ujawniła, że nie pozwolono jej zobaczyć ciała córki, ani poinformować innych członków rodziny o tragedii. "Wydawało mi się to bardzo niepokojące, że ja, jej matka, nie mogłem nikomu powiedzieć, że nie żyje moje dziecko. A to z powodu księgi przepisów. Pamiętam, że byłem bardzo zraniona faktem, iż nie skonsultowano się ze mną w sprawie odebrania jej ciała ani nie poproszono bym pojawiła się o Paryżu".
Frances Shand Kydd zmarła w czerwcu 2004 roku, mając 68 lat.