Tomasz Kammel wyznał, że wykryto u niego złośliwy nowotwór pęcherza
Tomasz Kammel przez lata nie kojarzył siebie z grupą osób szczególnie narażonych na poważne problemy zdrowotne. Nie palił, nie sięgał po używki, regularnie uprawiał sport i starał się prowadzić zdrowy tryb życia. Tym większym zaskoczeniem okazało się badanie, które wykazało niewielką zmianę w jego organizmie.
Tomasz Kammel o wszystkim opowiedział na Instagramie. Prezenter zapisał się na rezonans magnetyczny całego ciała. Podczas badania lekarza zaniepokoił niewielki punkt znajdujący się w pęcherzu. "Zastanawia mnie ten dwumilimetrowy punkt w pęcherzu" - usłyszał. Dalsza diagnostyka przyniosła nieoczekiwaną odpowiedź.
W marcu tego roku zdiagnozowano mi raka. Namierzony w pęcherzu. Złośliwy- wyznał Tomasz Kammel.
W swoim wpisie prezenter zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny element. Na raka pęcherza chorował jego ojciec, jednak w jego przypadku choroba pojawiła się dopiero około 70. roku życia. Ojciec Tomasza Kammela był również palaczem, podczas gdy sam prezenter nigdy nie palił. Prezenter zaznaczył również, że wykonywane przez niego badania genetyczne nie wskazywały na szczególne predyspozycje do tego rodzaju choroby. Jak przypomniał, rak pęcherza bywa określany mianem "raka palacza". Mimo to diagnoza pojawiła się także w jego przypadku.
U mnie?! Abstynent, zero używek. Uprawiam sport, zdrowo się odżywiam i ogólnie nieźle się prowadzę. Jaki rak? [...] Rak się nie zastanawia. Po prostu nagle jest i już- napisał Tomasz Kammel.
Na szczęście w jego przypadku kluczowe okazało się wczesne wykrycie zmiany. Nowotwór miał najniższy stopień złośliwości, a lekarze zdecydowali się na szybkie usunięcie guza. Tomasz Kammel nie musiał przechodzić chemioterapii, ponieważ stadium choroby nie wymagało takiego leczenia. Kilka miesięcy później prezenter przeszedł kolejne badanie, tym razem sprawdzające, czy choroba nie powróciła. Wynik przyniósł mu ulgę: nowotwór się nie wznowił.
Tomasz Kammel zaapelował do Polaków, by się regularnie badali
Tomasz Kammel postanowił opowiedzieć swoją historię publicznie, by przekonać innych, że nie warto odkładać profilaktyki na później.
Ale po co ja Wam o tym piszę? Przecież to prywatne, wręcz intymne sprawy. Powód jest prosty. Chcę, żebyście się badali. Nie co tydzień czy co miesiąc, ale raz na jakiś czas. Nie wiem, co byłoby u mnie, gdybym nosił w sobie tego dziada przez kolejne trzy miesiące. Ale wiem, że jeśli choć jedna osoba pójdzie na badania po przeczytaniu tego posta i na czas wykryje u siebie niepożądane zmiany - to było warto się tym podzielić- zaapelował.