Tak brzmiała ostatnia wola Anny Przybylskiej. O co poprosiła Jarosława Bieniuka przed śmiercią?
Anna Przybylska przed śmiercią skierowała wyjątkową prośbę do Jarosława Bieniuka
Anna Przybylska zmarła w wieku zaledwie 36 lat równe 12 lat temu, 5 października 2014 roku. Aktorka przez długi czas zmagała się z chorobą, jednocześnie starając się chronić rodzinę przed zainteresowaniem mediów. Szczególnie mocno przeżywała myśl o tym, jak jej śmierć mogłaby wpłynąć na dzieci. Sama doskonale znała ból związany z utratą rodzica. Jej ojciec zmarł, kiedy Anna Przybylska miała zaledwie 16 lat.
W jednym z wywiadów aktorka mówiła wprost o swoich obawach dotyczących przyszłości dzieci:
Często myślę o tym, jak bardzo skaleczyłabym swoje dzieci, gdybym przedwcześnie umarła. One już nigdy nie byłyby tymi samymi beztroskimi, pogodnymi dziećmi co teraz.
Te słowa nabrały szczególnego znaczenia, gdy stan zdrowia Anny Przybylskiej się pogarszał. Aktorka wiedziała, że może nie doczekać momentu, w którym jej dzieci dorosną. Dlatego w testamencie znalazła się również osobista prośba dotycząca Jarosława Bieniuka. Nie chodziło o sprawy materialne. Anna Przybylska chciała mieć pewność, że po jej śmierci partner nie zamknie się w żałobie i będzie potrafił odbudować swoje życie. Dla niej było to nierozerwalnie związane ze szczęściem ich dzieci: Oliwii, Szymona i Jana.
To właśnie ta część ostatniej woli Anny Przybylskiej pokazuje, jak bardzo nawet w obliczu własnej śmierci koncentrowała się na potrzebach swoich dzieci. Zależało jej, aby Jarosław Bieniuk nie poświęcił całego życia żałobie, lecz pozostał dla nich obecnym i silnym ojcem.
Po śmierci aktorki Jarosław Bieniuk rzeczywiście musiał odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Jego codzienność została podporządkowana dzieciom. Musiał łączyć obowiązki zawodowe z opieką nad Oliwią, Szymonem i Janem, a także towarzyszyć im w dorastaniu bez obecności ich mamy. W tamtym okresie Jarosław Bieniuk ograniczył również plany związane z dalszą karierą trenerską. Zdawał sobie sprawę, że praca wiążąca się z częstymi wyjazdami nie byłaby łatwa do pogodzenia z sytuacją rodzinną.
Ostatnia wola Anny Przybylskiej obejmowała także gest wobec miejsca, w którym spędziła ostatnie dni. Aktorka chciała, aby bliscy pamiętali o hospicjum, które otoczyło ją opieką pod koniec życia. W jej imieniu na konto ośrodka przekazano ponad 100 tys. złotych.
Anna Przybylska do końca walczyła o prywatność rodziny
Ostatnie lata życia aktorki były naznaczone nie tylko chorobą, ale również walką o spokój dla niej i jej najbliższych. Anna Przybylska wielokrotnie mówiła o paparazzich, którzy interesowali się jej życiem prywatnym, a szczególnie rodziną.
W rozmowie z Tomaszem Lisem aktorka otwarcie opowiadała o swojej sytuacji:
Mam wrażenie, że teraz chodzi już tylko o upodlenie mojej osoby. Paparazzi są coraz bardziej zuchwali i bezczelni, zdarzają się pyskówki i wyzwiska pod moim adresem. Każdy, kto w sposób istotny naruszy moją prywatność, będzie pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Nie poddam się.
Jej walka o prywatność miała dla niej szczególne znaczenie, ponieważ dotyczyła również dzieci. Aktorka nie chciała, aby dorastały w cieniu nieustannego zainteresowania mediów. Zależało jej na tym, by choć część ich życia pozostała wyłącznie ich sprawą.