Załoga jachtu Marka Zuckerberga nie pomogła ludziom z łodzi motorowej. Rzecznik miliardera wydał oświadczenie

Mark Zuckerberg
Dominika Kryszczyńska i Dorota Zięciowska w "pytaniach od czapy".
Źródło zdj. gł.: Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Luksusowy superjacht Launchpad, wyceniany na niemal 300 milionów dolarów i należący do szefa koncernu Meta Marka Zuckerberga, znalazł się w centrum głośnego skandalu u wybrzeży Alaski. Jak donoszą amerykańskie media, załoga imponującej, 118-metrowej jednostki miała odmówić udzielenia pomocy niewielkiej łodzi motorowej, która dryfowała po wyczerpaniu paliwa. Na ratunek pechowym żeglarzom ruszył ostatecznie znacznie mniejszy statek wycieczkowy, co wzbudziło ogromne oburzenie wśród naocznych świadków zdarzenia.
Z tego artykulu dowiesz się:
  • Czy superjacht Marka Zuckerberga odmówił pomocy łodzi na Alasce?
  • Jak nazywa się luksusowy jacht należący do Marka Zuckerberga?
  • Ile kosztuje superjacht Launchpad należący do szefa firmy Meta?
  • Czy Mark Zuckerberg przebywał na pokładzie jachtu podczas zdarzenia na Alasce?
  • Jaka jednostka uratowała unieruchomioną łódź motorową u wybrzeży Alaski?
  • Co było przyczyną usterki łodzi motorowej płynącej między Petersburgiem a Juneau?
  • Jakie oświadczenie wydał rzecznik Marka Zuckerberga w sprawie incydentu u

Mark Zuckerberg odmówił udzielenia pomocy?

Dramatyczny incydent rozegrał się w poniedziałek, 3 sierpnia, na szlaku morskim między Petersburgiem a Juneau na Alasce. Około godziny 21:30 załoga 6,4-metrowej łodzi motorowej nadawała sygnały o braku paliwa. Choć służby Straży Przybrzeżnej oceniły, że jednostka nie znajdowała się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia, pół godziny później wyemitowano oficjalny komunikat radiowy z prośbą o udzielenie asysty nawigacyjnej. Z danych systemów śledzących ruch morski jednoznacznie wynikało, że znajdujący się w pobliżu superjacht Marka Zuckerberga był bliżej potrzebującej wsparcia łodzi niż jakikolwiek inny statek.

Na wezwanie ostatecznie odpowiedziała załoga statku wycieczkowego Wilderness Legacy, należącego do firmy UnCruise Adventures. Zamiast luksusowej jednostki miliardera, to właśnie komercyjny wycieczkowiec podpłynął do zepsutej łodzi i bezpiecznie odholował ją do Farragut Bay. Pasażerowie wycieczkowca nie kryli wściekłości, gdy kapitan przekazał im przez głośniki informację o postawie załogi superjachtu. Jak relacjonowali turyści w mediach społecznościowych, po ogłoszeniu, że Launchpad znajdował się bliżej i odmówił reakcji, na pokładzie wybuchła fala głośnego buczenia.

Mark Zuckerberg
Mark Zuckerberg
Źródło zdjęcia: Getty Images

Rzecznik Marka Zuckerberga wystosował oświadczenie

W obliczu narastającej krytyki w mediach i na portalach społecznościowych, do sprawy odnieśli się oficjalni przedstawiciele założyciela Facebooka. Rzecznik Marka Zuckerberga wystosował oświadczenie opublikowane przez portal Alaska Beacon, w którym kategorycznie zapewnił, że ani miliarder, ani nikt z jego rodziny nie przebywał na pokładzie 118-metrowego statku w chwili opisywanego zdarzenia.

Mark i jego rodzina nie znajdowali się na pokładzie w czasie tego zdarzenia. Jak zauważyła Straż Przybrzeżna, łódź nie znajdowała się w sytuacji zagrożenia, a kiedy załoga zapoznała się z kontaktem ze strony Straży Przybrzeżnej na innym kanale radiowym niż ten, z którego korzystała, akcja pomocy była już w toku. Cieszymy się, że wszyscy są bezpieczni
- czytamy w oświadczeniu.

Przedstawiciele szefa Mety wyjaśnili również powody, dla których załoga Launchpada nie podjęła natychmiastowych działań. Jak poinformowano, marynarze przebywający na superjachcie korzystali w tym czasie z innego kanału radiowego niż ten, na którym nadawano pierwsze komunikaty. Kiedy załoga zapoznała się z prośbą o asystę przesłaną przez Straż Przybrzeżną, akcja ratunkowa ze strony statku Wilderness Legacy była już w trakcie realizacji. Rzecznik dodał, że strona reprezentująca Marka Zuckerberga cieszy się, iż całe zdarzenie zakończyło się pomyślnie i nikt nie ucierpiał.

Mark Zuckerberg
Mark Zuckerberg
Źródło zdjęcia: Getty Images

Czytaj też: Sandra Kubicka o relacji z dziadkami i przeprowadzce do USA. "Nie miałam nic do gadania"

Autorka/Autor: MO