Russell Brand usłyszał wyrok
Skazanie Russella Branda to rezultat ponad trzyletniego, skrupulatnego śledztwa prowadzonego przez londyńską policję, które ruszyło we wrześniu 2023 roku po publikacji głośnego dziennikarskiego śledztwa Channel 4 Dispatches oraz gazety "The Times". Przed sądem ujawniono mechanizmy, jakimi przez lata posługiwał się gwiazdor, wykorzystując swoją pozycję w mediach oraz na planach filmowych w Hollywood. Prokuratura określiła go mianem bezwzględnego, manipulującego i wyrachowanego "drapieżcy seksualnego", który ukrywał swoje występki na oczach opinii publicznej.
Oświadczenia pokrzywdzonych kobiet ukazały mroczny obraz zachowań, które w latach 2000-2010 były bagatelizowane przez producentów czy media. Łącznie postawiono mu siedem zarzutów dotyczących przestępstw na tle seksualnym wobec sześciu pokrzywdzonych kobiet: trzy zarzuty dotyczące gwałtu, trzy zarzuty dotyczące napaści seksualnej, jeden zarzut dotyczący molestowania seksualnego. Ława przysięgłych, składająca się z ośmiu mężczyzn i czterech kobiet, obradowała przez ponad osiem i pół godziny. Ostatecznie uznała Russella Branda za winnego najcięższych zarzutów napaści oraz gwałtu, jednocześnie uniewinniając go z dwóch pozostałych zarzutów gwałtu i jednego usiłowania nieprzyzwoitej napaści. Gdy odczytywano werdykt, Russell Brand zamknął oczy i przyjął go bez widocznych emocji.
Russell Brand prówował zmienić wizerunek
Droga Branda do więziennej celi była długa i obfitowała w skandale. Od czasów występów w programie "Big Brother’s Big Mouth", przez małżeństwo z Katy Perry, aż po role w hollywoodzkich hitach takich jak "Get Him to the Greek", komik przez lata budował wizerunek nienasyconego i bezkompromisowego. W ostatnich latach próbował zmienić swoją tożsamość - zajął się szerzeniem teorii spiskowych w sieci, przyjął chrzest w Tamizie z udziałem Beara Gryllsa, ogłosił nawrócenie na chrześcijaństwo i zyskał poparcie środowisk skrajnie prawicowych w USA.
Próby ucieczki od konsekwencji prawnych i prezentowanie się w sądzie z Biblią w ręku na nic się jednak nie zdały. Sędzia Joel Bennathan jednoznacznie podkreślił, że za popełnione czyny artystę czeka długa i bezwzględna kara pozbawienia wolności. Oficjalny wymiar kary zostanie podany do wiadomości w poniedziałek. Dla ofiar komika czwartkowy wyrok stanowi długo oczekiwane zadośćuczynienie i dowód na to, że nawet największa sława oraz status milionera nie chronią przed odpowiedzialnością karną.
Czytaj też: Siedem ciężkich zarzutów i sześć pokrzywdzonych kobiet. Ruszył proces Russella Branda