Renata Dancewicz o wolności, aktorstwie i braku presji. "Nigdy nie odczuwałam owczego pędu"

Renata Dancewicz
"Na Wspólnej" PRZED EMISJĄ W TV: Czy Weronika pomoże zrozpaczonemu synowi?
Źródło wideo: TVN
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W świecie, gdzie lajki myli się z uznaniem, a insta-feed z rzeczywistością, Renata Dancewicz mówi wprost: dziękuję, nie biorę udziału. Zamiast kolejnych zdjęć z kawą i filtrów wygładzających życie, wybiera wolność, spokój i prawdę – nawet jeśli to nie zawsze wygląda dobrze na ekranie telefonu.

Choć dla wielu wciąż jest rozpoznawalną twarzą z telewizji, Renata Dancewicz od dawna idzie własną ścieżką – bez potrzeby bycia na świeczniku, bez obecności w każdej aplikacji i bez udowadniania, że "ciągle się dzieje".

Renata Dancewicz o pracy w "Na Wspólnej"

Renata Dancewicz od ponad dwóch dekad wciela się w jedną z postaci w serialu "Na Wspólnej". Choć wielu mogłoby pomyśleć, że po tylu latach rola stała się dla niej rutyną albo przystankiem, ona sama patrzy na to zupełnie inaczej. Bez patosu, za to z dużą samoświadomością i dystansem – zarówno do zawodu, jak i do własnego miejsca w branży.

Mój agent, odcinek 4: Renata Dancewicz
Mój agent, odcinek 4: Renata Dancewicz

"Ja nie jestem fanatyczną aktorką. Nigdy nie miałam wielkich ambicji związanych z zawodem ani nie byłam przekonana o swoim talencie. Nie mam poczucia, że muszę grać wszystkie role i ciągle mi mało. Uważam, że sukcesem jest utrzymywanie się ze swojego zawodu. A luksusem - posiadanie wolnego czasu. W "Na Wspólnej" gram rzeczywiście długo i to ma swoje zalety. Widzowie, o czym dowiaduję się, kiedy jeżdżę po Polsce z przedstawieniami teatralnymi, przywiązują się do tych bohaterów. Czasem widzami 'Na Wspólnej' okazują się osoby, po których wcale bym się tego nie spodziewała. Podejrzewam, bo sama ich nie oglądam, że takie seriale spełniają ważną funkcję, skoro po tylu latach nadal mają oddanych widzów" - powiedziała.

W czasach, gdy wielu aktorów i aktorek buduje swoją rozpoznawalność na obecności w mediach społecznościowych, Renata Dancewicz idzie pod prąd. Zamiast relacjonować codzienność, wybiera ciszę. Zamiast ustawianych kadrów – autentyczność. Jej podejście do sieci wyraźnie kontrastuje z tym, co dziś uchodzi za normę.

Kadr z odcinka 3651 serialu Na Wspólnej TVN - Weronika Roztocka (Renata Dancewicz). Emisja od poniedziałku do czwartku o 20.15 w TVN.
Na Wspólnej - 3651
Źródło zdjęcia: x-news

"Nigdy nie odczuwałam owczego pędu i chętnie podważam powszechne opinie czy ustalone zasady. Ludzie mają różne potrzeby i nie zamierzam z tym dyskutować, ale social media zawsze wydawały mi się dziwne. Nie mam potrzeby epatowania swoją prywatnością czy szukania akceptacji mierzonej w lajkach. Jestem zadowolona ze swojego życia. Wiele osób zapomina, że ten wyreżyserowany obraz zazwyczaj nie ma wiele wspólnego z prawdą, a znajomi na Facebooku nie są naszymi przyjaciółmi. Czasem obserwuję to popisywanie się i myślę, że szczególnie w Polsce mamy tendencję do polerowania na wysoki połysk naszego okna wystawowego, które z zapleczem nie ma nic wspólnego" - powiedziała w wywiadzie dla magazynu "Pani".

Renata Dancewicz o początkach kariery

Choć dziś mówi o tym z dużym spokojem i dystansem, w latach 90. Renata Dancewicz była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego kina. Media chętnie opisywały ją przez pryzmat urody i seksualności, a niektóre sceny filmowe z jej udziałem do dziś funkcjonują w popkulturowej pamięci. Sama aktorka przyznaje, że zainteresowanie jej wyglądem nieco ją zaskakiwało – i bywało męczące. Ale zamiast z tym walczyć, po prostu szła dalej. Jak wspomina tamten czas i co sądzi o wizerunku, który wtedy jej przypisano?

"Po pierwsze, chcę powiedzieć, że seksualność jest bardzo ważna, nie do przecenienia. I trzeba ją pielęgnować. Natomiast lata 90. charakteryzowały się tym, że film bez rozebranej laski właściwie się nie liczył. To, że akurat mój biust nabrał znaczenia, to zasługa Kazia Kutza i jego filmu „Pułkownik Kwiatkowski”. Scena, w której Marek Kondrat płacze na mój widok, była bardzo piękna i może dlatego tak zadziałała. Może znaczenie miał też film Janusza Majewskiego „Diabelska edukacja”, w którym również wystąpiłam z Markiem. Tylko że wszyscy się wtedy rozbierali i byłam zdziwiona, że akurat na mnie to całe zainteresowanie się skupiło. Inne aktorki też miały atrakcyjne biusty" - wyjaśniła.

Renata Dancewicz
Renata Dancewicz
Źródło zdjęcia: MWMEDIA