Katarzyna Bujakiewicz nie czuje presji świąt. Zdradziła, jak spędzi Boże Narodzenie. "Jedliśmy... wielkanocne potrawy" [TYLKO U NAS]

Katarzyna Bujakiewicz
"interAKCJA. Starcie pokoleń". Katarzyna Bujakiewicz o przykrym komentarzu podczas castingu
Święta z pizzą, wielkanocnym menu i psami, które dostają prezenty częściej niż dorośli? Katarzyna Bujakiewicz uchyla drzwi do swojego grudniowego świata i zdradza, dlaczego Wigilia u niej bywa nieprzewidywalna — ale zawsze pełna miłości.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak święta spędza Katarzyna Bujakiewicz?
  • Jakie dania wigilijne pojawią się na jej stole?
  • Czy kiedykolwiek dała lub otrzymała nietrafiony prezent?
  • Czy Katarzyna Bujakiewicz przyjęłaby niespodziewanego gościa?

Katarzyna Bujakiewicz o planach na święta Bożego Narodzenia

Monika Olszewska, tvn.pl: Jakie dania muszą się znaleźć na pani wigilijnym stole, a których mogłoby nie być?

Katarzyna Bujakiewicz: U mnie jest tak, że wszystkie mogą być i wszystkich może nie być. To zależy od tego, gdzie akurat spędzam święta. Zdarzyło się, że z mężem obchodziliśmy je tylko we dwoje i jedliśmy… wielkanocne potrawy, bo tylko takie mieliśmy pod ręką — głównie jajka i to, co było dostępne. Innym razem Wigilia wypadła nam na wyjeździe, nie mieliśmy możliwości niczego przygotować, więc poszliśmy do jedynej otwartej restauracji i zjedliśmy świąteczną pizzę. Kiedy jestem na Lubelszczyźnie, jem to, co tam jest tradycyjnie podawane — pierogi, kapustę, ryby. W Poznaniu z kolei każda rodzina ma swoje zwyczaje. Ja nie mam jednego, własnego „żelaznego” menu. Jedynym daniem, które kiedyś przygotowywałam regularnie, był bigos — choć to potrawa bardziej poświąteczna. Jednak wszyscy jedli go już w Wigilię. Staram się trzymać tradycji miejsca, w którym aktualnie jestem.

Czyli nie ma pani żadnego "obowiązkowego" dania?

Nie. Gdy jestem u rodziców — ryba, ziemniaki, kapusta z grzybami. To klasyka. Ale ja sama nie jestem już szczególnie przywiązana do konkretnych dań. Na wschodzie Polski jest taka obfitość cudownego jedzenia, że po prostu się nim zachwycam. Na co dzień nie jem dużo, więc później w czasie Świąt i tak nie jestem w stanie zjeść wszystkiego.

Z kim zazwyczaj spędza pani święta?

Zawsze z mężem i córką, natomiast reszta konfiguracji - rodzina lub przyjaciele - zmienia się w zależności od tego, gdzie możemy być. Kiedyś jeździliśmy do rodziny: teściów, moich rodziców. Od pięciu lat spędzamy święta z przyjaciółmi na Lubelszczyźnie, głównie ze względu na psy, dla których długa podróż samochodem jest wyzwaniem - tu możemy być z nimi w spokoju.

Psy są dla Was pełnoprawnymi członkami rodziny?

Oczywiście. Mam suczkę, która za chwilę skończy 17 lat, więc bije rekordy długowieczności. Nigdy nie zostawialiśmy psów na święta. Są z nami zawsze - najwyżej wychodzimy na kilka godzin. Święta to dla nas czas rodzinny, więc spędzamy go również z nimi.

Dostają prezenty?

One przede wszystkim! Dorośli już niekoniecznie, za to dzieci i psy zawsze tak. Jeśli bierze się pod opiekę żywe stworzenie, to bierze się za nie też odpowiedzialność. To członek rodziny, nie rzecz, a prezenty podkreślają, jak ważne miejsce zajmują w naszym domu.

Święta w Polsce czy za granicą?

Kiedy poznałam męża - snowboardzistę - spędzaliśmy święta w Alpach. Tam były odbywał treningi, tam była część naszego życia. Jednak po pandemii wszystko się zmieniło: ceny, możliwości, również nasza suczka jest już za stara na długie podróże. Nie chcemy jej stresować. Dlatego wróciliśmy do koncepcji świąt w kraju.

Tęskni pani za zagranicznymi świętami?

Tęsknimy za górami i śniegiem. Kochamy białe święta. W Polsce nigdy nie ma takiej gwarancji, a w Alpach śnieg po prostu jest. Przez ponad 10 lat mieliśmy takie „White Christmas” jak z teledysku George’a Michaela. Za tym tęsknimy najbardziej. Jeśli jednak śnieg spadnie na Lubelszczyźnie - też będzie cudownie.

Katarzyna Bujakiewicz
Katarzyna Bujakiewicz
Źródło: KAPIF

Czy Katarzyna Bujakiewicz zaprosiłaby niespodziewanego gościa do wigilijnego stołu?

Święta to prezenty - ma pani wymarzony, taki ze sfery marzeń?

Tak. Domek z działką nad morzem i drugi w górach, bo lubię mieć opcję wyboru. Mój tata zawsze mówił: „Jak marzyć, to o Mercedesie, nie o Maluchu”. Więc marzę odważnie. A co przyniesie Mikołaj, Gwiazdor czy lubelska Gwiazdka - zobaczymy.

Bywało tak, że dostała Pani nietrafiony prezent?

Pewnie, ale ja mam umiejętność cieszenia się szczerze z każdego gestu. Prezenty od mojej babuni czasem były mało trafione, chociaż potem wymyśliła, że będzie dawała dzieciom taki album ze zdjęciami i zamiast zdjęć wkładała tam sto złotych. Wtedy nam się to bardzo podobało. Nie pamiętam bardzo nietrafionych prezentów, bo prezent to prezent. Nie jestem jak Rachel z „Przyjaciół”, która natychmiast pójdzie i wymieni ten nietrafiony. Dla mnie liczy się gest obdarowywania.

W pani domu zostawia się puste nakrycie dla niespodziewanego gościa?

Zawsze. To piękna tradycja. Polacy są bardzo gościnni i warto to pielęgnować. W małych apartamentach na wyjeździe nie zawsze się da, ale w domu - obowiązkowo.

A gdyby naprawdę ktoś zapukał? Trudno określić, jakie nieznajomy ma zamiary

Wpuściłabym. Mam dużego męża - poradzimy sobie (śmiech). Poza tym nie wierzę, że ktoś chcący zrobić krzywdę zapuka akurat w Wigilię. To raczej osoba potrzebująca.

Potrafi pani naprawdę zwolnić w święta?

Tak. Wyleczyłam się z biegu. Zawód mam intensywny, ale dbam, żeby święta były spokojne. Jedyne, co robię, to ewentualnie przygotowuję bigos albo inne świąteczne potrawy. Nie uczestniczę jednak w gorączkowym bieganiu po sklepach czy nerwowych przygotowaniach. Nauczyły mnie tego nasze wspólne wyjazdy - jeśli czegoś się nie da zrobić, to trudno, zje się sałatkę albo nawet pizzę. Rozumiem, że niektórym ten świąteczny rozgardiasz jest potrzebny. Mnie natomiast najbardziej podoba się atmosfera wspólnego gotowania - to tworzy dla mnie prawdziwy, świąteczny klimat. Jeśli jestem u kogoś, chętnie pomagam w kuchni, kroję sałatkę, dołączam do przygotowań. Lubię tę energię. Natomiast nie biorę udziału w zakupowym maratonie pod hasłem „musimy coś kupić”. Staram się mieć wszystko zorganizowane wcześniej.

Zawodowe obowiązki wtedy odpuszczają?

Tak. Zdjęcia kończę 19 grudnia i od tego momentu zanurzam się w święta.

Katarzyna Bujakiewicz
Katarzyna Bujakiewicz
Źródło: MWMEDIA

Czytaj też: Julia Wieniawa pierwszy raz wystąpiła z siostrą. "Też ma marzenia, żeby wejść w świat aktorski"