- Jak Matylda Giegżno przygotowywała się do roli osoby niewidomej
- Co było najtrudniejsze w procesie uczenia się postaci
Matylda Giegżno. Jak zagrać kogoś, kto nie pamięta obrazów?
Matylda Giegżno, laureatka nagrody festiwalu w Gdyni za główną rolę kobiecą w filmie "Światłoczuła" wcieliła się w rolę Agaty, która straciła wzrok jako czteroletnie dziecko i nie zachowała żadnych wspomnień wizualnych z pierwszych lat życia. To kluczowy rys postaci, który aktorka musiała zrozumieć i autentycznie oddać. W trakcie przygotowań odkryła fascynujące szczegóły dotyczące życia osób niewidomych, o których wcześniej nie miała pojęcia.
Matylda Giegżno o wynalazkach pomagających niewidomym
W przygotowaniach do roli wspierali aktorkę specjaliści z Polskiego Związku Niewidomych. Wszystko zaczęło się od warsztatów, podczas których Matylda poznawała urządzenia ułatwiające codzienne życie osobom niewidomym. Czujnik cieczy wydaje dźwięk, gdy podczas nalewania płyn osiąga bezpieczny poziom w naczyniu. Specjalne spinacze pozwalają prać skarpetki w parach, żeby nie gubić ich podczas prania. Pojemniki na monety umożliwiają rozpoznawanie nominałów. "Byłam zaskoczona, ile jest tych wynalazków" – przyznaje Matylda w rozmowie z "Twoim Stylem" Po warsztatach przyszedł czas na indywidualne treningi z trenerką mobilności. I tutaj zaczęło się prawdziwe wyzwanie.
Chodzenie z białą laską było prawdziwym wyzwaniem
W teorii wydaje się, że chodzenie z białą laską będzie proste. Wystarczy pomachać nią w lewo i w prawo, aby wykrywać przeszkody. Szybko okazało się, że to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Każdy ruch ma ogromne znaczenie: sposób ułożenia dłoni, technika trzymania laski, odpowiednie ruchy podczas otwierania drzwi. To skomplikowana umiejętność wymagająca długich godzin treningu i precyzji. Prawdziwy test przyszedł jednak dopiero podczas pierwszego wyjścia na zewnątrz.
Emma i Matylda Giegżno podbijają polskie kino! Kim są popularne siostry?
"Byłam przekonana, że nie zrobię kroku" - wyznaje Matylda
Matylda do dziś pamięta moment, gdy po raz pierwszy wyszła z budynku z zawiązanymi oczami i laską w ręku. Ulica w centrum miasta, dwa pasy ruchu, skrzyżowanie, przejście dla pieszych. Sytuacja, która dla widzących jest czymś całkowicie normalnym. "Pierwsza reakcja – paraliż" – wspomina aktorka. Nagle usłyszała wszystko jednocześnie: rozmowy przechodniów, przejeżdżające samochody, wiatr, ptaki. Dźwięki, które zwykle stanowią tło, nagle stały się ogłuszającym chaosem. "Byłam przekonana, że nie zrobię kroku" – wyznaje Matylda. To doświadczenie całkowicie zmieniło jej perspektywę i pomogło zrozumieć, z jakimi wyzwaniami na co dzień mierzą się osoby niewidome.