- Kim jest mąż Marioli Bojarskiej-Ferenc?
- Co Mariola Bojarska-Ferenc powiedziała o swoim mężu w podcaście "Zbliżenie"?
- Dlaczego Mariola Bojarska-Ferenc rozpłakała się u Mateusza Hładkiego?
- Jak mąż Marioli Bojarskiej-Ferenc pomógł jej po kradzieży pieniędzy?
- Jakie relacje łączą mężą Marioli Bojarskiej-Ferenc z jej pierwszym synem?
- Ile lat Mariola Bojarska-Ferenc jest ze swoim mężem Ryszardem?
- Czego Mariola Bojarska-Ferenc oczekuje od swojego partnera w związku?
- W jakim podcaście wystąpiła Mariola Bojarska-Ferenc?
- Jak zaczął się związek Marioli Bojarskiej-Ferenc i Ryszarda Ferenca?
Mariola Bojarska-Ferenc nie chce, by mąż był bankomatem
Rozmawiając z Mateuszem Hładkim, Mariola Bojarska-Ferenc podkreśliła, że w relacji partnerskiej najważniejsze są dla niej bliskość, wsparcie i drobne gesty miłości, a nie wartości materialne. Wyznała, że jej mąż Ryszard codziennie okazuje jej wielkie serce, dbając o nią w najprostszych sytuacjach.
Nie chcę, żeby mój mąż był bankomatem. Chcę mieć naprzeciwko siebie człowieka, który weźmie mnie za rękę, przytuli, kiedy płaczę, i zrobi mi śniadanie, gdy spieszę się, tak jak dzisiaj, kiedy lecę do Chłodkiego. Mówi: "Zjesz jajeczko, bo wiem, że się spieszysz, i tak dalej. Ja mówię: „No, zjem jajeczko”. „To zjedz, bo zaraz lecisz do Chłodkiego na rozmowę”. To jest takie piękne.- opowiadała z czułością.
Gdy prowadzący zauważył, jak głębokie emocje wywołuje w niej ta opowieść, gwiazda nie była w stanie ukryć wzruszenia. Szczerze podsumowała swojego partnera, nazywając go najpiękniejszym człowiekiem, jakiego mogła spotkać w życiu.
To jest najpiękniejszy człowiek, jaki mógł mi się trafić w życiu.- przyznała ze wzruszeniem.
Mariola Bojarska-Ferenc wzruszyła się mówiąc o mężu
Głównym powodem do łez okazały się jednak wspomnienia z trudnego okresu w jej życiu. Gwiazda cofnęła się pamięcią do momentu po swoim pierwszym rozwodzie, kiedy zaraz po powrocie z dwumiesięcznego kontraktu tanecznego w Casablance została okradziona przez gosposię z wszystkich zarobionych oszczędności.
Ryszard Ferenc, z którym znała się wówczas od niedawna, zareagował natychmiastowo. Przyjechał z Poznania i bez wahania oddał jej całą skradzioną kwotę, bezinteresownie troszcząc się o bezpieczeństwo jej i jej małego synka Marcina.
Naprawdę, to jest człowiek, jakich już nie ma. Takich ludzi nie ma. Najbardziej skradł moje serce tym, jak zadbał o mojego pierwszego syna. Kiedy się rozwiodłam, myślałam, że już nigdy nie spotkam takiej miłości, bo pierwszego męża bardzo kochałam. Myślałam, że trudno będzie mi się drugi raz tak mocno zakochać, a spotkałam go trzy dni po rozwodzie. Pojechałam wtedy z Małgorzatą Potocką na kontrakt do Sabatu. (...) Byłam tam dwa miesiące. Rysiu zresztą do mnie przyjechał. Kiedy wróciłam, poprosiłam gosposię o posprzątanie mieszkania, a ona mnie okradła. Okazało się, że pieniądze, które zarobiłam na rok życia mojego synka, zostały skradzione. Zadzwoniłam wtedy do Rysia, bo mieszkał w Poznaniu. Powiedziałam: "Rysiu, ukradziono mi wszystkie pieniądze. Jak ja teraz będę żyć? Przez dwa miesiące nie widziałam własnego dziecka, zostawiłam je z obcą dziewczyną, a teraz co mam robić?". Rysiu zapytał: "Ile ci ukradli?". Podałam mu tę sumę, a następnego dnia przyjechał i przywiózł mi całą kwotę. Powiedział: "Nie pozwolę, żeby małemu czegokolwiek zabrakło". Wtedy wiedziałam, że to będzie mój mąż. Do tej pory, muszę powiedzieć, mój starszy syn jest Rysiowi ogromnie wdzięczny za cudowne wychowanie i wykształcenie. Nigdy jeszcze nie płakałam w żadnym programie- opisała.
Mariola Bojarska-Ferenc dodała, że jej starszy syn do dzisiaj żywi do Ryszarda ogromną wdzięczność za wspaniałe wychowanie i edukację, a ich więź jest tak silna, że gdy syn dzwoni z ważnymi sprawami, swój pierwszy telefon zawsze kieruje nie do niej, lecz właśnie do swojego ojczyma.
Czytaj też: Znamy kolejną uczestniczkę "Królowej przetrwania 4"! To legenda polskiego fitnessu