- Czy Małgorzata Kożuchowska jest osobą wierzącą?
- Czy Małgorzata Kożuchowska miała kryzys wiary?
- Jak Małgorzata Kożuchowska ocenia współczesny Kościół?
Małgorzata Kożuchowska przeżyła kryzys wiary
Małgorzata Kożuchowska wychowała się w katolickiej rodzinie i od najmłodszych lat była blisko Kościoła. Jak sama przyznaje, wiara towarzyszy jej od dzieciństwa i przez lata była naturalnym elementem codzienności. Nie oznacza to jednak, że jej relacja z religią była zawsze prosta i pozbawiona wątpliwości.
W podcaście Natalii Szymańczyk aktorka została zapytana o to, czy kiedykolwiek buntowała się przeciwko wierze, zwłaszcza w kontekście kontrowersji, jakie w ostatnich latach narastają wokół Kościoła katolickiego.
"Miałam. Miałam pretensję" - odpowiedziała bez wahania. Jak wyjaśniła, był to trudny moment związany z jej życiem prywatnym, o którym nie chciała mówić publicznie.
Małgorzata Kożuchowska zaznaczyła jednak, że kryzys nie oznaczał odrzucenia wiary jako takiej. Wręcz przeciwnie — był dla niej impulsem do bardziej świadomego, dojrzałego podejścia do religii i oddzielenia duchowości od instytucji.
Małgorzata Kożuchowska krytycznie podchodzi do działań Kościoła
Aktorka nie ukrywa, że patrzy krytycznie na działania Kościoła, szczególnie wtedy, gdy dotyczą one spraw społecznych i odpowiedzialności osób duchownych. Jednocześnie podkreśla, że jej relacja z Bogiem jest czymś znacznie głębszym niż kontakt z instytucją czy konkretnymi księżmi.
"Więź z Bogiem jest dla mnie ważniejsza niż relacja z kapłanem czy instytucją Kościoła" - przyznała. Małgorzata Kożuchowska wspominała również swoje zaangażowanie w Ruch Światło-Życie, udział w pielgrzymkach oraz śpiewanie w młodzieżowym zespole kościelnym. Jak mówi, to doświadczenia, które "nasiąkły w nią" i do dziś są jej bliskie.
Podchodzę krytycznie, bo jestem osobą myślącą, ale jestem też osobą, której łatwiej wybaczyć i brać z tego Kościoła świadomie to, co buduje mnie i co jest mi potrzebne. Byłam w Oazie [katolicki Ruch Światło-Życie] przez wiele lat i śpiewałam w zespole młodzieżowym w kościele, chodziłam na pielgrzymki — więc ja jestem tym nasiąknięta i jest mi to w sposób naturalny bliskie. Natomiast mi się zawsze mówiło, będąc w tych formacjach, że księża są z nas. Są oczywiście przedstawicielami boga na ziemi, są wybrani w jakiś sposób, mają powołanie, ale są takimi samymi ludźmi, jak my. Tacy, jacy jesteśmy my, jako społeczeństwo, tacy będą też księża. My też jesteśmy w jakiś sposób za tych księży odpowiedzialni- powiedziała aktorka.
Aktorka zwróciła uwagę na ogromną odpowiedzialność duchownych, szczególnie tych zajmujących wysokie miejsca w hierarchii. Zauważyła też, że czasem milczenie ze strony Kościoła przynosi więcej szkody niż pożytku.
Uważam, że są rzeczy, które trudno wybaczyć, bo osoby, które są jednak wybrane i które są w tej hierarchii wysoko, mają ogromną odpowiedzialność i że czasami milczenie jest złotem- wyznała w podcaście.
Jednocześnie podkreśliła, że na swojej drodze spotkała wielu wspaniałych księży, którzy potrafili być blisko ludzi i rozumieli ich problemy. Jej zdaniem jednym z błędów Kościoła było izolowanie się od codziennych wyzwań współczesnych rodzin, związków i osób o różnej orientacji seksualnej.
Ja na swojej drodze spotkałam naprawdę wspaniałych księży. Uważam, że błędem było, że na pewnym etapie księża w polskim kościele zaczęli się izolować od ludzi. [Ksiądz] musi wiedzieć, z czym mierzą się dzisiaj ludzie - z czym mierzą się związki, rodziny, małżeństwa, rodzice, ludzie, którzy mają inne orientacje seksualne, bo przecież to też nie są ludzie, którzy są wykluczani z Kościoła. To są bardzo trudne tematy- podsumowała Małgorzata Kożuchowska.
Czytaj też: Książę William i księżna Kate zabrali głos ws. akt Jeffreya Epsteina. Stanęli po stronie ofiar