Lucyna Malec w poruszającym wyznaniu o córce z niepełnosprawnością. "Wolałabym mieć zdrowe dziecko"

Lucyna Malec
interAKCJA. Starcie pokoleń: Lucyna Malec o tajemniczej propozycji
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Lucyna Malec od lat udowadnia, że jest nie tylko wybitną aktorką, ale przede wszystkim niezwykle silną matką. Gwiazda, która samotnie wychowuje córkę z dziecięcym porażeniem mózgowym, w poruszającej rozmowie z Plejadą opowiedziała o akceptacji trudnego losu, codziennych wyzwaniach i o tym, dlaczego nie czuje się bohaterką.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Na co choruje córka Lucyny Malec?
  • Kim jest córka Lucyny Malec?
  • Ile lat ma córka Lucyny Malec?
  • Czy Lucyna Malec ma męża?
  • Jak ma na imię córka Lucyny Malec?

Lucyna Malec wychowuje córkę z niepełnosprawnością

W wywiadach Lucyna Malec wielokrotnie podkreślała, że początki były niezwykle trudne. Narodziny córki i późniejsza diagnoza całkowicie zmieniły jej życie, zmuszając ją do odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Aktorka przyznawała, że potrzebowała czasu, by zaakceptować sytuację i nauczyć się żyć z codziennymi wyzwaniami związanymi z opieką nad Zosią. Artystka wyjawiła też, że przez wiele lat nie umiała rozmawiać o niepełnosprawności córki.

Nigdy nie ukrywałam Zosi. To nie tak, że nagle wyciągnęłam ją z szafy. Wszyscy, którzy mnie znali, wiedzieli, że moja córka choruje na porażenie mózgowe. Natomiast przez wiele lat nie byłam w stanie mówić o tym, co nas spotkało, nie płacząc i nie rozpaczając. W którymś momencie poczułam, że w końcu czuję się na siłach, by normalnie o tym rozmawiać
- tłumaczy Lucyna Malec w rozmowie z Plejadą.

Artystka w rozmowie z podkreśla również, że wychowywanie dziecka z niepełnosprawnością nie jest według niej przejawem bohaterstwa. Kategorycznie odcina się od przypisywanych jej przez media laurek.

"To wielki wysiłek, ale z bohaterstwem nie ma to nic wspólnego" - wyjaśniała stanowczo w rozmowie z Michałem Misiorkiem.

Jak Lucyna Malec radzi sobie w trudnych momentach?

Codzienność z dorastającym dzieckiem z porażeniem mózgowym to ciągła praca, nie tylko fizyczna, ale przede wszystkim psychiczna. Lucyna Malec podkreśliła, że stara się być silna. Dodała, że nauczyła się komunikować z córką, choć wymagało to od niej przewartościowania całego świata.

Zosia komunikuje się pozawerbalnie. Gdy się ją pozna, ta komunikacja staje się łatwiejsza. Choć poranki wciąż nie są proste. Ale tak już wygląda moje życie. Czy mogę coś zmienić? Staram się, ale zrozumiałam też, że im bardziej ja zmienię swoje podejście i nastawienie, tym bardziej zmieni się Zosia. Jej dużo trudniej jest coś w sobie zmienić. Tak więc pracuję nad sobą. Oczywiście, że wolałabym mieć zdrowe dziecko, które kończyłoby właśnie studia, miało chłopaka i żyło swoim życiem. Ale nie mam. Nie zamierzam się z tego powodu biczować czy katować.
- wyznała aktorka.

Gwiazda odniosła się także do kwestii materialnych, które w przypadku rehabilitacji osób z niepełnosprawnościami bywają kluczowe. Nie ukrywa, że popularność i stabilizacja zawodowa dają jej ogromną przewagę w tej nierównej walce.

Staram się po prostu jak najprzyjemniej żyć. Mój zawód i związane z nim zarobki na pewno mi to ułatwiają. Pieniądze szczęścia nie dają, ale przyjemniej płakać w mercedesie niż maluchu. Mam ten komfort, że mogę raz na czas wybrać się na śniadanie do Cafe Bristol czy pojechać na kilkutygodniowe wakacje na Kretę. Te ciemniejsze strony życia i tak nas dopadną. Po co więc się na nich skupiać? Lepiej skoncentrować się na tych jaśniejszych
- podsumowała.

Czytaj też: Dua Lipa i Callum Turner wzięli sekretny ślub! Szykują huczne wesele we Włoszech

Autorka/Autor: MO