Nieoczekiwane oświadczenie Łatwoganga. Influencer zrzekł się wynagrodzenia: "Zrzekam się wszystkich pieniędzy z tego kontraktu"
- Co powiedział Łatwogang o współpracy z marką napojów?
- Dlaczego Łatwogang zrzekł się pieniędzy z kontraktu?
- Czy Łatwogang zarobi na produkcie reklamowym?
- Jakie były kulisy współpracy Łatwoganga z firmą?
- Dlaczego napój trafi do sprzedaży mimo kontrowersji?
- Czy dochód z produktu trafi na cele charytatywne?
- Co Łatwogang powiedział o reklamach po zbiórce?
- Jak Łatwogang tłumaczy swoją decyzję fanom?
Łatwogang zrezygnował z wynagrodzenia
Po dziewięciu dniach intensywnego streamu, który przyciągnął uwagę całej Polski, Piotrek długo unikał publicznych wypowiedzi. Wcześniej zapowiadał, że nie będzie udzielał wywiadów, bo wszystko, co najważniejsze, zostało już powiedziane podczas transmisji. Tym większym zaskoczeniem było opublikowane w czwartek nagranie, w którym odniósł się do sprawy współpracy z marką napojów.
Jak wyjaśnił, kontrakt został podpisany jeszcze na długo przed startem zbiórki. Efektem tej umowy był produkt, który miał trafić do sprzedaży w maju. Sytuacja skomplikowała się jednak w momencie, gdy akcja charytatywna nabrała ogromnego rozgłosu.
Wiem, że obiecałem, że nie będę pokazał się medialnie w żaden sposób, żeby nie promować swojej osoby na pomocy, ale jest sytuacja, w której muszę pokazać się medialnie, chociaż tylko na to jedno nagranie. (...) Pół roku temu, jeszcze przed tym wszystkim, co się wydarzyło, podjąłem współpracę z Tymbarkiem. I wynikiem tej współpracy jest mój produkt, który miał wyjść w maju. Zostaliśmy postawieni w tym momencie wraz z Tymbarkiem przed sytuacją, w której albo mieliśmy możliwość wylania tego picia po prostu i pozbycia się tego, ale uznaliśmy, że nie jest to dobry pomysł po prostu pozbywania się napoju. Więc wraz z Tymbarkiem doszliśmy do konkluzji, że Tymbark powiedział, że wszystkie pieniądze, które to picie zarobi, w sensie po prostu wszystkie pieniądze sprzedaży z tego picia, pójdą na rzecz fundacji Cancer Fighters- ogłosił.
Najmocniejszym momentem oświadczenia była jednak osobista deklaracja Łatwoganga: influencer podkreślił, że całkowicie rezygnuje ze swojego wynagrodzenia wynikającego z kontraktu. Jak zaznaczył, nie otrzyma żadnych pieniędzy ani z produktu, ani z działań promocyjnych.
Łatwogang zdradził kulisy współpracy
W swoim wystąpieniu Łatwogang odniósł się również do zarzutów dotyczących potencjalnego wykorzystywania popularności zbiórki do celów marketingowych. Przyznał, że sam miał wątpliwości, czy w takim momencie jakakolwiek promocja jest na miejscu.
Ja również zrzekam się wszystkich pieniędzy z tego kontraktu. Też nie dostaję nic za to picie. Wszystkie powstałe aktywności reklamowe w postaci jakichś tiktoków, czy reklam na YouTubie czy cokolwiek, które tam były, wszystko po prostu razem uznaliśmy, że usuwamy, że tego nie będzie. Po prostu wszystko, co się dało, odpuściliśmy. Niestety, napoje zostały wyprodukowane i musiały pójść w obieg. Mogły być wylane, ale uznaliśmy to za zły pomysł. (...) Nie ma nic złego w zebraniu dodatkowych, gigantycznych pieniędzy na dzieciaki. Dlaczego ten film powstaje, dlaczego tłumaczę się za to wszystkiego? Ponieważ mam poczucie, że to nie jest moment na żadne picia, żadne jakieś reklamy. Jest to moment w którym powinniśmy skupić się na dzieciakach. (...) Wydaje mi się, że decyzje, które podjęliśmy wraz z Tymbarkiem są dobre- oznajmił.
Z tego powodu, jak ujawnił, wspólnie z firmą zdecydowano o usunięciu wszystkich planowanych działań reklamowych - w tym materiałów w mediach społecznościowych czy kampanii wideo. Produkt trafi do sprzedaży wyłącznie dlatego, że został już wcześniej wyprodukowany. Influencer podkreślił również, że alternatywą było całkowite zniszczenie napoju, co uznano za nieodpowiedzialne. Zamiast tego postawiono na rozwiązanie, które - jego zdaniem - przyniesie realną pomoc potrzebującym.
Co więcej, Piotrek zapowiedział, że to nie koniec wsparcia. W planach jest wprowadzenie kolejnego produktu, którego dochód również ma zasilić konto fundacji.
Ten napój jest zupełnie innym napojem niż ten który teraz wychodzi z moim wizerunkiem. Mój napój wychodzi tylko dlatego, że tak jak już mówiłem, mieliśmy do wyboru wylać napój lub podjąć decyzję że przeznaczamy cały zysk na fundację. (...) Mieliśmy wielki kontrakt który od razu usunęliśmy, sami zaproponowali przekazanie pieniędzy z butelek na rzecz fundacji. Naprawdę mogę powiedzieć to z ręką na sercu że mało jaka firma by tak postąpiła i nie wykorzystała tego na swoją korzyść- powiedział.
Na koniec nie krył uznania dla partnera biznesowego, podkreślając, że niewiele firm zdecydowałoby się na tak radykalny krok i rezygnację z potencjalnych zysków.