Kayah mierzy się z hejtem. Wyznała, co piszą do niej internauci. "Ty komunistyczna menelico"

Kayah
Kayah w "Mówię Wam" opowiedziała o synie. Czym się zajmuje Roch? Czy poszedł w ślady mamy?
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Kayah od lat funkcjonuje w świecie, w którym życie prywatne artystów często staje się przedmiotem publicznej oceny. W swoim podcaście "Kayah zaprasza" wokalistka wróciła do doświadczeń, które przez lata wiązały się z popularnością. Opowiedziała zarówno o hejterskich komentarzach dotyczących jej wyglądu, jak i o sytuacjach, w których paparazzi przekraczali jej granice.

Kayah mierzy się z hejtem. Szczere wyznanie wokalistki

Kayah wyznała, że dziś największym dla niej problemem są media społecznościowe. Artystka przyznała, że niejednokrotnie spotyka się tam z wyjątkowo agresywnymi wpisami. Ich autorzy nie ograniczają się do oceniania jej twórczości czy występów.

Czytam na swoim Facebooku: "Ty komunistyczna menelico"
 - zdradziła Kayah.

Wokalistka zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt internetowego hejtu. Jak przyznała, czasami trudno jej uwierzyć, że za wyjątkowo brutalnymi komentarzami rzeczywiście stoją realni ludzie. Zdarza jej się więc sprawdzać profile osób, które ją obrażają.

Czasami sprawdzam, czy to bot albo troll. Wchodzę na profil i okazuje się, że to prawdziwa osoba. Starsza ode mnie kobieta, która ma swoją historię, zdjęcia. Żywy człowiek. Jak ktoś, kto mnie nie zna, może bez poczucia zażenowania i odpowiedzialności pisać coś takiego? Przecież jestem też matką. To może ranić moje dziecko.

Kayah mówiła również o tym, jak zmienił się sposób oceniania artystów. Po zakończeniu sezonu festiwalowego zwróciła uwagę, że dla części odbiorców muzyka schodzi na dalszy plan. Znacznie większe zainteresowanie budzą natomiast wygląd wykonawcy, jego ubrania czy zmiany sylwetki.

Jestem po sezonie festiwali muzycznych, gdzie okazuje się, że w ogóle nie jest ważne, jak śpiewasz, jak interpretujesz, ile wnosisz energii, jaki masz kontakt z publicznością. Ważne jest, co masz na sobie, czy przytyłaś, czy schudłaś, czy starzejesz się z godnością i czy jesteś odporna na komentarze.

Kayah była prześladowana przez paparazzi

Doświadczenia związane z ocenianiem nie są dla niej czymś nowym. Artystka pamięta czasy, gdy zainteresowanie mediów jej życiem prywatnym przybierało znacznie bardziej bezpośrednią formę. Paparazzi pojawiali się w pobliżu jej domu, śledzili ją podczas codziennych obowiązków i fotografowali w sytuacjach, które nie miały nic wspólnego z jej pracą.

Szczególnie dotkliwe były dla niej publikacje dotyczące wyglądu. Kayah wspominała, że nawet zwyczajne wyjście czy wakacyjny odpoczynek mogły zakończyć się serią komentarzy na temat jej ciała. Natarczywość fotoreporterów wpływała również na jej życie rodzinne i związki.

Robiono mi z ukrycia zdjęcia, kiedy jadłam, potem je sprzedawano. Nie mogłam normalnie pojechać na wakacje czy wyjść na basen, bo komentowano, jaka jestem gruba, brzydka czy stara. Musiałam długo ukrywać mój związek romantyczny, żeby mój partner mógł być postrzegany nie jako mój partner, tylko jako zdolny muzyk. Fotoreporterzy wisieli przed moją furtką, jeździli za samochodem, kiedy odwoziłam syna do szkoły. To było okropne.

Choć Kayah spędziła na scenie dekady i zdążyła przyzwyczaić się do zainteresowania mediów, sama nie uważa, że można całkowicie uodpornić się na hejt. Popularność nadal ma swoją cenę, a świadomość, że za obraźliwym komentarzem stoi czasem zupełnie obca osoba, nie sprawia, że takie słowa przestają boleć.

Pytanie, czy można się w ogóle impregnować na takie zjawiska, nawet będąc tyle lat na scenie co ja? Szczerze mówiąc, nie bardzo.
Kayah
Kayah
Źródło zdjęcia: MWMEDIA
Autorka/Autor: AP