Julia Rosnowska szczerze o szkole teatralnej. "Podejście do studentów oceniam jako przemocowe"
- Co Julia Rosnowska powiedziała o przemocy w szkole teatralnej?
- Jakie metody stosowali niektórzy profesorowie w Akademii Teatralnej według Julii Rosnowskiej?
- Dlaczego Julii Rosnowskiej przypięto łatkę „aktorki serialowej” podczas studiów?
- Co Julia Rosnowska uważa za łamanie studenta i przekraczanie granic w szkołach artystycznych?
- Jak Julia Rosnowska wspomina swoje przygotowania i egzaminy do szkoły teatralnej?
- Dlaczego Julia Rosnowska początkowo nie chciała zostać aktorką?
- Z jakiego serialu widzowie najbardziej kojarzą Julię Rosnowską?
Jak wyglądały studia Julii Rosnowskiej?
Julia Rosnowska rozpoczęła przygodę z pracą przed kamerą jeszcze przed dostaniem się na wymarzoną uczelnię, a na trzecim roku studiów zagrała główną rolę serialu "Julia". Mimo że produkcja przyniosła jej ogromną rozpoznawalność, w murach szkoły teatralnej stała się dla niej powodem do ostracyzmu. Jak przyznała w rozmowie z Michałem Misiorkiem dla Plejady, w owym czasie wśród kadry profesorskiej panowało powszechne przekonanie, że grono akademickie powinno tworzyć wyłącznie dla teatru, a praca w serialu stanowi spory uszczerbek na artystycznej godności.
Z racji swojego komercyjnego sukcesu aktorka szybko otrzymała nieżyczliwą etykietę "aktorki serialowej", co wyraźnie utrudniało jej codzienne funkcjonowanie na uczelni. Jak sama przyznaje, od zawsze cechowała ją duża potrzeba niezależności i głośnego sprzeciwu, gdy nauczyciel traktował studentów bez szacunku, co sprawiało, że często występowała w imieniu grupy jako głos krytyki.
Przez to, że miałam doświadczenia pracy w serialu już przed szkołą oraz przez serial "Julia", w którym grałam na trzecim roku, niektórzy z wykładowców przypięli mi łatkę "aktorki serialowej", która, jak można się domyślić, wtedy w szkole teatralnej nie była życzliwą etykietą i życia mi nie ułatwiała- wyznała aktorka.
Julia Rosnowska opisała przemocowe zachowania wykładowców
W powszechnym systemie kształcenia adeptów sztuki aktorskiej przez lata dominował mit tzw. "złamania ucznia", by na zburzonym fundamencie zbudować nową postać. Julia Rosnowska wprost przyznała, że metoda oparta na krwi, pocie i łzach działała na nią paraliżująco, zamiast otwierać na twórcze poszukiwania.
Byli pedagodzy, z których metodami w ogóle nie rezonowałam i których podejście do studentów oceniam dziś jako zwyczajnie przemocowe (...). Wiem, że kolejne pokolenia studentów szkół artystycznych mają już inne granice i mam nadzieję, że grono pedagogiczne jest już bardziej świadome tego, gdzie zaczyna się przekraczanie tych granic. Naprawdę, można być bardzo wymagającym pedagogiem, nie upokarzając przy tym człowieka- opisała Michałowi Misiorkowi.
Gwiazda zaznaczyła, że na uczelni spotkała również wspaniałych pedagogów otwartych na dialog i życzliwość, jednak głośne nazywanie dawnych, przemocowych praktyk po imieniu stanowi kluczowy krok w stronę zdrowych zmian w edukacji artystycznej.
Czytaj też: Córka Weroniki Rosati zagrała u boku Ala Pacino. Zostanie aktorką?