Joanna Brodzik poruszająco o swoim dzieciństwie. Mówiono, że jest "z nieprawego łoża"

Joanna Brodzik
Joanna Brodzik szczerze o szkole teatralnej: "Przeżywałam epizod depresyjny"
Joanna Brodzik w rozmowie z magazynem Wysokie Obcasy wróciła do bolesnych wspomnień z dzieciństwa i dorastania. Aktorka opowiedziała o doświadczeniu bycia "dzieckiem z nieprawego łoża", o latach upokorzeń związanych z wyglądem oraz o kulturze zawstydzania kobiet, która, jak podkreśla, zmienia tylko formę, ale nigdy nie znika.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak nazywano Joannę Brodzik w dzieciństiwe?
  • Dlaczego Joanna Brodzik przeżyła traumę w dzieciństwie?
  • Co Joanna Brodzik mówiła na temat kultury wstydu?

Joanna Brodzik poruszająco o dzieciństwie

Joanna Brodzik w rozmowie z Magdaleną Karst-Adamczyk nie ukrywa, że jej poczucie wstydu zaczęło się bardzo wcześnie. Dorastała w latach 70. jako dziecko młodych, nieformalnych rodziców. Jak wspomina, w tamtych czasach "dziecko z nieprawego łoża" było traktowane jak skandal i społeczny wybryk. Czuła się napiętnowana jeszcze zanim zdążyła zrozumieć, co właściwie oznacza ta etykieta.

Cofając się do lat dzieciństwa, byłam traktowana jako pewien wybryk natury, skandaliczny ewenement, jakim w latach 70. było dziecko z nieprawego łoża, w dodatku dziecko nastolatków
- zdradziła w rozmowie z Wysokimi Obcasami.

Aktorka przyznaje, że przez lata funkcjonowała z nieuświadomionym ciężarem wstydu. Z czasem jego źródło się zmieniało - nie dotyczyło już pochodzenia, ale wyglądu. Najpierw była "brzydką dziewczynką z wąsem". Rówieśnicy krzyczeli za nią obraźliwe hasła, wytykali jej ciemniejsze owłosienie, sugerowali, że powinna "zapuścić brodę".

Potem przyszła kolejna łatka. Joanna Brodzik dojrzewała szybciej niż koleżanki, jako pierwsza w klasie nosiła stanik, co stało się pretekstem do kpin. Jak wspomina, koledzy urządzali sobie "zabawę" polegającą na strzelaniu z jej stanika. W efekcie zaczęła ukrywać ciało pod starym, czarnym swetrem, próbując zniknąć z pola widzenia.

Krzyczeli za mną „cyganicha" i sugerowali, że skoro mam już wąsy, to mogłabym zapuścić jeszcze brodę. Z czasem łatka tej brzydkiej, niepasującej przerodziła się w grubą, w krowę, w maciorę, bo dojrzewałam szybciej niż moje koleżanki. A ulubionym sportem moich kolegów było strzelanie z mojego stanika, bo tylko ja go w klasie nosiłam. I długo mieszkałam w starym, czarnym swetrze, chowając rozkwitające, młode, piękne kobiece ciało.
- wyznała.
Joanna Brodzik
Joanna Brodzik

Joanna Brodzik dostała się do Akademii Teatralnej

W rozmowie aktorka nawiązuje do słów amerykańskiej badaczki Brené Brown, która mówi o kulturze zawstydzania i jej szczególnym wpływie na kobiety. Joanna Brodzik podkreśla, że kobiety od najmłodszych lat wrzucane są do szufladek: "ładna" albo "brzydka". Obie kategorie, jak zaznacza, są formą więzienia. Aktorka opisała również moment, w którym przez nieustanne poczucie wstydu doprowadziła się do uzależnienia od słodyczy. Wszystko zmieniło się, kiedy postanowiła walczyć z uzależnieniem, dzięki czemu udało jej się zmienić swoją sylwetkę, a następnie dostać się do Akademii Teatralnej.

W końcu postanowiłam wydostać się z uzależnienia od słodyczy i w dość krótkim czasie, bo trwało to kilka miesięcy, przepoczwarzyłam się z tłuściutkiej larwy w smukłego motyla i zdałam do Akademii Teatralnej. Tam wydarzyła się rzecz, której się kompletnie nie spodziewałam, bo po tym, jak wykonałam gigantyczną pracę, żeby wydobyć się z czarnego swetra, wałków tłuszczu i wąsów, nagle wylądowałam po drugiej stronie łąki z łatką "ładna, więc na pewno nieinteligentna i na pewno niezdolna". A byłam w liceum laureatką olimpiady centralnej z języka polskiego i literatury!
- opisała Joanna Brodzik.

Joanna Brodzik wyznała, że był to czas, kiedy czuła się naprawdę fatalnie. Na szczęście były w jej życiu osoby, które swoim wsparciem pomogły w kryzysowym momencie.

To był taki czas, w którym - wracając do tej campbellowskiej podróży - byłam chyba najbliżej momentu, w którym bohater jest bliski śmierci. O krok od tego, żeby zrezygnować ze swoich marzeń o aktorstwie. Wtedy z pomocą przyszły, zapisane również w campbellowskim algorytmie, wspierające bliskie osoby, czyli moja mama i babcia, które z jednej strony ocierały mi łzy, z drugiej nie pozwoliły mi się poddać.
- wyznała w rozmowie z Magdaleną Karst-Adamczyk

Choć podkreśla, że w jej życiu było dużo miłości ze strony dorosłych, to jednak nie zmieniało faktu, że szkolne doświadczenia i społeczne etykiety zostawiły trwały ślad. Dziś mówi o tym otwarcie - nie tylko jako o osobistej historii, ale także jako o szerszym problemie dotyczącym kobiet wychowywanych w kulturze wstydu.

Joanna Brodzik
Joanna Brodzik

Czytaj też: Joanna Brodzik szczerze o szkole teatralnej: "Przeżywałam epizod depresyjny" [TYLKO U NAS]