Jan Englert nie czuje lęku przed śmiercią. Jego obawy wzbudza inna myśl. "Boję się jednego"

Jan Englert
Jan Englert o serialu "Porządny człowiek"
Choć 11 maja 2025 roku, Jan Englert świętował 82. urodziny, nie zamierza oddalać się w cień. Aktor regularnie pojawia się w przestrzeni publicznej, angażując się w kolejne projekty. W ostatnim czasie, na łamach książki Beaty Biały "Męskie gadanie 2", otworzył się na temat śmierci. "W moim wieku nie ma się czego bać" - przyznał.
Z ARTYKUŁU DOWIESZ SIĘ:
  • Co o przemijaniu myśli Jan Englert?
  • Czy Jan Englert obawia się śmierci?
  • Czego Jan Englert boi się najbardziej?

82-letni Jan Englert szczerze o procesie starzenia. "To jest trudne"

Choć Jan Englert nigdy nie wpasowywał się w sylwetkę typowego polskiego 82-latka, tematy przemijania i śmierci są mu niezwykle bliskie. Nie boi mówić się głośno o lękach, które często pojawiają się w jego głowie. W ostatnim czasie, aktor zagościł na łamach książki Beaty Biały "Męskie gadanie 2", gdzie wypowiedział się na temat upływu czasu. Już na początku rozmowy, dobitnie przyznał, że w jego kalendarzu nie ma miejsca na regularne wizyty u lekarzy.

Nienawidzę tego. Badań nie robię, leków nie biorę, zapominam albo je lekceważę. Więc jak już uwierzę, że muszę pójść, to wtedy dopiero się do tego biorę
- wyznał.

Choć aktor unika interwencji specjalistów, zdaje sobie sprawę z pogarszającej się kondycji fizycznej ciała. Proces starzenia, mimo że niezwykle trudny, traktuje jako kolejny etap życia.

Czasem zapominam o czymś, o kimś... To ma coś wspólnego z tą nieuchronną, fizyczną rzeczywistością. Ale to nie są objawy, które mnie rozbijają. Starzenie się to po prostu nowa wersja siebie [...] To jest trudne, cholernie trudne. Wiem, że jestem stary, nie tylko dlatego, że kalendarz tak mówi. Wiem to po tym, że już nie wszystko chcę
- dodał.
Jan Englert
Jan Englert
Źródło: MWMEDIA

Jan Englert nie boi się śmierci. "To jest nieuniknione"

W dalszej części rozmowy, Jan Englert wypowiedział się na temat śmierci. Ku zaskoczeniu fanów, 82-latek jest pogodzony z odejściem, które traktuje jak normalny proces. Jego obawy wzbudza jedynie powolna perspektywa umierania, mogąca wiązać się z fizycznym uzależnieniem od drugiej osoby.

W moim wieku bać się czegoś — to by było śmieszne. [...] Nie rozumiem starców, którzy boją się śmierci. Przecież to jest nieuniknione. Nie można się bać czegoś, co jest nieuniknione. Więc to, czy ja umrę we wtorek, czy w piątek, czy w przyszłym tygodniu — co to za różnica? [...] Boję się jednego — że nie utrzymam się w porządku, że stanę się niezdolny do samodzielnego życia. Myśl o tym, że mógłbym stać się ciężarem dla innych, jest dla mnie najgorsza
- wyjawił.

Gwiazdor podkreślił, iż to właśnie bezradne odchodzenie wywołuje w nim falę negatywnych uczuć. Pragnie być zapamiętany jako "bohater", a nie jako umierający, słaby człowiek. Dziś Jan Englert stara się pogodzić z nieuchronnością losu, wierząc, że choć nie będzie miał nowego początku, wciąż może mieć piękny koniec.

Śmierć mnie nie przeraża. Ale perspektywa umierania - powolnego, bezradnego, niedołężnego - już tak. Nie chcę być ciężarem. Ani dla siebie, ani dla nikogo. Widziałem, jak umierał mój dziadek. I nienawidzę siebie za to, że pamięć wybrała karykaturę, nie bohatera [...] Wiem, że nie będę miał nowego początku. Ale wciąż mogę mieć piękny koniec. I to jest coś, czego uczę się każdego dnia - żeby odchodzić bez żalu, bez histerii, bez potrzeby ostatniego słowa. Każda rola ma swoją kurtynę. Nawet ta najpiękniejsza
- podsumował.
Jan Englert
Jan Englert
Źródło: MWMEDIA

CZYTAJ TEŻ: Ewa Szykulska poruszająco o ostatnich chwilach męża. "To ja skończyłam"