- Co o przemijaniu myśli Jan Englert?
- Czy Jan Englert obawia się śmierci?
- Czego Jan Englert boi się najbardziej?
82-letni Jan Englert szczerze o procesie starzenia. "To jest trudne"
Choć Jan Englert nigdy nie wpasowywał się w sylwetkę typowego polskiego 82-latka, tematy przemijania i śmierci są mu niezwykle bliskie. Nie boi mówić się głośno o lękach, które często pojawiają się w jego głowie. W ostatnim czasie, aktor zagościł na łamach książki Beaty Biały "Męskie gadanie 2", gdzie wypowiedział się na temat upływu czasu. Już na początku rozmowy, dobitnie przyznał, że w jego kalendarzu nie ma miejsca na regularne wizyty u lekarzy.
Nienawidzę tego. Badań nie robię, leków nie biorę, zapominam albo je lekceważę. Więc jak już uwierzę, że muszę pójść, to wtedy dopiero się do tego biorę- wyznał.
Choć aktor unika interwencji specjalistów, zdaje sobie sprawę z pogarszającej się kondycji fizycznej ciała. Proces starzenia, mimo że niezwykle trudny, traktuje jako kolejny etap życia.
Czasem zapominam o czymś, o kimś... To ma coś wspólnego z tą nieuchronną, fizyczną rzeczywistością. Ale to nie są objawy, które mnie rozbijają. Starzenie się to po prostu nowa wersja siebie [...] To jest trudne, cholernie trudne. Wiem, że jestem stary, nie tylko dlatego, że kalendarz tak mówi. Wiem to po tym, że już nie wszystko chcę- dodał.
Jan Englert nie boi się śmierci. "To jest nieuniknione"
W dalszej części rozmowy, Jan Englert wypowiedział się na temat śmierci. Ku zaskoczeniu fanów, 82-latek jest pogodzony z odejściem, które traktuje jak normalny proces. Jego obawy wzbudza jedynie powolna perspektywa umierania, mogąca wiązać się z fizycznym uzależnieniem od drugiej osoby.
W moim wieku bać się czegoś — to by było śmieszne. [...] Nie rozumiem starców, którzy boją się śmierci. Przecież to jest nieuniknione. Nie można się bać czegoś, co jest nieuniknione. Więc to, czy ja umrę we wtorek, czy w piątek, czy w przyszłym tygodniu — co to za różnica? [...] Boję się jednego — że nie utrzymam się w porządku, że stanę się niezdolny do samodzielnego życia. Myśl o tym, że mógłbym stać się ciężarem dla innych, jest dla mnie najgorsza- wyjawił.
Gwiazdor podkreślił, iż to właśnie bezradne odchodzenie wywołuje w nim falę negatywnych uczuć. Pragnie być zapamiętany jako "bohater", a nie jako umierający, słaby człowiek. Dziś Jan Englert stara się pogodzić z nieuchronnością losu, wierząc, że choć nie będzie miał nowego początku, wciąż może mieć piękny koniec.
Śmierć mnie nie przeraża. Ale perspektywa umierania - powolnego, bezradnego, niedołężnego - już tak. Nie chcę być ciężarem. Ani dla siebie, ani dla nikogo. Widziałem, jak umierał mój dziadek. I nienawidzę siebie za to, że pamięć wybrała karykaturę, nie bohatera [...] Wiem, że nie będę miał nowego początku. Ale wciąż mogę mieć piękny koniec. I to jest coś, czego uczę się każdego dnia - żeby odchodzić bez żalu, bez histerii, bez potrzeby ostatniego słowa. Każda rola ma swoją kurtynę. Nawet ta najpiękniejsza- podsumował.
CZYTAJ TEŻ: Ewa Szykulska poruszająco o ostatnich chwilach męża. "To ja skończyłam"
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA