- Co Jan Borysewicz mówi o trancyzji?
- Jakie relacje ma z wnukiem Aleksem?
- Jakie relacje ma z córkami?
Transpłciowy wnuk Jana Borysewicza
Cztery lata temu Jan Borysewicz spotkał się z Marcinem Prokopem na wywiad-rzekę, który później wydano w formie książki "Mniej obcy". Muzyk opowiedział o swojej rodzinie, rodzicielstwie i transpłciowym wnuku Aleksie (urodzony jako Sara). Muzyk uważa, że korekta płci jest naturalna i nikt nie powinien męczyć się we własnej skórze.
"Uważam, że jeżeli ktoś ma silne pragnienie, żeby uzgodnić płeć, to znaczy, że tego realnie potrzebuje, ja to uważam za naturalne. Dlaczego człowiek ma się męczyć w obcej skórze? Śmieję się tylko czasami, że jeszcze niedawno, gdy Aleks dzwonił, to wyświetlało mi się imię, pod którym wcześniej go znaliśmy, bo nie zmieniałem opisu w telefonie. Dopiero niedawno Aleks przyjechał do mnie na koncert i wypiliśmy później po drinku" - mówił.
Stwierdził, że w Polsce korekta płci jest wciąż tematem tabu, ale powinno się to zmienić, ponieważ może to realnie poprawić jakość życia wielu osób.
"Ważne, by być szczęśliwym. Zauważyłem, że właśnie tak po korekcie płci czuje się Aleks. Dzięki temu, że wreszcie może być w pełni sobą, ma bardziej pozytywne nastawienie do życia (...). Kiedy spotkałem go po korekcie płci, nagle jakby ktoś z tej osoby zdjął wielki ciężar. Uważam, że takich decyzji nie powinno się blokować. [...] Strasznie dużo ludzi jest niewyedukowanych i to jeszcze zajmie lata, żeby większość dorosła do pewnych spraw" - dodał.
Trudne relacje z córką
Jan Borysewicz opowiedział także o relacjach, jakie ma ze starszą córką Joanną. Okazuje się, że nie rozmawia z nią często, a wszystko przez nieudany związek z jej matką - Danutą Borysewicz. Para wzięła ślub tylko ze względu na ciążę i nie znała się zbyt dobrze.
"Może dlatego, że wtedy byłem za młody. To wszystko stało się tak nagle. Mój brat się powiesił, Dance też umarła matka. Idąc przez dzielnicę, zderzyliśmy się głowami. Ja płakałem, ona płakała i tak się poznaliśmy. A potem zaszła w ciążę. To była klasyczna wpadka dwojga ludzi, którzy się ledwie znali. Powiedziałem jej, że jestem za młody, że się absolutnie do tego nie nadaję. A ona na to: To w takim razie sama urodzę, a ciebie nie chcę znać. Poczułem się winny. Obszedłem więc kilka razy tę ławkę, na której siedzieliśmy, i powiedziałem: Dobra, niech będzie, weźmiemy ślub" - wspominał.
Powiedział, że nie nadawał się wówczas do ojcostwa, był za młody i za dużo czasu poświęcał muzyce, a za mało rodzinie. Po rozstaniu z Danutą Borysewicz skupił się na Lady Pank. Przez lata nie utrzymywał żadnych kontaktów z Joanną, przez co dziś nie mają prawie żadnego kontaktu. Borysewicz podkreśla, że była to jego decyzja i on ponosi odpowiedzialność za słabe relacje.
"Dziś kontaktujemy się ze sobą bardzo rzadko. To ja tak chciałem, to była moja decyzja. Skoro nie uczestniczyłem w wychowaniu Aśki, nie miałem wpływu na jej wybory, na to, jakim jest człowiekiem, to trudno dziś udawać więź, której nigdy nie było" - wyznał w rozmowie z Marcinem Prokopem.