Anda Rottenberg dowiedziała się o śmierci syna po 10 latach od zaginięcia. "Został zamordowany"
- Kim jest Anda Rottenberg?
- Co stało się z synem Andy Rottenberg?
- Kiedy zmarł syn Andy Rottenberg?
- Czy syn Rottenberg zmarł przez narkotyki?
- Dlaczego Anda Rottenberg uważa, że to było morderstwo?
- Gdzie znaleziono ciało syna Rottenberg?
- Kiedy potwierdzono tożsamość syna Rottenberg?
- W jakiej książce Rottenberg opisała historię syna?
- Co powiedziała Anda Rottenberg w "Gazecie Wyborczej"?
Kim jest Anda Rottenberg?
Anda Rottenberg to jedna z najważniejszych postaci polskiej sceny artystycznej. Historyczka sztuki, kuratorka i wieloletnia dyrektorka warszawskiej Zachęty, przez dekady kształtowała kierunki rozwoju współczesnej sztuki w Polsce. Znana jest z bezkompromisowych opinii i odwagi w podejmowaniu trudnych tematów.
Jej działalność wykracza jednak poza instytucje kultury - Anda Rottenberg jest także cenioną autorką. W książce "Proszę bardzo" po raz pierwszy publicznie opowiedziała o dramacie, który rozegrał się w jej życiu prywatnym. To właśnie tam ujawniła kulisy uzależnienia swojego syna i ich trudnej relacji.
Tajemnicza śmierć syna. Dlaczego Anda Rottenberg nie wierzy w przedawkowanie?
Syn Andy Rottenberg, Mateusz, przez lata zmagał się z uzależnieniem od narkotyków. W drugiej połowie lat 90. kontakt z nim się urwał. Mężczyzna regularnie zażywał i odwrócił się od rodziny. W 1999 roku Anda Rottenberg zgłosiła jego zaginięcie, nie wiedząc jeszcze, że dramat rozegrał się wcześniej. Już w 1997 roku na klatce schodowej jednego z bloków na warszawskim Mokotowie znaleziono ciało młodego mężczyzny. Był pobity, nie miał dokumentów, a jego tożsamość przez lata pozostawała nieznana. Sprawę umorzono, a ciało pochowano jako NN.
Przełom nastąpił dopiero w 2008 roku, gdy dzięki badaniom DNA (zrobionym kobiecie w 2003 roku) potwierdzono, że był to syn Andy Rottenberg. Oznaczało to, że przez ponad dekadę artystka żyła w niepewności, nie wiedząc, co stało się z jej dzieckiem. Co istotne, Anda Rottenberg stanowczo odrzuca wersję o śmierci w wyniku przedawkowania. W wywiadzie dla "Gazeta Wyborczej" podkreśliła, że obrażenia na ciele jej syna wskazywały na brutalne pobicie.
Według niej Mateusz mógł zostać zamordowany, a sprawa została zatuszowana. W swoich wypowiedziach sugerowała nawet możliwy udział funkcjonariuszy, wskazując na miejsce zdarzenia i późniejsze losy dokumentacji, która, jak twierdzi, przez lata pozostawała "na dnie szafy".
Dziś już wiem, że mój syn został zamordowany. To nie był żaden "złoty strzał", to było brutalne pobicie, skopanie. Prawdopodobnie przez policjantów, bo wszystko wydarzyło się w starym milicyjnym bloku. I to dlatego sprawa została wrzucona na dno szafy, akta przeleżały tam wiele lat. Wyciągnięto ją po dekadzie, gdy już - zgodnie z prawem - wszystko się przedawniło. Zrobił to policjant z nowej ekipy, bo w międzyczasie doszło do wymiany personelu w tej komendzie. Przeprowadzali remanent i nagle – jest!- powiedziała.
Anda Rottenberg wielokrotnie wracała do tematu w kolejnych wywiadach, m.in. w rozmowie z Remigiuszem Grzelą w Polskim Radiu. Podkreślała, że próbuje zrozumieć wybory syna, ale też własną rolę jako matki. Otwarcie mówiła o jego uzależnieniu od heroiny i o tym, że - według relacji jego partnerek - akceptował swój stan. Przyznała również, że nie wie, czy była w stanie go uratować.
Dziś jej wypowiedzi są jeszcze bardziej stanowcze - artystka mówi wprost o przekonaniu, że jej syn padł ofiarą przemocy, a nie nałogu. To przekonanie stało się jednym z najtrudniejszych elementów jej osobistej historii.
Czytaj też: Anna Radwan ujawnia prawdę o małżeństwie. "Od dwunastu lat nie jestem z Romanem Gancarczykiem"