Kulisy skandalu na koncercie Kultu. Kazik ujawnił, dlaczego sięgnął po alkohol. "Zwijałem się z bólu"
- Dlaczego Kazik Staszewski sięgnął po alkohol?
- Czy Kazik Staszewski zmienił swoje podejście?
- Dlaczego Kazik Staszewski zagrał koncert w Zielonej Górze?
- Co Kazik powiedział u Bogdana Rymanowskiego?
Kazik Staszewski zagrał koncert po alkoholu
Listopadowy koncert zespołu Kult w Zielonej Górze szybko stał się jednym z najgłośniejszych wydarzeń muzycznych ostatnich miesięcy. Fani, którzy pojawili się na miejscu, nie kryli rozczarowania – wielu z nich zarzucało artyście brak formy i szacunku wobec publiczności.
Nagrania z występu błyskawicznie trafiły do internetu, a w sieci pojawiła się lawina komentarzy. Widzowie relacjonowali, że wokalista miał problemy z koncentracją, mylił teksty i sprawiał wrażenie niedysponowanego. Dla wielu był to szok, biorąc pod uwagę wieloletnią renomę artysty.
Sam Kazik szybko odniósł się do sytuacji, publikując oficjalne przeprosiny. Przyznał, że jego dyspozycja tego dnia była daleka od oczekiwanej i nie spełnił standardów, do których przyzwyczaił fanów.
„Chciałbym złożyć szczere przeprosiny za moją wczorajszą niedyspozycję, która uniemożliwiła mi wykonanie występu na odpowiednim poziomie” – napisał wówczas, przyznając, że sięgnął po alkohol.
Kazik Staszewski sięgnął po alkohol, bo „zwijał się z bólu”
W najnowszym wywiadzie dla Bogdana Rymanowskiego artysta zdecydował się powiedzieć znacznie więcej. Przyznał, że za jego zachowaniem stały poważne problemy zdrowotne oraz silny ból, z którym zmagał się w tamtym czasie.
Jak wyznał, w dniu koncertu przebywał w hotelu i – jak sam to określił – „zwijał się z bólu”. W trudnym momencie sięgnął po alkohol, który miał pomóc mu przetrwać występ. Sytuację pogorszył brak standardowej kontroli przed koncertem.
„Piłem whiskey przeważnie. Aż doszło do tej nieszczęsnej Zielonej Góry. 28 listopada. Pamiętam, że siedziałem w hotelu i zwijałem się z bólu. Menedżer był już na miejscu. Przesadziłem, wyszedłem na scenę w stanie kompletnie nienadającym się na scenę. Poinformowałem, że tak zrobię. Miałem wziąć jednego shota, było ich trochę więcej. To były takie cztery niemałe, w szklance. Tylko myślałem o tym, żeby ten ból załagodzić. Ten ból bardzo mi dokuczał” – wyznał wokalista.
Kazik podkreślił, że był świadomy swojego stanu jeszcze przed wejściem na scenę. Mimo to zdecydował się wystąpić – decyzja ta, jak dziś przyznaje, była błędem.
Artysta nie ukrywa, że wspomnienia z tamtego wieczoru są dla niego bolesne. Najtrudniejszym momentem było obserwowanie publiczności opuszczającej koncert.
„Koncert się odbył. Miałem świadomość, że to jest dramat. Niestety pamiętam doskonale, że ludzie wychodzili” – zdradził.
Dziś Kazik Staszewski zapowiada zmiany. Zamierza ograniczyć liczbę koncertów i skupić się na zdrowiu oraz regeneracji. Jak podkreśla, sytuacja z Zielonej Góry była wyjątkowa i nie powinna się powtórzyć.