- Jak okres szkolny wspomina Natalia Szroeder?
- Dlaczego Natalia Szroeder padła ofiarą wykluczenia w szkole?
- Jakie emocje towarzyszyły Natalii Szroeder w szkole średniej?
Natalia Szroeder nie miała lekko. Jej rówieśnicy tworzyli wykluczające gangi
1 września 2025 roku zbliża się wielkimi krokami. To tego dnia uczniowie przekroczą mury szkoły, by rozpocząć kolejny rok w nauce. O swoje wspomnienia z okresu edukacji, pokusiła się Natalia Szroeder. W najnowszej rozmowie z Sarsą Markiewicz, wokalistka ujawniła, że nie była akceptowana przez rówieśników. Koleżanki tworzyły gangi zwane "zniszczyć Szroederkę", a także złośliwe opisywały ją na Gadu-Gadu.
Był taki czas, że bałam się chodzić do szkoły (...). Myśmy były bardzo małe i młode (...). Ja tym dziewczynom naprawdę nie zrobiłam nic złego- wyznała.
Artystka przypuszcza, że przyczyną negatywnych emocji koleżanek była zawodowa funkcja jej mamy oraz angażowanie się w szereg artystycznych przedsięwzięć, m.in. sprawowana funkcja przewodniczącej samorządu szkolnego.
Moja mama była wychowawczynią, więc one były dosyć zazdrosne o moją mamę. Ja też byłam aktywnym dzieciakiem od zawsze. Uczestniczyłam w konkursach- dodała.
Natalia Szroeder była nękana przez rówieśników. Szybko zrezygnowała ze szkoły
W dalszej części rozmowy, wokalistka podkreśliła, że równie bolesne chwile spotkały ją w liceum artystycznym w Trójmieście. Wybór szkoły wiązał się z przeprowadzką do internatu. Tamtejsze, nowe koleżanki nie podeszły do niej z dużą dawką entuzjazmu...
Były zajęcia z chóru (...) i była przerwa. Poszłam do toalety, zamknęłam się (...) i nagle słyszę, jak wbiega chmara dziewcząt z mojej klasy do tej toalety i zaczynają mnie tak hardcorowo, chamsko obgadywać, gdzie to był pierwszy dzień szkoły, ja z tym dziewczynami nawet nie zamieniłam słowa. I ja stoję w tej toalecie, nie wiem, czy mam wyjść, czy otworzyć drzwi z kopa skonfrontować się, ale było mi tak przykro, więc z drżącymi rękoma poczekałam, aż one wyjdą- mówiła.
Kontynuując wątek, 30-latka zwierzyła się, że nie mogąc wytrzymać agresywnej atmosfery, zrezygnowała z nauki w trójmiejskiej placówce.
Wyszłam, pamiętam z tej szkoły, schowałam się gdzieś w krzakach, bo nie chciałam w internacie gadać przez telefon z rodzicami, ale pamiętam, że zadzwoniłam do nich i wtedy już się rozpłakałam i mówię: "Mamo, tato, ja nie chcę tu. Ja nie potrafię. Ja nie chcę brać udziału w tym wyścigu szczurów, bo to nie jest dla mnie" (...) Spakowałam plecak, poszłam na autobus, pojechałam do Parchowa- podsumowała.
CZYTAJ TEŻ: Kayah oceniła karierę muzyczną Viki Gabor. Ma wyraźne zastrzeżenia