Kontrowersje wokół zbiórki dla Fundacji Cancer Fighters. Bedoes zabrał głos. "To jest obrzydliwe"

Bedoes 2115
"Kuba Wojewódzki" odc. 7. Bedoes pomógł Erykowi?
Źródło wideo: TVN
Źródło zdj. gł.: KAPIF
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Zbiórka Bedoesa i Łatwoganga na rzecz dzieci chorych na nowotwory zakończyła się ogromnym sukcesem, przynosząc niemal 293 mln zł. W ostatnim czasie pojawiły się jednak pytania dotyczące finansów związanych z Fundacją Cancer Fighters i tego, na co przeznaczane są pieniądze. Do sprawy na oficjalnym Instagramie odniósł się Bedoes. Raper nie krył wielkiego oburzenia.
Z ARTYKUŁU DOWIESZ SIĘ:
  • Kiedy odbyła się zbiórka Bedoesa i Łatwoganga?
  • Ile pieniędzy udało się zebrać na zbiórce?
  • Na jaki cel miały zostać przeznaczone środki?
  • Skąd wzięły się wątpliwości dotyczące finansów fundacji Cancer Fighters?
  • Jak na doniesienia zareagowała fundacja?
  • Jak na informacje zareagował Bedoes?

Cancer Fighters reaguje na wątpliwości dotyczące zbiórki. Co stało się z pieniędzmi?

W kwietniu 2026 roku polski internet żył wyjątkową akcją charytatywną zorganizowaną przez Łatwoganga, w którą mocno zaangażował się również Bedoes 2115. Punktem wyjścia był utwór "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" nagrany przez rapera z Mają Mecan, podopieczną Fundacji Cancer Fighters. 17 kwietnia rozpoczął się dziewięciodniowy, całodobowy stream Łatwoganga, podczas którego widzowie mogli wpłacać pieniądze na rzecz dzieci walczących z chorobami nowotworowymi.

Początkowo zakładano zebranie 500 tys. zł, jednak skala przedsięwzięcia szybko przerosła wszelkie oczekiwania. W kulminacyjnym momencie transmisję oglądało jednocześnie około 1,6 mln osób, a do akcji dołączały kolejne gwiazdy i twórcy internetowi. Ostatecznie, po uwzględnieniu wszystkich wpłat, zbiórka przyniosła 292 738 293,05 zł.

Łatwogang i Bedoes
Łatwogang i Bedoes
Źródło zdjęcia: Youtube

Od początku organizatorzy podkreślali, że pieniądze mają zostać przeznaczone na pomoc dzieciom chorym na raka. Po zakończeniu akcji Fundacja Cancer Fighters zapowiadała m.in. wsparcie pacjentów oraz polskich oddziałów onkologicznych. W ostatnich dniach temat ponownie zrobił się głośny za sprawą publikacji "Rzeczpospolitej" dotyczącej spółki Boxing Challenge powiązanej z fundacją i organizującej gale bokserskie pod szyldem Cancer Fighters.

Według opisanych przez dziennik danych w 2025 roku spółka poniosła około 355,1 tys. zł kosztów, z czego 218,2 tys. zł stanowiły wynagrodzenia, ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia. Informacje te wywołały wątpliwości części odbiorców dotyczące tego, w jaki sposób wykorzystywane są środki związane z działalnością fundacji.

Fundacja Cancer Fighters odniosła się do pojawiających się pytań i podkreśliła, że środki z rekordowej zbiórki mają zostać przeznaczone na polską onkologię.

292 miliony złotych trafią do dzieci chorych na raka. 100 procent kwoty zebranej podczas streamu Łatwoganga i Bedoesa 2115 zostanie przekazane na polską onkologię
- czytamy w oświadczeniu na Instagramie.

Fundacja poinformowała również, że część pieniędzy już została wykorzystana na pomoc pacjentom - według jej deklaracji zamknięto zbiórki 323 osób, przekazując na ten cel ponad 30 mln zł, a także zdecydowano o przekazaniu po milionie złotych 17 dziecięcym oddziałom onkologicznym.

Bedoes zareguje na zamieszanie wokół Fundacji Cancer Fighters

Do całej sytuacji odniósł się również Bedoes. Raper przekonywał na Instagramie, że od początku jego ustalenia z fundacją zakładały, iż pieniądze z akcji zostaną przeznaczone na leczenie dzieci, a nie na wynagrodzenia czy inne cele związane z bieżącym funkcjonowaniem organizacji. Jak relacjonował, po zakończeniu streama osobiście pojechał do Wrocławia, aby porozmawiać z przedstawicielami Cancer Fighters.

100 proc. tej kwoty, która jest zbierana, idzie na leczenie. Nie na cele statutowe, nie na wypłaty i tak dalej. Wszystko idzie na leczenie
- powiedział.

Raper ostro zareagował również na sugestie, że założyciel fundacji mógłby wykorzystywać działalność organizacji dla pieniędzy.

Marek, który prowadzi fundację, jest gościem, który sam był chory. Jak był chory, to przyszedł do niego ktoś z fundacji Mam Marzenie i Marek sobie pomyślał: to spotkanie bardzo mi pomogło, chcę założyć fundację, chcę pomagać. I tak zrobił. Wy serio myślicie, że typ pomyślał: sam byłem chory, to teraz założę fundację i będę j***ł ludzi na kasę? No słuchajcie, to jest obrzydliwe
- stwierdził.

Jednocześnie zaznaczył, że przy przedsięwzięciu na tak ogromną skalę pojawiają się koszty administracyjne, m.in. związane z prawnikami i dodatkowymi pracownikami.

Fundacja poinformowała ponadto, że po akcji "Diss na raka" podjęła decyzję o postawieniu spółki Boxing Challenge w stan likwidacji. Zapowiedziała też skupienie się na pomocy pacjentom, szpitalom i polskiej onkologii.

CZYTAJ TEŻ: Tak wygląda siostra Agaty Kuleszy. Ostatnio stała się sławna w sieci

Autorka/Autor: AP